Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

środa, 28 listopada 2012

Kurpiowskie śkarpyty - Yes, I can!

Zarzekałam się wiele razy, sama przed sobą najczęściej....:), że nie dam rady zrobić skarpet na drutach.
No jeszcze nogawka, ok, jak w rękawiczkach, ale pięta i to tak by wyglądała jako tako- nie, to nie na moje nerwy!
A jednak:)...skoro B. Obama wygrał po raz drugi wybory! - to ja nie dam rady?!:)
W ręce wpadła mi sama za grosze na pchlim targu- w realu:)) wełna owcza, bardzo zgrzebna, uprzędziona troszkę nierówno i gryząca.
Ale co komu przeszkadza gryzienie na stopach, skoro jest nawet lecznicze i rozgrzewające? :)
Miałam w domu mały kłębuszek niteczki wełnianej, cieniutkiej.
Połączyłam w jedno, wzięłam 4 druty, bo piąty się zapodział nie wiedzieć gdzie i kiedy...:(
(trochę za cienkie, ale innych nie posiadam), pomoc naukową w postaci realnych skarpet zrobionych kiedyś, przez moją koleżankę - nadmorską Elę:) oraz książkę z opisem.
I udało się!!! Hurra!
Ale łatwo nie było, nie kumałam początkowo nic, w opisie potem znalazłam błędy..lub ja czytam bez zrozumienia;))

Skarpety są dla mojego syna, już były pierwsze przebiegi domowe:)

Tymczasem na drutki wskoczyły inne, damskie:) , na razie jest tylko ściągacz...
ale o tym innym razem, bo z powodu "nie mania" opcji publikacji- mam dużo zaległych prac do pokazania:))

A moje pierwsze "śkarpyty", jak mawiała i robiła moja babcia Kurpianka,
są bardzo do Jej prac podobne: zgrzebne, wełniane, zielone i nieco magiczne:), bo nie do zdarcia;)

 
 
Posted by Picasa

 
Posted by Picasa


Musicie mili moi wybaczyć mi jakość zdjęć, ale wczoraj prawem serii w awariach domowych....
aparat odmówił posłuszeństwa:(.
Jednak od czego ma się syna w domu:) (w końcu to są Jego skarpety:)),
dziś aparat jest ok, ale za to brak słonka.

3 komentarze:

  1. Gratulacje!!! Dla chcącej nawet skarpety nie straszne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne są.Nie miałabym cierpliwości.)

    OdpowiedzUsuń