Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

wtorek, 21 marca 2017

Bardzo lekka sukienka w tęczowe paski:)


Ta sukienka początkowo była swetrem, potem tuniką, ale skoro zostało włóczki,
postanowiłam zrobić taką długość, aż skończy się nitka;)  


Całość powstała w ramach wykorzystywania zaległych koncówek cieniowanych 
włóczek po chustach i swetrach,  oraz różnych, kolorowych moherków. 


 Kolejny raz , już po zakończeniu dołu, przerobiłam dekolt,
a sukienka robiona była od góry:))) i bezszwowo.




Chciałam ją nazwać "Wolność i bunt":)) ale skończyło sie na tęczowej.
Dlaczego wolność?
 bo miałam dużą swobodę  w doborze swoich kolorów i ich przenikania.
Bunt?
bo nie miałam zamiaru wszywać nitek na lewej stronie.


Jednak sukienka spodobała sie Agatce, 
poprosiła o wszycie nitek i tyle mi  z buntu zostało:))



Agata to śliczna dziewczyna o świetlistych, 
ognistych, pomarańczowych włosach:)
Mam nadzieję na zdjęcie na modelce.


Sukienka waży niewiele, bo około 50 dkg. a jej długość-
dla mnie, za kolano to 100cm.


No i teraz nie ma rady, będę musiała zrobić kolejną,
tym razem dla siebie:))


Tu lewa strona sukienki.



środa, 15 marca 2017

Trochę wiosennych kolorów;)




Na moje zielone :) szydełko znów nawijają się
 typowo wiosenne, 
kwiatowe kolory:)



Takich pragniemy najbardziej, 
zwłaszcza przy okazji Świąt Wielkanocnych, prawda?:) 



U mnie do tych jeszcze daleko, ale patrząc na Wasz blogi, 
widać wyraźnie, że się zbliżają;))


Kolory w realu sa o wiele żywsze,
 niestety, zieleń należy do tej grupy,
gdzie aparat przekłamuje ich nasycenie.

poniedziałek, 6 marca 2017

Różowa i szara wiosna...czyli moje rozdwojenie:))


Skoro już jest, a mój hiacynt wieloletni nieśmiało zakwitł,
trzeba było to uwiecznić:)
Skończyłam moherkową, tęczową sukienkę,
ale jeszcze przed praniem i nitkami:)


A pod tzw. ręką mam nie jedną robótkę, a dwie;))
Jakbym miała 4 ręce, to by było super!:)
Szary sweterek z alpaki i bawełny chyba będzie sukienką...:)
bo jakoś włóczka cekinkowa nie chce się skończyć:)


Różowe cekiny  przerabiam już drugi raz...pamiętacie,
sweterek z tej włóczki był już gotowy..:(


Sprułam, bo niby za obcisły dla córki,
a to tylko moda sie zmieniła ...;)
i teraz robimy luźniejszy.


Będzie spokojny i prosty, jeddynie  z warkoczami na rękawkach,
a może i na boku?


Tamten robiłam od dołu, ten jest na okrągłych drutach,
od góry, aby nie było znów nic zszywania:))


piątek, 17 lutego 2017

Najdroższe koty na świecie:)



To tylko moje subiektywne zdanie, ale tak właśnie traktuję swoje zwierzęta.
Są mi najbliższe, razem jemy, śpimy i pracujemy:)


Razem też przeżywamy,
bo zwierzęta maja uczucia takie same jak człowiek.


Jak widzicie, mój Kocio nie schodzi mi z rąk.
Potrzebuje mojej opieki i czułości zwłaszcza teraz,
gdy mogę mu tylko pomóc przejść ten najtrudniejszy czas nieuleczalnej choroby,
złagodzić jedynie skutki , niestety...
Nie piszę tu obszerniej o jego chorobie onkologicznej,
bo jest to po prostu dla mnie za trudne.





Ale dziekuję Wam za wszystkie ciepłe słowa i życzenia zdrowia dla Kocia.
Najtrudniejsza jest niemoc i bezradność,
bo kolejna operacja czy chemia już nie wchodzi w grę.


Znacie moje zwierzęta już od prawie 8 lat, widzicie jak się zmieniają,
jak pomagają mi w dzierganiu:)
jak wypełniają moje życie i ten blog.


