Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

środa, 20 lipca 2011

Moje chabry lipcowe;)





Odkąd pamiętam - kocham chabry;))
Jako kilkulatka zbierałam je na polach, do dużego koszyka, by mieć co charytatywnie:)) sypać na procesji Bożego Ciała.
Po Komunii był to już obowiązek- bardzo miły.

Pamiętam, że najwięcej było ich na polu księdza...tuż za plebanią...to się nazywa "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek"...:)) bo na te łany zbóż był zakaz wchodzenia!

Były też i inne kwiaty-łąkowe; koniczyna, kaczeńce, rumianki, różowe kwiaty głogu- i tu trzeba było wspiąć się na drzewo(co to dla mnie! - "chłopczycy"....po co prosić kolegów, skoro mogę sama...i tak mam do dziś:))
Na końcu, gdy wydawało mi się, że mam kwiatów jeszcze za mało (a koszyk był pełny po brzegi:)) biegłam do Taty na działkę- a tam raj:))
Prosiłam pięknie, że "przecież zaraz przekwitną i opadną" z buzią w podkówkę... i dostawałam cudowne kwiaty piwonii, jakieś róże wczesne, czasem lwie paszcze::))i wiele innych, bajecznie kolorowych okazów i dumę Taty!:))
Koszyk miałam zazwyczaj największy i najbardziej kolorowy- jak to dziecko, rosłam z dumy:)

A dziś- tak mi się ta włóczka "upolowana" za grosze, stara jak świat:) w kolorze indygo- a dla mnie chabrów- skojarzyła z dzieciństwem i tymi kolorami, którymi Was tu dość często raczę:))
Na dokładkę moje nieskończone chabry, bratki i inne błękity naklejone na kartkach- tylko wybierać:))
I tradycyjnie- moje marzenia zamknięte w torebce- chabry do wysiania- znalazłam w szufladzie- jeszcze z zeszłego roku...
Bo jakoś mi umyka, by kupić ziemię i wysiać ...tylko do doniczki- moją namiastkę dziecinnych wspomnień.

Pozdrawiam was chabrowo, nostalgicznie:)

6 komentarzy:

  1. Cudne niebieskości:) i piękne wspomnienia z dzieciństwa.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też bardzo lubię chabry.
    A Twoja kocia modelka jest rewelacyjna! Pięknie pokazana! A Twoje robótki też super.
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Krysiu, odpowiadając na Twoje pytanie to szczerze powiem, że nie wiem bo pierwszy raz coś takiego robiłam, z tego co czytałam to po naklejeniu serwetki można delikatnie przeprać, więc myślę, że papier ryżowy też będzie można. Zrobię test i zaraz dam Ci znać. Jeśli jesteś zainteresowana to super klej kupiłam niedaleko Ciebie nie zostawia żółtych plam, na co skarżą się inne dziewczyny. Jeśli chodzi o chabry to pamiętam że kiedyś było ich dużo na łąkach, a teraz jakoś mało kiedy można je spotkać a szkoda. Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. O tak, chabry, zagubione wśród łanów zbóż albo kaczeńce, które przycupnęły koło strumyka, to też moje dziecięce ale jakże miłe i ciepłe wspomnienia.
    A ja chyba tylko "przez Ciebie" zacznę się uczyć szydełkować, bo za każdym razem kiedy tutaj wpadam, dostaję takiej ochoty że aż mnie ponosi...pozdrawiam i jak zawsze podziwiam i delektuje się kolorami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. prześliczne te obrazki ;)

    OdpowiedzUsuń