Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

wtorek, 31 lipca 2012

U fryzjera, w dzień targowy.....:)

takie toczą się rozmowy:
- Co Pani z tego robi? - pyta Pani, która szybko przyszła się uczesać
- Narzutę :)- odpowiadam...

Za pięć minut inna Pani, modnie ubrana w marynarskim stylu, z pięknymi, długimi, rudymi włosami, co tylko grzywkę przyszła podciąć ;
- O ile tych kółeczek Pani ma...co z tego będzie? pyta Pani zaglądając do sporego woreczka
- Narzuta- odpowiadam:)
- A można z tego broszki zrobić taka fajna wełna...
- Można...:) - odpowiadam

Za 15 minut;
inna Pani, co to się przyszła uczesać pięknie bo jutro ma rózwód, bo mąż zwariował w wieku 70 lat...i zmienia swoje życie...
- A co to, serwetki Pani robi?
- Nie, nie serwetki:)
- Ooo ile tych kółeczek Pani ma....a ile tych kółeczek Pani robi i co z tego będzie....?
- Narzuta, odpowiadam, no sporo kółeczek trzeba...sporo
- A ile tych kółeczek trzeba na jedno?
-?????? nie rozumiem o co Pani pyta?
Pani wychodzi, ale trzeba jej wybaczyć , zestresowana, ale z podniesioną, ślicznie wymodelowaną głową!

Za jakieś dwie godziny, w zupełnie innym mieście i miejscu, bo przecież co będę wracać z nową głową do domu, skoro pracę mam w torebce:))!
Do sklepu z pięknymi przedmiotami wchodzi pan....gada z przemiłą właścicielką dobrych kilka chwil.
Nagle pyta;
-Sama Pani jest?
-Nie, to tylko koleżanka hekluje na zapleczu:)) odpowiada moja przyjaciółka.


Takie oto przygody miałam z alpaką u fryzjera i na mieście, co to chodzę raz na dwa lata lub i nawet nie pamiętam kiedy....takem się zaszydełkowała w domu:)


Ale jest postęp w pracy, zaczęłam zszywać poduszkę, fajnie wychodzi:)


Pokażę Wam początek czegoś;)



-Co to będzie, pyta mnie córka, bo takie długie coś robisz....?
-No taki koci ogon, tęczowy, odpowiadam:)

Na moje nieszczęście:( wyrobiłam w jeden wieczór cały motek, więc wróciłam do szydełka, co mi ręce i stawy od niego trochę odpoczęły.
A to ja po metamorfozie:)


Troszkę pokolorowałam, bo wybitnie nie chciało mi się malować :) a zdjęć nie lubię sobie robić :)

Dobrych fryzjerów i niekończących się tęczowych motków Wam życzę:)
Buziaki!:))

niedziela, 29 lipca 2012

2 poszewki bawełniane:)

Tak mnie zmęczyło szydełkowanie moheru w upał, że ręce zatęskniły za czymś naturalnym...
Zanurkowalam w jakieś pudło stojące najbliżej, a tam włóczka biała, bawełniana, gruba a obok tasiemkowa, błękitna...w "tym" błękicie;))
I tak od niechcenia....patrząc na błękit wody w basenie na zawodach pływackich w Londynie... zrobiłam przód poszewki. Włóczka grubaśna, za to mięciutka bardzo...i wyszło coś:)


Dla równowagi zrobiłam drugi przód.



I teraz mam dylemat, czy tył zrobić szydełkiem z innej bawełny, bo tej już mam malutko, czy doszyć lub nawet uszyć z płótna poszewki i naszyć przody?


A teraz coś na koniec....
I cóż że z ....włóczki, która jest ze sprutych sweterków kiedyś? ...:))
Czyli odzysk, co lubię bardzo.
Bawełna bowiem jest droga, kiedyś szukałam takich zupełnie nowych bluzeczek w SH, by spruć i wykorzystać dobrą jakościowo włóczkę w zupełnie innym celu:)

Jeśli podobają się Wam te poduszki, napiszcie do mnie, bo niekoniecznie muszę je mieć :))
Dobrej niedzieli dla Was, u mnie upał, duszno i burzowo.

sobota, 28 lipca 2012

Hallo, hallo tu Londyn!:)

No i się zaczęło:)
Ruszyły światowe igrzyska letnie, w wielkim londyńskim stylu!
Z rozmachem ale i polotem, z historią Wielkiej Brytanii oraz z ich produktami eksportowymi, jak literatura, przemysł, muzyka, bajki dla dzieci czy James Bond:)
Mike Oldfield na żywo, czy Paul McCartney...to duże przeżycie.

