Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

niedziela, 28 lutego 2010

Energia słoneczna:)




Tak już mam, że zimą zimuję...
Jak tylko się da, otaczam się kolorami- są to włóczki, muliny, papiery itp....Bez tego bym nie przetrwała. Słonko coraz wcześniej wstaje, przebija nam się przez chmury...i jak to w życiu...raz ciemno i smutno...a raz jaśniej...weselej. Korzystam więc ze słonecznej energii, nawlekam ją na moje kolory...i oto co wyszło:
Mitenki bardzo ciepłe:), z tej samej włóczki papućki z kokardką:)
Jak widać, myszka też ciekawa świata, wyspała się w papućku...a teraz wyglada na słonko:)

czwartek, 25 lutego 2010

Przedwiośnie:)



Jakiś czas temu zrobiłam, jak zwykle na tzw. "oko"....mitenki, bo już można zdjąć ciepłe rękawice:)
Szydełkiem szybko się je robi, więc powstały i kolorowe. Na razie jednak z powodu awarii tylko te:

poniedziałek, 15 lutego 2010

Zapowiedź wiosny:)

Karteczki zrobiłam już dawno...ale praca przy nich, to najlepsza koloroterapia w takie białe,pochmurne, zimowe dni:)

środa, 10 lutego 2010

Zagadka:)

Upolowałam sobie ostatnio coś takiego:)
I nie są to stringi...
Zagadka dla Was: co to jest?
Kobietki  w sklepiku nie wiedziały...a ja już wiem:)

Ok, powiem już:)
To ozdoba na dobrą butelkę wina:)

czwartek, 4 lutego 2010

Same hafciki krzyżykowe:)

Mam pudełko, gdzie trzymam hafty ...dla których brakło cierpliwości...
Odgrzebałam i pokazuję..:)
Część z nich miała iść na zakładki.. część na obrazki w ramkach..a pozostałe ot tak..bo mi się zachciało haftów:)

I jeszcze kilka aniołków, ale to raczej do okrągłych ramek:)

środa, 3 lutego 2010

I dalej berety na płasko....

Ponieważ depresję leczę robótkami, mam niezły zapas......
Taka terapia zajęciowa...zamiast....
Ale działa...jeszcze jak potraktujemy to jak koloroterapię...
Na pewno to znacie, kobietki renesansu:)