Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

sobota, 3 grudnia 2016

Ślonskie, wełniane fuzekle:)


Tak... mieszkam tak długo na Śląsku, że chyba jestem ślązaczką...:) 
i wypada czasem zareklamować  swój  region:)

Dlaczego śląskie skarpety...ano dlatego,
że jak już ustaliliśmy w poprzednim poście, 
nie są to łowickie skarpety...:)


Ponadto kolory faktycznie takie,
jak w strojach ludowych, śląskich.



A na dodatek okazało się, że dziergałam je dla sąsiadki z osiedla obok..:) 
a  jadą już saniami   z Mikołajem do Rybnika:) razem z innymi gyszynkami:))

No i na razie tyle na temat regionu:))

Zrobiłam je z cudownie miękkiej, 
kremowej, niemieckiej mieszanki wełny,
o niebanalnej nazwie "Tradycja":))



I jak sie Wom, ludkowie widzom moje zokle? :))


Bajtle rade lotajom po dylinie we samych fuzeklach.
Ino potym trza je durś ficować:((
Jo wiym, teroski  już żodyn fuzekli nie ficuje ino wyciepuje..:)


Jak niy znosz jakigo słowa to sie podziwej na dykcjonorz:)))

A jo ida heklować, bom już cołkiyem uniskorzona z robotom:) 
i rozprawiom tu "bery i bojki" ślonskie;))


sobota, 26 listopada 2016

Skarpetkowe, kolorowe dylematy:)

Mam zrobić ponownie skarpety łowickie, 
podobne jak te:)

Jednak....kremowa włóczka różni się nieco grubością od kolorowej, 
ponadto znalazłam zupełnie inną włóczkę w multikolorze:))

Kolory są radosne, ale nieco mniej nasycone
niż w łowickiej.

Jeszcze z niej nic nie robiłam, 
ale grubością i miękkością idealnie pasuje do kremowej wełenki. 


Zrobiłam próbkę,  
ta wersja podoba mi się bardziej:)


A Wam? 


poniedziałek, 21 listopada 2016

Szare, wełniane skarpety z trzema warkoczami:)




Zrobiłam je z mięciutkiej, 100% wełny owczej, norweskiej, 
firmy Gjestal Vestlandsgarn, 
kolor popiel nr 205.



Tylko te dwa  powyższe zdjecia najlepiej oddają kolor, robione w dzień,
pozostałe niestety wieczorem, przy świetle.


Taki wzór lepiej prezentuje się na jasnych skarpetach-
np. jak TU.



  Palce zrobiłam nieco inaczej niż w poprzednich skarpetach,
żeby nie było nudno:)



Skarpety są bardzo ciepłe, ale wełna należy do tych, 
co to się "sama"  filcuje, jak się na nią patrzy:)


To znaczy, że wymagają wyłącznie prania ręcznego,
najlepiej w płynie do wełny, 
oraz wody raczej chłodnej niż ciepłej.


Nieopatrznie swoje osobiste skarpety z warkoczem wrzuciłam do pralki, 
na 30 stopni i wyjęłam małe i sfilcowane, a szkoda bo były super grzejące:)


Te mają rozmiar 38-39 i zużyłam na nie ok. 10 dkg włóczki.
A skoro wełna norweska,
to i Laleczka norweska- typu matrioszka;)

wtorek, 15 listopada 2016

Kolorowy golfik- czyli jak powstało mini ponczo:) lub czółno:)



To kolejne podejście do samej formy tego golfa.
Początkowo zrobiłam prostokąt, jak obiecałam w poprzednim poście:)


Już, już miałam dorabiać frędzle na przodzie i tyle,
gdy Monika wpadła na pomysł, że może lepiej byłoby taki skośny -
w romb na przodzie zrobić? 
Jeszcze przed spruciem zrobiłam zdjęcia, na jednej nodze:))


Obie wiemy, że dekolt w serek wysmukla kobiece kształty górnych partii:)
Monika zakazala mi pruć to, co zrobiłam.
Ale dlaczego nie?