Zielone wzgórze, na którym zebrały się flagi 204 krajów świata, do złudzenia przypominające nasz
Kopiec Kościuszki w Krakowie...:) też pozostanie na długo w pamięci:)

Było pięknie, mrocznie, ciekawie i wzruszająco...bo przecież wszyscy należymy do globalnej wioski:)

Nasza dryżyna prezentowała się wspaniale, elegancko i narodowo!
Dziewczęta w sukienkach jak malowane:), czerwone maki, układem nawiązującym do naszej flagi, po prostu cudownie!
Czyli trzymajmy kciuki i do boju POLSKO!

A ja skromniutko, tylko w kolorze traw zielonych Wysp Brytyjskich zrobiłam 2/3 chusty z moheru.
To taki wzór, co go mogę robic z zamkniętymi oczami, więc po prostu musiałam zasiąśc w fotelu teatralnym świata- Pierwszego Olimpijskiego Wieczoru:)


PS.
Doniesienie z ostatniej chwili- już mamy pierwszy medal!
Srebro wywalczyła w strzelectwie Sylwia Bogacka,
brawo!!!

piątek, 27 lipca 2012

Kocyk maleńkiej Zuzi:)



Szydełkowy kocyk nie jest za duży, 5 x 6 czyli 30 kwadratów, taki w sam raz dla maleństwa:) do wózeczka i łóżeczka.
Kolorki dobierałam wesołe ale i z przewagą różu.



Następny będzie dla chłopca:)
Pytacie mnie o szczegóły w mailach, to odpowiadam, że szydełko moje ulubione to nr 4,5:)

Upalne pozdrowienia lipcowe dla Was:)

piątek, 20 lipca 2012

Czasem trzeba się odważyć :)

W sieci oglądam wiele inspiracji patchworkowych, napawam się kolorami i ich zestawieniami, czasem nawet krzykliwymi na pozór:)
Kraje gorące i słoneczne jak Brazylia, Peru, Portugalia czy Hiszpania....właśnie takie zestawy barw preferują, co przejawia się i w robótkach blogerek:)


Uwielbiam tam zaglądać , bo jednak szarość i ascetyczna biel nie dla mnie we wnętrzach.
Za to w ubiorze bieli mam sporo:))
Niestetety, z większości "wyrosłam", ale o tym innym razem.
I tak natchniona kolorami tęczy odważyłam się na nieco oryginalne zestawienia w moich kwadracikach.


Te kwadraciki będą wszyte w kocyk dla małego Alka:)
Wiadomo, chłopcy są energiczni!


A na osłodę,   jeszcze zdjęcia z wczorajszych ciasteczko-babeczek:)
Piekłam je z synem po raz drugi, w małym piekarniku  elektrycznym bo taki tylko posiadamy:)
Poprzednie z rodzynkami a teraz dałam do środka paczkę wiórek kokosowych.
Przepis na babkę piaskową z rodzynkami TU:)
Buziaki słodkie dla Was:)

czwartek, 19 lipca 2012

Kwiatowa, szydełkowa poszewka na bis :)

No tak, na szybko musiałam zrobić powtórkę poduszki .
Jest tak:

a było tak;

Od razu widać różnicę między zdjęciami zrobionymi w dzień pochmurny a słoneczny jak dziś:)

A to wszystko dzięki poczcie - przesyłka polecona zniknęła, wyparowała, nie ma śladu!
Miesiąc trzeba czekać na odpowiedź pisemną od szanownej poczty.
Tak, jestem wkurzona, bo mam co robić z czasem, oj mam:)

Na poprawę humoru zrobiłam sobie prezent- zakupiłam ogromne pudło z włóczkami od Ani:)
Cudowne moherki, już mam kilka planów...ale wstrzymują mnie zamówienia.
Jednak zieleni się nie oparłam i musiałam zrobić próbkę.
Mam jej na tyle że powstanie chusta, może czapka i jakiś baktus....:)


Na zmęczone szydełkiem oczy i skołatane nerwy najlpepsza jest zieleń!


