Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

poniedziałek, 30 stycznia 2012

15 lat temu...też był duży mróz.

Ale ja go nie czułam, ubrana w cienki płaszczyk i czarny beret...
Wtedy odeszła moja Mama...ta co wychowała, od niespełna 3 roku życia...
Ta, która nauczyła mnie wszystkiego, począwszy od chodzenia, pacierza  i alfabetu, na dzisiejszym dziewiarstwie i szydełkowaniu skończywszy...
Ta, która dała mi szczęśliwe i bezpieczne dzieciństwo i młodość,
dla której byłam drugą córką...która dała mi dom i miłość.

Ta Mama, za którą bardzo tęsknię, której głos słyszę w duszy każdego dnia, pomimo upływu lat...
Wtedy, 15 lat temu, o tej porze, musiałam wypełnić Jej prośbę, umalować, ubrać i wyruszyć w ostatnią podróż ze szpitala na Śląsku do rodzinnych stron.
Nie czułam mrozu, tylko wielką samotność...

Wracając do domu, już po pożegnaniu, dostałam od córki Mamy bezrękawnik patchworkowy, który sama zaprojektowala i zrobiła na drutach.
Otuliłam się tym bezrękawnikiem, jak matczynymi ramionami, jej pracą i zapachem...bo tylko tyle mi po niej zostało...


Dziś i wtedy były imieniny mojej córeczki.
Tak już się u mnie w życiu dzieje, że ważne daty radosne, przeplatają się ze smutnymi.

Cyfry i daty bardzo ważne są w moim życiu, kiedyś zagłębiłam się na krótko w numerologię, bo i tego nauczyła mnie Mama, by chłonąć wiedzę, oraz tego, że jest coś więcej niż przypadek, niż nasza wola, niż to co widzialne.
Że jest inny wymiar, gdzie przechodzimy...a jednocześnie jesteśmy tu i teraz....

Zostało mi dosłownie kilka wspólnych zdjęć, na zdjęciu Mama i moja Martynka, gdy ma niecały rok:)




A tu i teraz szydełkuję kolejne kwadraty, tak oto moje życie toczy się dalej, zataczając mniejsze i większe kręgi:)


Dobrego tygodnia dla Was, mimo, że bardzo mroźny ma być:)

PS. Właśnie dostałam zdjęcie mojej Martynki z Balu Maturzysty w szkole- jak Wam obiecałam,

Japonka w całej krasie:))



sobota, 28 stycznia 2012

Zima trzyma...no to getry włóż:)




Zrobiłam je do tego szalika, z włóczek, co się na drutki nawinęły:)
Są to ; wełna, akryl, moher.
Zrobiłam z prostokąta i zszyłam.
Mam nadzieję, że już tam, gdzieś w świecie, grzeją zgrabne nogi przed mrozem:)

piątek, 27 stycznia 2012

Lekka zieleń zamknięta w chuście szydełkowej:) i dwie kobiety zwariowane:)




Zapomniałam o niej, skończona leżała w szafie cichutko od jakiegoś czasu.
Wyczarowałam ją z lekkiego jak puch akrylu, w romantycznym kolorze.
Wyszła dość duża, można się omotać dowolnie...ale za to nie mieści mi się w kadrze:)
Skojarzyłam ją z letnią kwietno-różaną torbą , ale inwencja może być różna:)
Dane techniczne:
-włóczka- akryl "Opus" - chyba, bo zgubiłam banderolkę:)
-waga- ok 20 dkg
-szerokość w ramionach; 212 cm
-wysokość od karku w dół; 125 cm( mierzone wszystko metrówką, bo zgubiłam centymetr:)
-czas pracy:ok 15 godzin(nie liczyłam dokładnie "doskoków" w jakich powstała chusta:)
-wzór: mój, czyli słupki, podwójne słupki i kwiatki.


Dobrego piątku dla Was:)

Ja mam zwariowany od wczoraj czas....córka ma dziś Dzień Maturzysty, czyli bal przebierańców...a jutro studniówka:)
Zupełnie nie wiem, kiedy mi dziecko tak urosło:)!
Na zdjęciu wczorajsze, robocze przymierzanie- gejsza w jedwabnym czerwonym, haftowanym w motyle moim szlafroku- kimonie, a we włosach...kwiaty i moje druty dziewiarskie...;))
Oj, być może uda mi się Wam przemycić kiedyś zdjęcia z tego balu:))

środa, 25 stycznia 2012

Zielone szaszłyki i ...ciasteczkowe potwory:)

Dziś pokażę "szaszłyki zielone"- czyli moje kółeczka pledowe na szydełku, co je usiłuję ogarnąć kolorystycznie i systematycznie;)




Nie ma i nie będzie dwóch takich samych- czyli szalejemy:)




Zielono mi...zielono a róże, kremy, błękity czekają;)na swój międzyczas...a miało być odwrotnie:)
Nie dziwcie mi się, bo jak się oderwać od kolorów, gdy za oknem szaro, buro, zimno i plucha....:(
Nawet wczoraj zupa na obiad była baaaaaardzo zielona:)- jarzynowo-szpinakowa:)

Wczoraj też dostałam kolejną przesyłkę- ciasteczka i włóczka:))na czapkę.



