Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

niedziela, 21 maja 2017

Majowe, bawełniane, kwiatowe słoneczko:)







Znów zakwitły u mnie bawełniane, szydełkowe,
 kolorowe kwiatuszki:))


Tym razem mają być doszyte do spodni i bluzki. 



Mam nadzieję, że dostanę zdjęcia gotowych ubiorów, 
to Wam wtedy chętnie pokażę:))


Moja Luśka już poczuła wiosnę:))



piątek, 12 maja 2017

Majowe chmury zamknięte w pastelowej chuście:)



Mam rozpoczętych kilka projektów, 
więc żeby nie było długich dni milczenia na blogu, 
wklejam zdjęcia ażurowej, szydełkowej chusty, w trakcie pracy:))


Jestem już na finiszu, czyli czeka mnie
wykończenie wkoło i wszycie nitek. 



Czasem myślę sobie, 
czemu zazywczaj dokładam sobie roboty? 


Mogłam przecież zrobić chustę szydełkiem w jednym kawałku, 
wtedy do wszycia byłyby tylko dwie nitki...:)



Ale wtedy nie byłaby ciekawa, tak uważam.
Same  gładkie pasy już mnie nie bawią w cieniowanych włóczkach;)) 



A tak Kocio pomaga w szydełkowaniu, 
po prostu przesypia zimny początek maja:)

PS. Włóczki zakupiłam
u Liloppi, tu:)) 

Zapraszam:)

niedziela, 30 kwietnia 2017

Majówka 2017:) cd.





Szydełko poszło w ruch...:)) 


Skoro zimno na dworze...


u mnie taka szalowa, szałowa, 



kolorowa, kwiatowa i jeszcze 
kwietniowa
niedziela;))

sobota, 29 kwietnia 2017

Majówka 2017:)




Nie wiem, jak Wy, ale ja od dwóch dni mam majowy weekend, 
a raczej "WOOLLAND":)



Cieszę oczy kolorowymi włóczkami,
 już się 3 rzeczy dziergają naraz:)) 


Zupełnie jakbym miała 3 pary rąk:) 


A to wszystko dzięki Karolinie z Liloppi:))) 



Zapraszam Was do Jej sklepiku, 
akurat trwa promocja majówkowa!:))




piątek, 21 kwietnia 2017

O tym, jak powstaje chusta cz. 2:) ... czyli kaczeńce nie lubią sztywnej łąki:))


Tak, zimno się zrobiło i zupełnie nie wiosennie, 
Święta przeszły jakby obok...i bardzo szybko:)

W międzyczasie postanowiłam połączyć kwadraciki w chuście. 

Tradycyjnie, jak w narzucie zrobiłam to szydełkiem.
 I tu rutyna nie wyszła mi  na dobre...:(
Chusta zrobiła się lekko sztywna, jak na chustę, 
a włóczka dość gruba, sama w sobie.


Pomyślałam...no chyba Agnieszka nie chce takiego koca na plecach? :(
Postanowiłam spruć całe łączenie. 

Od nowa połączyłam chustę przez częściowe prucie kwadracików i ponowne ich robienie. 
Tym razem  z łączeniem w ostatnim okrążeniu sasiednich kwadratów. 
Chusta zrobiła się ciut lżejsza i bardziej miękka. 

Jednak na tym nie koniec....wpadłam na genialny sposób, 
by spruć też kwadraciki z soczystą zielenią trawiastą. 
Tam dałam podwójną, 
choć cieniutką wełenkę i ona wydała mi się
 też zbyt sztywna.



Jednym słowem cała operacja nazywa się zmiękczanie grubej chusty:)))
Poszłam do sklepiku na mojej "dzielni":)), 
by dokupić inną miękką trawiastą zieloną, 
a tam echo...nie ma;((
Czyli zostało mi zamówić w necie...więc trochę uziemiona znów jestem z tymi "Kaczeńcami".
Mało tego, aktualnie chusta jest nieco dziurawa w parunastu miejscach, 
bo tam mają przyjść nowe, zielone kwadraty. 


Ot i tak się rozpisałam szczegółowo, na temat niby prostej pracy. 
 Mam nadzieję, że w trzecim poście chusta będzie już kompletna.

A póki co dziergam swoją chustę na drutach- 
szalone boho w barwach indyjskich:))


Ciepłych dni Wam życzę, mili moi...
oby do wiosny...czyli do maja;))

środa, 12 kwietnia 2017

Free color..:) i ogień w tęczowej wodzie:)




Skończyłam kilka dni temu szarą sukienkę 
z cekinami, z alpaki..:) 



I tak mnie ta szarość znużyła, że przymierzyłam tylko, 
stwierdziłam, że to kolor nie dla mnie i schowałam bez wszycia nitek:))


 A w oczekiwaniu na kolejną , kolorową, cieniowaną włóczkę na szal, 
zupełnie same na druty wskoczyły mi takie kolory i faktury...;)



Dziś odkryłam również, że budowana zimą..:) 
fontanna na moim osiedlu jest skończona i oto efekt:)) 




W realu prezentuje się o wiele ładniej:))

piątek, 7 kwietnia 2017

Sweter - sukienka "Alpejskie jezioro" Moniki - na bis:))




Dostałam profesjonalne zdjęcia od Moniki. 


Przyznam, że za każdym razem ten sweter-
 sukienka wygląda inaczej:))
Tu tył sukienki:)




Tym razem dzianina dostała korale i śliczne tło.


Kolory są idealnie
oddane tak, jak w realu.


Strona bez frędzli, jak wiecie jest dla mnie strona prawąi tak tez robiłam, 
by guzełki we włóczkach były widoczne właśnie na tej stronie.




Ponieważ zdjęc jest sporo, nie gadam, ogladajcie zatem:))


Pomimo, że sweter jest lekki, naciagnąl sie nieco, 
bo przecież zrobiony w dużej części z moherków cieniutkich,
 na grubych drutach.


Z tego powodu, po kilkukrotnym noszeniu, jak widzę,
 oczka się zwiększyły troszkę.









Jeśli ktoś z Was chciałby zamówić podobny, 
w innej wersji kolorystycznej, 
będzie to dla mnie super przyjemność:))