Słonecznych, kwiatowych, zielonych dni lipcowych Wam życzę:)...
bo w sierpniu zieleń już bywa w odcieniu nieco zmęczonym.

niedziela, 15 lipca 2012

Marine, marine....czyli trzy kolory i podwójne życie Weroniki:)

Tak tak, Wam kojarzą się te zestawienia kolorystyczne ze stylem "Marine"...
a mnie z filmami Krzysztofa Kieślowskiego.



Przyznam Wam się też, że Mama czasem mówiła do mnie Krzysiu, sądziła, że tak ładniej....
na drugie mam Weronika, takie imię przyniósł mi dzień urodzenia.



I uwielbiam ten motyw z filmu;

Zbigniew Preisner - Van den Budenmayer Concerto en Mi Mineur

Jest piękny, niebiański a jednocześnie niepokojący, mroczny i niedokończony nigdy....

To tyle na dziś przy okazji jednej szydełkowej broszki:)

sobota, 14 lipca 2012

Mój jest ten kawałek... kocyka...czyli wrzosy i zielenie:)

Ten kocyk zrobiłam już dawno, jako prototyp.
Czasem leży z boku, czasem coś nim przykryję, ale najbardziej lubi go moja Luśka:)
I sprawdził się kocyk jako wzór, posypały się zamówienia i oby tak dalej:)


Zupełnie niedawno uświadomiłam sobie, że "podobne przyciąga podobne"...o kolory mi tu chodzi:)
Lubię od bardzo dawna połączenie wrzosu, różu i tej morskiej zieleni.

Mam obrus co służy mi za ochronę narożnika, oczywiście upolowany w SH.
Bardzo rzadko kupuję sobie torebkę, ale jak tą zobaczyłam, gdzieś leżącą z boku w koszyku, na ziemi, złapałam bez chwili zastanowienia i powiedziałam do niej; "mojaś ty, moja!":).
Moje kolory, moja pojemnośc torby ulubiona, czyli maks:)) i coś świecącego, cekiny, koraliki i warkocze jako uszy.
Aksamitna poszewka na poduszkę też jakoś dawno temu do mnie zawołała:) ...i dziś dziwnym błyskiem zostałam olśniona, że to wszystko pasuje:)!


To tyle o mnie i przyciąganiu kolorów.
A teraz prośba do Was, pomóżcie wybrac wersję kwiatowej alpaki:)
Czy dwa rzędy białego wkoło czy jeden?


Nie sugerujcie się proszę, że tych mniejszych kwiatów jest więcej i jakoś to zaczyna wygladac.
Chodzi tu o "bielszy odcień bieli" na narzucie.


Wasze głosy są mi zawsze pomocne i dziękuję bardzo, że piszecie:)
Deszczowe pozdrowienia dla Was, tak dla odmiany:)

piątek, 13 lipca 2012

Lubię róż i już ! :)

Córka pyta mnie;
Mamo, zrobiłaś już zdjęcia liliom urodzinowym?
No fakt, nie zrobiłam, rozwijają się w ekpresowym tempie i żeby tak śladu nie zostawić?
A zdjęcie to jednak miła pamiątka na dowód miłości dziecka;)


No to zrobiłam dziś, do tego dodałam troszkę mojego codziennego, domowego różu, który bardzo lubię.
No cóż haft, koronki, kwiaty, koraliki, chodniczek...nawet kosmetyki wybieram często w tym kolorze:)


Ale zaraz Was uspokajam, nie ciągle, zmienia mi się w zależności od pory roku itp.


A co u mnie na szydełku, pytacie?
No sporo! Wczoraj połączyłam kolejny kocyk w całość, jeszcze z nitkami:)


W międzyczasie robią się kwiatki z alpaki, kwadraciki, papućki, kwiatki ozdobne i tak wkoło:)

Do zobaczenia przy okazji innego koloru:)

Ps. Denerwuję się, bo czekamy na wyniki rekrutacji na studia córki...to tak na marginesie:)
i nawet nie wiedziałam, że dziś piątek i 13! ale to akurat nie jest problem dla mnie;))

środa, 11 lipca 2012

Papućki dla małej Polki:)


Podaję przepis, jak zrobić papućki dla maleństwa, które ma dopiero kilka dni:))


Otóż, trzeba wziąć włóczkę w dwóch kolorach, szydełko i igłę.
Następnie zrobić kwiatuszek na próbę, potem dwa te właściwe, do tego dodać dwa sznureczki łańcuszkiem, z kółeczkami.
Potem zupełnie bez zszywania wydziergać słupkami bamboszki:)
Następnie przyszyć kwiatuszki, ręcznie przewlec sznureczki, zawiązać i już:)!