Ciasteczka pięknie Ola zapakowała w kolory włóczki- nie wiem  jak to robi, że ma tyle trendy-bibuł w domu:))
No i...ciasteczka są...były takie pyszne-migdałowe z prawdziwą gorzką czekoladą...że dziś jest jedno!:) co sobie schowałam przed moimi ciasteczkowymi potworami:)




Do miłego:)

wtorek, 24 stycznia 2012

Już nie boso...:)czyli skarpety od Eli:)

Mam wiele zdolnych koleżanek internetowych, które pięknie  dziergają, ale nie mają bloga:)
Namawiam, namawiam i nic....ale dziś, pokażę Wam cudowne skarpety, jakie  zrobiła na wymiankę ze mną Ela:)



Stopy ciągle mi marzną, pewnie krążeniowe sprawy...ale odkąd Ela zrobiła dla mnie pierwsze skarpety w zeszłym roku, ( zapodziałam je i nie wiem gdzie:(() w porze jesienno- zimowej nie ściągam ich z nóg- śpię , chodzę, piorę i chodzę:)
Moja córka też je pokochała.
Mam jeszcze fioletowe i melanżowe w zieleniach- jedne na stopach, więc zdjęcia innym razem:)





Elu, bardzo Ci dziękuję za nie!!!:)
Ja nigdy nie robiłam skarpetek, pewnie dałabym radę, ale co fachowiec, to fachowiec:))
Zapraszam Was do obejrzenia oferty Eli- tu.
Zdecydowanie polecam te długie, miękkie i niesamowicie ciepłe "stopogrzeje"!!!
Piszcie więc do Eli na mail;  elka209@vp.pl   ... bo zima ma być jeszcze mroźna, podobno.

Buziaki dla Was i pozdrawiam nowe twarze:)

niedziela, 22 stycznia 2012

Sarenka i dwa kolorowe, latające spodki;))



Moja Sarenka wykorzystała sytuację, że koteczka Lala akurat w rui i nie w głowie jej sesje foto:)
Więc sunia sama przyniosła ulubioną piłeczkę  do zdjęć, położyła prosząco uszka po sobie, podwinęła ogonek...- jak jej odmówić?:))


Poduszki dobrze Wam znane, ale teraz w świetle dziennym- jak obiecałam.



Pozdrawiam niedzielnie i słonecznie u mnie:)

środa, 18 stycznia 2012

Oranże i zielenie- terapia kolorami cd:)

Porobiłam wczoraj próbniki kwadratów, do zatwierdzenia:)


Moja córka dziś chyba tchnięta  insiracjami włóczkowymi, z "Biedronki" przyniosła czekoladę w kolorach oranżu i mandarynki:)




Nie mogłam się oprzeć, fotki mimo braku światła są, na moich codziennych podkładkach obiadowych:)
Dziękuję Wam za miłe komentarze i "zaglądnięcia", to bardzo motywuje do pracy:)
Oczywiście oprócz słodkich prób przekupstwa ciasteczkami, powidłami, włóczkami i kolorów samych w sobie:))

wtorek, 17 stycznia 2012

Się będzie działo:):)!!!... cd.

Kocham moje klientki :)
Co jedna to lepsza mi się trafia, a może tak właśnie ma być? :)
Mam robić kolejną narzutę "wiosenną" w zielenich i żółciach, za jakiś czas.
I popatrzcie- dziś przyszła wielka paczka wełenek- Ola wybrała i dopasowała sama kolory- moje ukochane!!!


A było to tak:
Dziś pracowałam do rana, przyłożyłam głowę do poduszki z mruczącym kołysanki, burym kotem:), potem moja córka nie mogła wstać do szkoły, przestawiała budzik co 10 minut, czym budziła mnie skutecznie.... i ...nie poszła.
Ja przysnęłam, tak "na czuwaniu", bo w dzień nie da się spać, więc
chodzę notorycznie zmęczona;((
I pukanie listonosza z paczką mnie wyrwało z półsnu. Córka odebrała.
Ok, myślę sobie, odeśpię, otworzę paczkę;)
Ale jak pomyślałam o kolejnych ciasteczkach, które Ola zapowiedziała w paczce z włóczką.....to nie dało rady!
"Kolejne" ciasteczka, bo w poprzedniej paczce dostałam przepyszną konfiturę i pierniczki!!!:))



Na równe nogi skoczyłam, ubrałam się, otwieram dużą pakę a tam
kolory!!!
Ech, więc im zdjęcia szybko porobiłam, ciasteczkom też:)
Miłek- kochany syn poszedł mi szybko po kawę- bo akurat "wyszła":)) i spróbował ciasteczek: "Mami-pycha!!"


