Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

wtorek, 31 sierpnia 2010

Szare papućki dla Kopciuszka:)









No, mamy jesień tego lata...ech, więc i zdjęcia już deszczowe, jak za oknem:(
Papućki szare dla mamy i córki- celowo zrobiłam podobne:)
Jak wiadomo dziewczynki do pewnego wieku lubią mieć coś w stroju wspólnego z mamą .

Na tapecie..czyli szydełku mam pomarańczowe, zielone i marynarske.
Ale to niebawem - bo niestety dopadła mnie chęć tworzenia do szuflady.
W dodatku z przerwami na przypływ weny, bo przy tej pogodzie - której ulegam jako meteoropata:( nic mi się nie podoba.

Pozdrawiam z deszczowego misz-maszu:)

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Jesień na progu...trzeba się przygotować:)









Papućki z wczoraj, w jesiennych kolorach- wełna w pięknym, rdzawym odcieniu.
Mimo, że nie są grube i sztywne - miło opatulają stopy.
Na razie jestem na etapie kwiatków, ale jak wszyscy mają guziczki- mam i ja:)perłowe.
Ja widzicie, Lalunia już lepiej, zaraz przybiegła i sama się ułożyła do zdjęć.
Zresztą włazi non stop na kolana, nie odstępuje mnie na krok:)
Futerko pofarbowane troszkę rywanolem, trzeba było mordkę przemywać.
Zresztą my obie teraz na łapy kaleki..i obie go używamy:(.

Na drugim planie już zaczęte następne bamboszki, różowe, z miłej, grubej aksamitnej włóczki typu chenilla. Jeszcze nie wiem jak je wykończę.
Macie jakiś pomysł?:)

Pozdrowionka od Lali w papućkach:)

PS. Jeśli chcecie zamówić u mnie papućki, piszcie mailem.

niedziela, 22 sierpnia 2010

Dobre anioły potrzebne od zaraz...:)












Ostatnio jakaś fala wypadków przechodzi przez mój dom...
nie ominęła syna, niedawno ja uziemiłam się zdartym paznokciem na długi czas..a wczoraj biała kotka - Lala wypadła z okna- zwichnięte łapki, pęknięte podniebienie...lekarz...
Ale dziś już lepiej, dochodzi do siebie...i mam nadzieję na tym koniec smutków i dziwnych wypadków....

Taki anioł wisi koło mnie co dzień, gdy do Was zaglądam - oczywiście upolowany:)

A dokładam na prośbę niektórych z Was- wzór kwiatków szydełkowych na bluzkę.
To ten sam jaki pokazałam kilka postów temu- w sukieneczce córki.
Zrobiłam wówczas i dla siebie bluzkę, mam - a jakże:)
Gorzej z chodzeniem...za to pokażę zdjęcie sprzed kilkunastu lat, z rodzinnej uroczystości wyjazdowej(tylko cicho, sza...bo syn nic o publikacji nie wie:)..a ma tu 5 lat).

Wzór pochodzi z Sandry 6/91 r.
Mam nadzieję, że opis czytelny:)

Pozdrawiam niedzielnie, sierpniowo, upalnie.

piątek, 20 sierpnia 2010

Lody czekoladowe z owocami leśnymi i bitą śmietaną:))








Tak mi się kojarzy ten kocyk - narzutka do wózka::)
Skończyłam i jestem zadowolona.
Mam nadzieję, że mały użytkownik, który pojawi się dopiero na świecie będzie miał takie słodko- czekoladowe życie:)
Pozdrawiam smakoszy kolorów:)

PS. Taką lalę upolowałam sobie- niby na wzór dużej Tildy,
a jednak nie:)- po prostu zaspokajam dziecięce marzenia- te szmatkowo-lalkowe:)...
"lepiej późno niż wcale...":)

czwartek, 12 sierpnia 2010

Włóczkowe papućki..czyli słówko o przesądach:)






Jest taki przesąd:
...by nie kupować ukochanej osobie butów, bo je ubierze i ... odejdzie od nas....

I nawiązując do obuwia ... dziś szaro-lawendowe papućki dla pewnej Magdy lawendowej:))
Zrobiłam je jako pierwsze..ale wykończyłam dopiero teraz, tak chyba miało być:)
Ciepła, owcza wełna, trochę szydełkowej pracy, jakiś kwiatek na boku..i są.
Jak widać, szara myszka zagląda do nich...w roli modelki, bo opalone nogi mojej córci nadal chlapią się w morzu:))

Pozdrawiam popołudniowo- lawendowo.

środa, 11 sierpnia 2010

Zarobiona jestem do...kwadratu:))











No tak już mam, że jak nie ma na warsztacie nic kolorowego, to wpadam w smutki, panikę i takie tam...
Pracocholikiem jestem, a jakże..:) w swej włóczkowej twórczości.
Czasem kłębek włóczki daje duże oparcie w codziennym życiu..mimo, że okrągły:)))

Zdjęć dużo, więc pisze krótko:
włóczka; moher , bawełna, akryl, wełna.
Kwadratów 30(czyli mało jak dla mnie:)).

Kotka wie co ładne, bo sama się układa i pozuje do zdjęć:)
Chyba muszę jej jakiś pledzik wydziergać:)
Pozdrawiam Was słonecznie bardzo.

PS. Taki cudny worek na włóczkę upolowałam sobie....dzieciaki mówią, że ja - to ta jasna owca, choć niektórzy w rodzinie myślą inaczej...:)))

piątek, 6 sierpnia 2010

Flowers power.... czyli nocne kwiaty paproci:)







No teraz już wiem, czemu kocham lata sześćdziesiąte...w końcu rocznik '66 ze mnie:))
Kwiatki szydełkowe to dopiero zajawka dalszych...
Z pewnych względów....mają jeszcze łodyżko-ogonko-niteczki;).
Jeśli potrzebujecie takie - piszcie dziewczyny do mnie.
Ja chętnie wyżyję się kolorystycznie i moje przepastne szafy będą mi wdzięczne, że zniknie troszkę małych kłębuszków:)

Pozdrawiam sierpniowo-piątkowo,
ten dzień lubię najbardziej,
zaczynam wtedy różne, nowe projekty...;)