Dlaczego kobietka ma nie być zadowolona, 
skoro nawet przysłała poglądowy rysunek- szkic,
o taki?


No to się zabrałam do dzieła,
ilość frędzli to już moja inwencja.



Tył nieco się różni od przodu kolorami.


Jak widzicie- wyszło małe ponczo-
mogą nosić go dorośli jak i dzieci:)

Może spodoba się również synkowi Moniki? :)

***
Sorki, że ostatnio mało mnie na blogu, ale ten tydzień ostatni, 
a właściwie już 3 wstecz, zmagam się z chorobą Kocia,
w tym duża operacja i walka o Jego życie. 
Były dni, kiedy wymagał totalnej opieki 24/h,
że wtedy nie  wzięłam drutów do ręki...:( 
Bynajmniej nie z braku czasu, a z totalnej niemocy,
a to już bardzo źle u mnie. 
Wszak druty czy szydełko traktuję jako swoistą,
indywidualną terapię, już chyba życiową;)


To wszystko  już za nami, teraz została nam nadzieja
bieżące wizyty kontrolne, antybiotyk
i czekanie na wyniki Kocia.
Mnie stres pomału odpuszcza,
więc  mam nadzieję powrócić szybko z kolejnymi pracami. 

Wyjątkowo Lalunia nie była zainteresowana sesją w golfie:)
bo nie odstępuje Kocia, pielęgnuje go razem ze mną i podtrzymuje na duchu:)

Mam też nadzieję, że dziewczyny czekające grzecznie
w kolejce na swoje zamówienia, 
wybaczą mi to opóźnienie.

***

Dobrych i zdrowych dni Wam życzę:)

piątek, 4 listopada 2016

To jeszcze nie koniec koloru- o tym jak powstaje golfik:)


Do alpejskiego swetra dorabiam golfik-
czyli powstanie druga wersja "Jeziora", z nakładaną górą.


To już chyba czwarta wersja prostego  w robocie plastronu.
Najpierw zrobiłam golf za szeroki, bo starałam się żeby przeszła swobodnie głowa:)
Sprułam.
Potem coś mi nie pasowało   we wzorze- chciałam by golf był ściągaczowy, 
ale nie taki oczywisty, nudny ...
Sprułam.


Trzecia wersja, to ta na zdjęciach- przy brzegu dałam ładną, grubą wełnę turkusową. 
Ale  sobie pomyślałam, że jak Monika zechce nosić np. nie wywinięty, jak przyjdą mrozy:)
to ją będzie gryzła w szyję:(
Sprułam:)


Znalazlam motek turkusowej, miękkiej,
i powstało wreszcie to:)

Rozłożyłam na dwa druty, bo ramionka już szersze nie będą.

Dorobię do tego trochę koloru na tyle oraz przodzie 
i jeszcze dodam niespodziankę w stylu
boho:)
 A być może uruchomię mini produkcję kolorowych golfików,
takich "pod" i "na" kurtkę;))


Zdjęcia niestety przy świetle z żarówki, w realu wiecie
jak wyglądają te włóczki:) -
z poprzedniego posta.

Nie dajmy się szarościom!:)
A propos szarego, właśnie sobie kilka dni temu nabrałam na druty 
szarą alpakę i srebrne cekiny na sweterek, dla mnie;)))

I dziergam sobie  pomalutku, pomiędzy jedną robótką a drugą, 
kiedy głowa potrzebuje odpocząć.



czwartek, 27 października 2016

Monika z alpejskim jeziorem w tle...i na sobie:)




Dostałam kilka zdjęć od Moniki-
to się nimi z Wami dzielę:)


Jak widzicie, Jej ulubiona strona swetra , to ta z nitkami:)
Moja- bez nitek, bardziej gładka i jerseyowa:)



A Wy jak to widzicie?