Wstawiam więc fotki, bo nie mogę się oprzeć tym kolorom!


W szarości zimy, burej późnej jesieni i perspektywy przedwiośnia zimnego - ratuję
się takimi kolorami właśnie:))
Radośnie i wiosennie się na sercu robi jak na to patrzę!
To lecę kończyć czekające projekty, by jak najszybciej zabrać się za soczyste, wiosenne patchworki:)

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Król Oliwier Pierwszy i... prezenty:)

Lubię pracować z twórczymi, młodymi osobami:)
Taką jest artysta- fotograf- Anetta.
Jakiś czas temu robiłam dla niej te korony.
Dostałam zdjęcie już z ukoronowaną głową:)
Jak w dzieciństwie maluch startuje z koroną, to gdzie zajdzie jako dorosły?:))


Teraz o prezentach- zima jest- trzeba jakoś sobie radzić, ponieważ czapek u mnie dostatek, a żadna jakoś mi nie pasuje...znacie to?:)) wydziergałam sobie na drutach - lekko smerfną:) z warkoczami- a jakże!
Robię teraz do niej szal lub ocieplacz (lub dwa w jednym) i chyba powstaną rękawiczki na szydełku, bo najszybciej.



A z prezentów- zaszalałam, jak rzadko kiedy, bo człowiek-kobieta-ja, zawsze na sobie oszczędzam:(a to błąd.
Kupiłam-upolowałam:) za pół ceny, na naszych straganach blogowych dwie nowe książki o szydełkowaniu !
A ile pomysłów, ile wzorów do opanowania, ile patchworków!!!!
Dzięki Justynko:)




Książki lubię od zawsze, jako dziecko i młode dziewczę, pochłaniałam minimum jedna-dwie dziennie:).
Ale niestety z czytaniemu ostatnio u mnie kiepsko, jednak obok poradników przejść obojętnie nie mogę:).
I jako starsze pokolenie lubię mieć wszystko na papierze niż w necie( który bardzo doceniam:).
Oj, będzie się działo!!!
Kolorowe buziaki dla Was!

niedziela, 15 stycznia 2012

Patchworki na modelce i randka w ciemno:)

Dzięki urzejmości Basi dostałam dziś zdjęcia tego kompletu patchworkowego z moheru na ślicznej modelce:)
Nie mogłam się zdecydować, które zdjęcie najładniejsze- więc daję wszystkie:)
Zwłaszcza, że modelki są dwie:)


A dla przeciwagi psiaki- kociaki - randka w ciemno moich kociąt:)pod hasłem;
"Bo w tym cały jest ambaras, aby dwoje chciało naraz":))




Zima, zima u nas, kochani moi, więc grzejnik jest oblegany- jak widać:)
Dobrego tygodnia dla Was!

piątek, 13 stycznia 2012

4 koła i 2 prostokąty czyli geometrycznie i kolorowo:)


Tęczowa, szydełkowa poducha skończona, podobnie pastelowa:)


Jutro postaram się o zdjęcia dzienne, które są bardziej ostre i kolory prawdziwe.
Na drutkach getry błękitne w paseczki do tego szalika  "się kończą" :)


A jak nie dziergam, tylko do Was piszę i pracuję nocą przy kompie- to jak widać razem z kociakami:))


U mnie na dworze wreszcie biało, śnieżnie, przytulnie i czysto:)
I taka zima, łagodna ale biała- może być!:)
Czapki noście mili moi, opatulajcie się szalikami, chustami, rękawiczkami i getrami.... i byle do wiosny!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Nocne sprawy, czyli gdzie kończy się tęcza?:)

Ano, trzeba wykańczać zaczęte prace, bo zima minie, a czapki, szale  i rękawiczki nie zdążą się ubrać:)
A tak bardziej serio, dziękuję bardzo  moim cierpliwym dziewczętom, że czekają i nie marudzą:)
Wcześniej wrzucałam fotki tych zaczętych prac- ale wieczorne.
Dziś już zdjęcia dzienne, wyraźne, prace w nocy skończone, niteczki pochowane:).




I tak; czapka wcześniejsza z warkoczem, w komplecie rękawiczki- długie i ciepłe:)
Pierwszy raz robiłam na dwóch drutach (palec na pięciu) i  zszyłam z boku.
A to ze względu na kolory tęczy- jakoś nie chciały się układać przy 5 drutach, nudne paski wychodziły:(
a tak, to jakieś plamki chociaż udało się uzyskać:)



Drugi komplet; szal patchworkowy-na szydełku, z mieszanek przeróżnych i czapa do niego- na drutach.



I już coś następnego jest na drutkach- jeszcze bez celu przeznaczenia( choć z projektem co z tego wyjdzie), ale nie mogłam się oprzeć!i zrobiłam kolejne rodzaje melanżu.

Czy jest taka choroba "nałogowa" jak  koloroholizm, koloromania ?:))
Dobrego, kolorowego, słonecznego tygodnia Wam i sobie życzę:)