Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

środa, 27 lipca 2011

Tylko kolor:)



Na smutki,
tęsknotę,
brak lipca w lipcu...czyli lipcopad,
brak asertywności, a raczej ciężką naukę w tym temacie....
zieleń kojąca w odcieniu nadziei na lepszy czas,
mięty i melisy nadmorskiej od pewnej dobrej duszy...

I to by było na tyle...
w temacie rozterek życiowych.
To tylko maleńka próbka koloru a ja lecę dalej do prac rozpoczętych.

Słonka i dobrego nastroju Wam życzę, mimo wszystko!:)

wtorek, 26 lipca 2011

Niedzielne pastele...na smutki





"...na dzionek za krótki..."

Tak leżały pastelki koło mnie, szydełko też, a ręce ostatnio z "szeroko zamkniętymi oczami":) robią jeden wzór, więc się namotało:)niedzielnie coś, co samo chciało:)

Chyba poduszki z nich zrobię, być może wreszcie coś dla siebie...

Skojarzyły mi się z pastylkami- pudrowymi cukierkami, a Wam?
Nadal deszczowo, chłodno i jakoś nie wesoło, pozdrawiam...

środa, 20 lipca 2011

Moje chabry lipcowe;)





Odkąd pamiętam - kocham chabry;))
Jako kilkulatka zbierałam je na polach, do dużego koszyka, by mieć co charytatywnie:)) sypać na procesji Bożego Ciała.
Po Komunii był to już obowiązek- bardzo miły.

Pamiętam, że najwięcej było ich na polu księdza...tuż za plebanią...to się nazywa "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek"...:)) bo na te łany zbóż był zakaz wchodzenia!

Były też i inne kwiaty-łąkowe; koniczyna, kaczeńce, rumianki, różowe kwiaty głogu- i tu trzeba było wspiąć się na drzewo(co to dla mnie! - "chłopczycy"....po co prosić kolegów, skoro mogę sama...i tak mam do dziś:))
Na końcu, gdy wydawało mi się, że mam kwiatów jeszcze za mało (a koszyk był pełny po brzegi:)) biegłam do Taty na działkę- a tam raj:))
Prosiłam pięknie, że "przecież zaraz przekwitną i opadną" z buzią w podkówkę... i dostawałam cudowne kwiaty piwonii, jakieś róże wczesne, czasem lwie paszcze::))i wiele innych, bajecznie kolorowych okazów i dumę Taty!:))
Koszyk miałam zazwyczaj największy i najbardziej kolorowy- jak to dziecko, rosłam z dumy:)

A dziś- tak mi się ta włóczka "upolowana" za grosze, stara jak świat:) w kolorze indygo- a dla mnie chabrów- skojarzyła z dzieciństwem i tymi kolorami, którymi Was tu dość często raczę:))
Na dokładkę moje nieskończone chabry, bratki i inne błękity naklejone na kartkach- tylko wybierać:))
I tradycyjnie- moje marzenia zamknięte w torebce- chabry do wysiania- znalazłam w szufladzie- jeszcze z zeszłego roku...
Bo jakoś mi umyka, by kupić ziemię i wysiać ...tylko do doniczki- moją namiastkę dziecinnych wspomnień.

Pozdrawiam was chabrowo, nostalgicznie:)

niedziela, 17 lipca 2011

Soczysta, owocowa, poduszka szydełkowa:)







Jakiś czas temu prezentowałam Wam okrągłą, tęczową poduszkę-na zamówienie.

I jak ją wczoraj wyciągnęłam do wykończenia- nie podobała mi się już...więc złapałam za szydełko i jest nowa- tęczowa, soczysta, jestem z niej zadowolona:).
Sprytnie ukryłam zdjęcia poprzednich dwoch kół- tych mniej udanych- widać różnicę, prawda?
Niebawem wstawię gotową, jak i pled, który do niej zrobiłam.

A potem następne zamówienia- bardziej i mniej okrągłe:))

Pozdrawiam upalnie i niedzielnie:)

wtorek, 12 lipca 2011

Kawałek poduszki patchworkowej w porze wieczorowej;)...





...się robi w międzyczasie moim, jak wszystko ostatnio:)

Pozdrawiam zielono-oliwkowo-lipcowo:)

środa, 6 lipca 2011

Takiej modelce odmówić sesji nie można:)






Chyba powinnam zostać jej menagerem i zatrudnić Lalę w reklamie :)) pasmanterii lub nawet piosenek Ewy Demarczyk: "...masz takie oczy zielone...":))
Pamiętacie?:)

niedziela, 3 lipca 2011

Dzisiejsza kawa, wczorajsza 29-letnia zdobycz i coś na słodko:)






Oj, jesiennie za oknem w środku lata:(
Ale jakoś ratować się kolorami trzeba:)
Wklejam zdjęcia bardzo szybkiego ciasta urodzinowego Martynki- a robię je wyłącznie na urodziny dzieci od 21 lat( syn ma 22 lata;)- i zawsze sie udaje, mimo, iż za każdym razem inne.

Przepis na tort bez pieczenia:)
Na dno tortownicy pokruszyć biszkopty, herbatniki- dowolnie:)
Krem budyniowy:
ugotować 2 budynie dowolnego smaku:)w 1/2 litra mleka, gdy przestygnie nieco- dodać pół, lub mniej kostki masła.
Można wrzucić rodzynki, orzechy, zapach waniliowy lub pomarańczowy( wg gustu) kilka kropli.
Jeszcze ciepły budyń wymieszać z masłem aż powstanie gładka masa.
Krem wyłożyć na dno tortownicy, na biszkopty lub przełożyć gotowy biszkopt- jeśli mamy:) .
Owoce z puszki( ananas, brzoskwinia) lub sezonowe: truskawki, jagody-wyłożyć na krem.
Następnie tężejącą galaretką zalać owoce.
Inna wersja- bez galaretki, to posypanie wiórkami kokosowymui góry ciasta i udekorowanie owocami, orzechami, rodzynkami.
Smacznego:)
Czas pracy- ok 1/2 godziny.





A przedstawiam Wam moją dość starą pracę- na szybko haftowałam, niecierpliwie, gdy dzieci wyjechały na jakąś wycieczkę w góry.
Bardzo drobna kanwa wkurzała mnie, więc tylko miejscami krzyżyki, a większość półkrzyżyki:)
Niedawno odkryłam, że mam i schemat chłopczyka....tylko z czasem u mnie gorzej:(.

Jeszcze popatrzcie- jaką zdobycz upolowałam na prawdziwym pchlim targu za całe 2 zł a kiedyś kosztowała 100:)
Książka z 1982 roku- czyli ma 29 lat, ale świetnie są opisane rodzaje i techniki haftów regionalnych.
Będę pomalutku haftować krok po kroku, bo haftow płaskich nie zdążyłam się od Mamy nauczyć.

I jeszcze w środku znalazłam kawałek karteczki z pieczątką Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego z Gdańska....- i w wyobraźni zastanawiam się, jak taka ciekawa książka- dla mnie skarb- zawędrowała przez całą Polskę znad morza na Śląsk..:)), jakie były jej losy, przez ile rąk przeszła, zanim trafiła do mnie?:))

Dobrego i słonecznego tygodnia dla Was.