Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

piątek, 27 kwietnia 2012

Radosny, majowy kocyk szydełkowy:)


...ma z tego być, do wózeczka i łóżeczka, czy też na majówkę, która tuż tuż:)



Nie wiem jak u Was, ale ja muszę popracować w te majowe, pierwsze, wolne dni, by nadgonić czas choroby.
Zaległości jakoś nie maleją a rosną, mimo, że pracuję coraz więcej..:)
Ale to dobrze, bo to znak, że Wam się podobają poduszki, kocyki i inne misz-maszowe szydełkowce:)
Tylko muszę Was prosić o cierpliwość:)- wszyscy się doczekają;)
Ostatnio popsuł się nam komp na jakiś czas...ale sytuacja została opanowana przez mojego syna:)
Teraz obiecuję już tylko gotowe moje prace Wam pokazywać:)
Łapcie słonko, ciepło i ładujcie akumulatory:)
Może i mnie się troszkę uda między jednym motkiem a drugim?:)

sobota, 21 kwietnia 2012

Pastelowa wiosna:)

Wszechobecna wiosna jest raczej pastelowa tego roku:).

W zwiewych ubraniach, kosmetykach, słodyczach, kwiatach jabłoni, wiśni, w błękitnym niebie:)


Układam więc sobie pastele do następnych poduszek:)


Skończyłam również dużą poduchę w błękitach- taka nieco "niebiańska":)



To jedna z trzech, czyli cdn:)

Pastelowego weekendu Wam życzę:)

Ps. Nie mogę ogarnąć nowego bloggera...wrrr...ech,
"czasem lepsze jest wrogiem dobrego"...

piątek, 20 kwietnia 2012

Lala prosi o wsparcie dla zwierząt:)

Dziś zwracamy się z prośbą o pomoc dla
Fundacji Dom Tymianka.
Sama mam troje zwierząt- i jak wiecie traktuję je jak swoje dzieci- tyle, że na 4 łapach:)
Sama również borykam się z finansami, ale mam przecież sprawne ręce i mogę pomóc.




Zrobiłam poduszkę na szydełku, zapinaną na przezroczyste  zatrzaski, z tyłu jeden kwadracik.
Wymiar na poduszeczkę 35 x 35 cm.
Włóczka ; akryl, bawełna.
Będzie niebawem dostępna w Sklepiku pod Orionem
- można tam znaleźć ciekawe i piękne rzeczy.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i proszę o otwarte serducha dla zwierząt:)

czwartek, 19 kwietnia 2012

Życie ma tyle barw:)

i na dodatek jest zagadką:)




Pozdrawiam Was tęczowo, a zagadka brzmi;
Co z tego będzie?

wtorek, 17 kwietnia 2012

Totalny galimatias...czyli wykańczanie poduszek szydełkowych;)

Tyle nitek do wszycia jest w trzech poduszkach...a nawet więcej:)
Wrzucam takie zdjęcia robocze, by to pokazać.




Jak widzicie usiłuję coś robić, pomimo 5-go rodzaju choroby u trzech osób w przeciągu 10 dni, a to wszystko u mnie w domu.
No galimatias, wszystko leży odłogiem, zaległości rosną...ale za to nadzieja i wiosna za oknem:)

piątek, 13 kwietnia 2012

Moje zapasy;)

Czasem jestem jak chomik, coś zrobię- nie wykorzystam- schowam.
Najczęściej tak skutecznie, że potem zapominam, że w ogóle to mam, lub gdzie schowane:))
I tak jest teraz- w jednym ze szmacianych worków wielkości Mikołajowego:))
znalazłam kwadraty kolorowe.


Kiedyś robiłam duży pled, i dosłownie brakło mi włóczki białej(już nie do dostania) przy samym końcu pracy...więc zrobiłam nowe kawdraty- już z Kotka:)
Te zostały. Więc pozszywam jako poduszki, będą do wzięcia:)


"Kto pierwszy ten lepszy":))- chętnych zapraszam na maila.
Istnieje też możliwość zamówienia poduch z dowolnych kwadratów tu widocznych- poukładałam kolorami.
Każdy kwadracik ma wymiar ok 11cmx 11cm.

Kolorowego weekendu dla Was:)

czwartek, 12 kwietnia 2012

Mój pierwszy raz.... czyli szkolny błękit:)

