Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

wtorek, 28 września 2010

Układanka czyli coś widać:)





Deszczowo u mnie....smutno:(

To stosuję koloroterapię z kwadratów, niebawem połączę - powstanie narzuta i jeszcze dwie poduchy:)

Pogoda niestety przekłada się na jakość zdjęć:(

Pozdrawiam z herbatą żurawinowo-malinową:)

sobota, 25 września 2010

Przewrotność słoneczna..czyli miałam szyć:)







Nie wiem jak u Was, ale u mnie lato:))
I oby jak najwięcej słońca było tej jesieni(na przekór prognozom).
Jakiś czas temu dostałam prezent - letnią torbę szytą przez zdolną kobietkę z Chałupkowa:)
Torba jest lekka, w środku wszyta podszewka, duże kieszonki:)
Wisi mi na przedpokoju, co dzień na nią patrzę i się uśmiecham, bo ozdobiona jest w optymistycznych kolorkach. Dziękuję Gina:))

A ja z kolei zaprezentuję Wam dziś swoją torbę na zakupy - z juty.

Ozdobiłam ja motywem dziewczynki Sarah Key.
Pamiętam ten motyw z dzieciństwa..ale dopiero cud techniki- czyli internet pozwolił mi odkryć, kim jest autorka tych słodkich postaci.
Przypomina mi motywy malowanych dziewczynek Olgi Boznańskiej.
Kiedyś wyszła seria kartek okolicznościowych z takimi portretami - nieco smutniejsze są jej obrazy od grafik Sarah.
Pamiętacie?

A..miało być o szyciu...:)
Otóż już bardzo długo motywy dziewczynek czekały, aż zasiądę do maszyny i stworzę im proste, lniane tło w postaci zwykłej torby z uszami.
A tu wpadła mi w ręce gotowa torba- wykorzystałam klej i jest:))
Wkrótce inne wersje.

Radosnych dni wolnych Wam życzę:)

środa, 22 września 2010

Na tapecie;)







Żeby nie było, że jestem monotematyczna- kolejny zalążek narzuty.
Tło będzie delikatnie kremowe, dołączę szarości i delikatnego różu:)
Włóczki różnią się grubością, gatunkiem i kolorem.
Bardzo grube szydełko pozwala na szybką pracę.

Motto na dziś: "Najważniejsze, by robić w życiu to, co się lubi :)"

Polecam Wam również blog Zaczarowana podusia:)

Znajdziecie tam piękne wzory i wiele inspiracji:)

Kasiu, dziękuję za włóczkę, wykorzystam do kolejnego patchworku- w stylu hippi;)

Czekolada na Hawajach:)













Pewna czarodziejka z Kolorowego Zacisza lubi takie połączenie kolorów:)
Ja również:))
Papućki są z ciepłej wełenki melanżowej, brązowy to akryl.
Sznureczek z kuleczkami zawiązany wokół kostki - to bardziej męska wersja, papućki też wyższe.

Z kwiatkiem- tradycyjnie dla romantycznych kobietek.

Na ostatnim zdjęciu stopy młynarki i mulatki:))

Pozdrawiam słonecznie i upalnie-oby jak najdłużej.

niedziela, 19 września 2010

Jak niebo:)





Zainspirowana kolorami nieba, stworzyłam takie oto pastelowe papućki dla panny Anny:).
Lawendowo-błękitny akryl połączyłam z cienką, szarą włóczką boucle'a, różowa to wełna z angorą(ze sweterka mojej córki)a dwa guziczki też były pod ręką:).

Staram się recycklingować co się da, mając na uwadze właśnie kolor chmur i nieba.
Przecież człowiekowi do życia nie potrzeba drogich, nowych ubrań ....dlatego tak lubię patchworki:))
Nie jest to jakaś zakręcona filozofia, ale zwykłe, codzienne eco.

Ponieważ niebo u mnie za oknem zmienia się jak w kalejdoskopie - inspiracji nie zabraknie i jeszcze pewnie powstaną odmiany kolorystyczne.