Dlatego cieszmy się dziś, że kociaki, w końcu dzikie, drapieżne zwierzęta:)
tak się udomowiły w życiu człowieka,
 a ludzie są mocniej z nimi związani i bardziej je rozumieją;)

poniedziałek, 13 lutego 2017

Makowa czapka z warkoczami:)


Tym razem dostałam nie lada zadanie, 
by dorobić czapkę (beret?) do szalika,
który zrobiła inna dziewiarka:)



Miałam dostępny tylko jeden motek,
włóczka dość cienka, więc uznałam, że czapka cieplejsza będzie z podwójnej nitki.

Na początku próbowałam rozgryźć wzór z szalika,
jednak w końcu wybrałam tradycyjnie mój misz-masz:) z głowy.


Bożenka nie do końca była pewna, czy ma być czapka,
czy beret, więc połączyłam obie wersje.


Niestety kolor czerwony należy do tych, które zmieniają sie bardzo w obiektywie aparatu:(
Tu wyszedł mi sporo jaśniejszy, niż jest w realu.


Włóczka ma piękny kolor porzeczkowego, portugalskiego  wina,

albo młodych, polskich  maków:)


Gdy do tego doda się chiński ryż, słowiańskie warkocze, 
wyjdzie nam szyk paryskiej elegantki:)


Jeśli uda się namówić właścicielkę do przesłania mi zdjęcia
w tym energetycznym komplecie, będę w skowronkach:))

czwartek, 9 lutego 2017

Znów pomieszałam kolory:)


Skoro paseczki są takie modne w odzieży, 
 namieszałam i ja:) 


Moher przerabiałam na zmianę z cieniowaną mieszanką wełny i akrylu.
To jeszcze nie koniec pracy, jak widzicie- druty z żyłką  są na dole. 


Już dwa razy robiłam karczek, niewykluczone,
że jeszcze go troszkę przerobię na szerszy dekolt.


A tu moje chore kociątko, 
zamieniło się w kangura i siedzi pod moją bluzą, gdy ja dziergam:)

wtorek, 7 lutego 2017

Jak karnawał, to karnawał ! :)



"Wolę być różowym lisem,
niż chodzić w jego futrze...:)"



...myśli  Lala...:)

Taki mały przerywnik w poważnych postach o dzierganiu:)

niedziela, 5 lutego 2017

Frak dla Driad...czyli zielony, wełniany, duży sweter z koła:)


Ten duży sweter zaczęłam chyba dwie wiosny temu... :)

Tradycyjnie skończyłam, bez wszycia nitek schowałam i zapomniałam:(
Teraz, gdy mrozy nastały spore, przypomniałam sobie o nim.
Nitki wszyłam niewidocznie, aby można go było nosić i na lewej stronie.



Jako bazy użyłam zielonej, cienkiej, melanżowej wełenki,
takiej nieco artystycznej,  o różnej grubości.
Pozostałe cienkie kolory w kolorach typowo leśnych drzew miałam w domu.



Przewijają się tu brązy, miody, beże, krem, oraz kilka odcieni zieleni.
Sweter mimo, że gruby, jest cudownie miękki i nie gryzie:)


Nie mogłam się oprzeć i zrobiłam wiele zdjęć,
by pokazać Wam miękką strukturę swetra.

Sweter jest idealnym kołem, 
rękawy niezbyt szerokie, ale wygodne.


Z ciekawości zmierzyłam go i średnica to ok. 140 cm.
Cały sweter waży ok. 92 dkg.
czyli nie jest taki ciężki, jak na duży sweter, właściwie płaszcz.
Włóczka to w 95 % wełna owcza.


Przy początku dziergania postanowiłam,
że nie będą widoczne dodawane oczka w obwodzie,
dzięki temu nie ma dziur.



Sweter idealnie przypomina mi pnie drzewa, 
korę, las, paprocie i igliwie;).



Troszkę w zdjęciach przeszkadzało mi słonko robiąc cienie na dzianinie, 
ale sweter zajmuje dużą powierzchnię, więc inaczej się nie dało.
W realu jest bardziej zielony:)


Jak widzicie, Sarenka nie odpuściła sesji:))


Sweter jest wolny, grzeje niesamowicie,
więc gdyby komuś się spodobał, zapraszam na maila:)


Można go swobodnie nosić przez 3/4 roku:)
Nadaje się idealnie jako płaszcz w duże mrozy,
wystarczy przepasać  paskiem, lub spiąć klamrą:)