W błękicie i granacie chyba każdemu do twarzy, ja również mam kilka bluzek i T-shirtów w tym kolorze...
ale jakoś.....nie używam za często:)
Niedawno na blogu Anko, która ma o wiele więcej talentów w rękach:) niż ja...między wierszami wyczytałam, że jest z pokolenia "kartkowej" młodości- tu wyjaśniam- chodziło o różne towary na kartki:)
I tak się zamyśliłam, że ja przecież też z tamtej epoki...
Co prawda nigdy włóczki na kartki nie było- a szkoda!:) ale za to nie było jej wcale.
Potem słynne Pewex-y - ale niestety nie na moją, a raczej nie na moich rodziców kieszeń.
Jako prawie dorosłe dziewczę czasem wchodziłam, by nacieszyć oczy cudownymi tkaninami- jak z bajki- cekiny, jety, haftowane aksamity, przewiewne żorżety, kaszmirowe, miękkie wełenki itp.
Były też  włóczki ; z niesamowicie długim włosem mohery, przepięknie kolorowe boucle, o różnorodnej fakturze wełny- o dziwo- niegryzące?- jak to możliwe? :))
Kiedy wracałam do domu, opowiadałam mamie co widziałam i na marzeniach się kończyło.
Podobnie jak dziś- dziergałam swetry z upolowanej włóczki- bo jak wiecie zakup czegokolwiek w normanym sklepie odbywał się pod hasłem;
"trzeba kupić, bo jest i na pewno się przyda".
Owszem, zręczne ręce mojej mamy oraz przerysowywane od zaprzyjaźnionych Jej klientek krawieckich wzory- na kartkach w kratkę- dawały zawsze wspaniały efekt w postaci niespotykanego sweterka:)
Pamiętam, jak czasem mama przychodziła z kościoła z wypiekami na twarzy-
"Wiesz, jaki śliczny wzór miała na sobie babeczka, co przede mną w ławce siedziała?":))
Ja słuchałam równie zaciekawiona, a potem mama obmyślała, niczym detektyw, kto może znać tą babeczkę i jak dotrzeć do wzoru:)
A niejednokrotnie nie okazywało się to proste, bo babeczce sweterek robiła inna babeczka, a wzór to tamta pożyczyła do odrysowania innej i akurat go nie ma...i tak jak po nitce do kłębka...:)

Tak więc poczta pantoflowa działała skutecznie, przyjaźnie i życzliwość kwitły w domach otwartych, bo przecież jak zaprosić kogoś do siebie w sprawie wzoru na sweterek bez kawki czy ciasta?
Ale jak zwykle się rozgadałam a chciałam krótko:)
Otóż i dziś kwitnie życzliwość w moim świecie- tyle, że netowym:)
Przemiła koleżanka z drugiego końca Polski- Anetka, jeszcze późną jesienią(?) zaproponowała mi kupno nowej , pięknej wełny w SH, za atrakcyjną cenę - bo sobie kupiła w różu i się sprawdziła na czapce i szalu.
No i jak Was nie kochać?



Leżała ta włóczka u mnie do wczoraj...bo jak zobaczyłam jaka miękka i jaka rasowa:) to postanowiłam,
że zrobię coś fajnego tylko dla siebie.
I oto przedstawiam zaczęty sweterek- bezrękawnik robiony od góry w jednym kawałku:)




A wszystko po to, by złagodzić moje doły psych-fiz...co to się wloką i wloką, bo choroba w naszym domu nie odpuszcza- zmogła syna a ja nadal głucha i smarkata.

Więc tak sobie dziergam coś pierwszy raz, bo nigdy wcześniej takiego modelu nie robiłam, a myśli płyną swobodnie...
ku granatowym mundurkom i fartuszkom,
białym, szkolnym, odpinanym kołnierzykom,
granatowym, plisowanym spódnicom,
białym bluzkom,
błękitnym, letnim sukienkom...itp.
CDN:)

wtorek, 10 kwietnia 2012

O bratkach... czyli jak "podobne przyciąga podobne":)

Jak widzicie moje bratki szydełkowe- sztuk całych trzy:)) zakwitły na baziach.
Ale cały czas zastanawiałam się - skąd ja je znam...?


Oczywiście- przy okazji szukania czegoś zupełnie innego wyszły bratki haftowane z szafki:)


Dawno temu je upolowałam w SH:)- pod hasłem;
"bo takie ładne i tyle pracy".
Zamierzałam:
- może poduszki uszyć,
- może szydełkiem obrobić również jako poduszki...
i tak zostały schowane- na długo.


Na dokładkę popatrzcie- jak to po świętach, moje kocięta w słonku- leniwe:)
Lalka szuka trochę ciepła, a Ciciuk- bardzo cierpliwy- śpi- nic go nie rusza:)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Życzenia jeszcze świąteczne ;)

Życzę Wam słonecznych dni, tchnących nadzieją i radością:)


Niestety zmogła naszą rodzinkę choroba, jajka malowała i wszystkie miłe świąteczne obowiązki sama przygotowała moja córka.
Mnie dostało się z serduszkami i napisem; Mama:)



Bardzo dziękuję wszystkim za życzenia mailowe- pomalutku ogarniam się ale niestety ogłuchłam od zatok, mam nadzieję, że to chwilowe:)
W roli Zajączka Wielkanocnego wystąpił kot- ten za żonkilem:)
Do miłego!

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Kartki z zakręconymi owcami i jajem:)

Te karteczki wyfrunęły w świat:)
Jakiś czas temu zrobione, również częściowo z recyklingu- kolorowych gazet, papieru, serwetek.

Jeśli podobają się Wam moje kartki, zapraszam TU i TU :)























































script type="text/javascript">WAU_tab('df4ta530sjlu', 'bottom-left')