Dziś mam błękit srebrzysto-słoneczny:))- bardzo energetyczny.
Miłej niedzieli dla Was.

piątek, 17 września 2010

Tuż przed zachodem, ponad dachami miasta:)...ale nie jest to Paryż:)








Życzyłam Wam słonecznego weekendu..a sama miałam słoneczny, piękny zachód.
Popatrzcie, jakie cudne kolory mam za oknem, niczym akwarele:)
Na jednym z nich widać w oddali 2 wieżyczki i kopułę - to klasztor Franciszkanów u mnie:)
Opowiem Wam o nim i pokażę zdjęcia przy okazji.

Na pierwszym zdjęciu mam niebo na wschodzie...a na ostatnim - na zachodzie.
W odstępie kilu minut...
Czyli przeciągnęłam Was troszkę po moich niebie..:))ale nie mogłam się oprzeć temu zestawieniu kolorów.
Pozdrawiam księżycowo:)

Jesienna niecierpliwość:)



No tak właśnie u mnie wygląda.
Zmiana kolorów, wzorów i każda para czeka na swoją porę - odpowiedni czas na pomysł z wykończeniem.
Przedstawiam Wam kilka broszek sprzed kilku lat- czyli wiadomo- "z pudła":)
Dziś mam już w głowie nowe pomysły na broszki, wiele nauczyłam się u Was:)
- czas by to połączyć w mój misz-masz.
Chętnie przyjmę komentarze i sugestie w sprawie papućków - czym ozdobić?
Miłego weekendu, słonecznego:))Wam życzę.

środa, 15 września 2010

Malinowe i różane bamboszki :)




Kolejne miękkie i kobiece ocieplacze stóp:)
Zrobiłam je nieco wyższe, żeby nie spadały z pięty- bo córka mi taką reklamację zgłosiła:(.
Czyli wniosek z tego, że też mam swoją "pietę"- jak Achilles:)
Jednym słowem- papućki zmieniły się w bamboszki .
Ozdobiłam je różyczkami z pastelowej wełny- niczym broszkami:).


Nawiasem mówiąc, tylko my, kobiety potrafimy dostrzec różnicę:))w nazewnictwie garderoby.
Bo zazwyczaj mężczyźni nie wiedzą czym się różni sukienka od spódnicy....:)

No..ok..nie wszyscy.

Buziaki posyłam dla Was- słodkie jak syrop malinowy:)

poniedziałek, 13 września 2010

Wrześniowe papućki dla Calineczki:)









Maleńkie papućki zrobiłam, mierzą 12 cm długości:)
Zapinane z boku na perłowy guziczek.
Dla mamy podobne:)
Wrześniowe kolory to popiół z ogniska, jeżyny i wrzosy:)
Szaro-bury kot zaciekawiony troszkę; "Kto ma tak małe stópki?"
Pozdrawiam niestety- jesiennie przeziębiona.

piątek, 3 września 2010

Zegar biologiczny i ..pastelowe półprodukty:)





Kiedyś, przy moim braku cierpliwości okropnie irytował mnie spadek formy, gdy akurat pracy nawał.
Przeczytałam w normalnej, "babskiej" gazecie - (bo jak wiecie - należę do "wiedźm" czyli kobiet - co lubią wiedzieć:)- że to normalne.
Każdy ma zegar biologiczny- w ciągu dnia ze dwa razy spadek sił witalnych i takie tam:).
Jedni są skowronkami- wstają skoro świt i wieczorkiem - wiadomo- padają.
Ja należę do sów:)).
Niewiele osób to rozumie..a szkoda:(.

Dodatkowo - dobrze wsłuchać się w swój rytm biologiczny: rytm- miesiąca czy dnia.
Po co się wybierać z motyką na słońce, skoro i tak niewiele zrobimy?
I właśnie, kiedy przyłapię się na tym, że akurat zegar zwalnia...zwalniam i ja. Wtedy warto zabrać się za pracę mało absorbującą.
I stąd moje kwiatki pastelowe..bo akurat w szufladzie( w której jest wszystko:)) - były małe kłębuszki bawełny.
Małe kwadraciki- to zaczątek kolejnej narzuty.

Ale to nie z dziś...dziś u mnie słonko cały dzień i żyć się chce!

Czyli, kochani:
Czasem warto się zatrzymać, zwolnić, wsłuchać w siebie po to, by nabrać sił na kolejne zmagania - nie tylko twórcze:)
Pozdrawiam pastelowo:)