A tak serio, musicie mi uwierzyć na słowo, że kolor czerwieni jest śliczny, taki dojrzale makowy:)
Wiązania zrobiłam celowo z prawej strony papućka, żeby nie było natłoku przy kwiatku:)
No to w drogę!


Niebawem cdn:)

wtorek, 10 lipca 2012

Dwa duuuże szydełkowe koła ...czyli prawie Tour de Pologne:)

Dziś zaczął się nasz historyczny Wielki Wyścig Kolarski:)
Nie będę Was ponownie zanudzac, że pamiętam czasy Szozdy i Szurkowskiego i jakie temu towarzyszyły emocje w każdej rodzinie w PRL-u:).
Jak to się wychodziło z bijącym sercem na trasę przejazdu, gdy akurat peleton miał wytyczoną przez nasze miasto:)!

A ja tak się zakręciłam nadrabianiem zaległości, że zupełnie zapomniałam o dzisiejszym Wyścigu.
Ale popatrzcie, jak się to zbiegło, że moje 4 koła, prawie tak duże jak rowerowe, połączyłam w okrągłe poduchy.




Niestety z braku tak dużej poduszki- wkładu musicie zadowolic się zdjęciami na płasko:)
Ale Monika, która zamówiła u mnie poduchy- zajrzyjcie do tej artystki koniecznie:))
na pewno zrobi piękniejsze, już zaaranżowane użytkowo, fotki niż ja;)
Dane techniczne;
-średnica; 50cm
-waga obu; ok 40 dkg
-włóczka ; akryl "Kotek",
-zapinane na 4 zatrzaski plastikowe.

Do następnego posta mili moi;),
będzie kontynuacja czerwonego, już raczej w barwach narodowych, o tu maleńka zajawka:



poniedziałek, 9 lipca 2012

Dwie poduchy w turkusowe kwadraty:)


Trochę opóźnione, ale skończyłam:)
Każdy kwadrat ma nieco turkusu lub zieleni morskiej.
Tył gładki, wykończone muszelkami.
Polecą niebawem poza granice Polski:)



Dane:
-wymiary; 40 x 40cm z muszelkami:), bez 36 x 36 cm
-waga obu; ok 30 dkg
-ilośc kwadratów; 18 sztuk, plus dwa z tyłu, za to duuuże:)
-włóczka ; głównie akryl.

Moherowy szal skończony, tylko wszyc nitki, nie wiem kiedy:)
Następne szydełkowe formy będą koliste:)
Pogodnego tygodnia Wam życzę:)
odurzona nieco zapachem ogromnych, różowych lilii, perfum i schłodzona kieliszkiem różowego wina z lodem (a to wszystko od mojej córeczki), bo właśnie się urodziłam:)....daaaawno temu.....:)
Jakem wiedźma:)) czyli kobieta co wie..:)
Do jutra mili moi!

niedziela, 8 lipca 2012

Moherowe kwiaty w środku upalnego lata:)







Chyba jestem nieco szalona, bo kto dzierga moherowe kwiaty w środku upalnego lata, między jedną burzą a drugą? a raczej między jedną wypitą wodą mineralną z lodem i cytryną a drugą?
Ale kto biednemu....artyście....zabroni?:)
No po prostu zachwyciłam się prędkością robienia tych kwiatów gigantów, a miałam sobie zrobić tylko jeden, na próbę:)....
pobuszowałam w moich pochowanych po kątach workach i znalazłam takie oto kolory moheru.
Jest różny, z długim i krótszym włosem, gryzie i nie gryzie...:)
Czyli zestaw kolorystyczny jest dziełem przypadku, jak to zazwyczaj u mnie;))
Od jakiegoś czasu podobały mi się tzw "japońskie szale" z kwiatów.
Można je zobaczyć np. u Franceski z Włoch o TU

Zainspirowana, zrobiłam swoją wersję:)
Kwiaty są gigantyczne, średnica to ok. 20 cm.
Wyglądem przypominają akwarelowe:)) granica koloru się zaciera przez długie włosy moheru.
Ma powstać  z tego szal - etola, o ile starczy mi zapału do wykończenia :))
Jeśli komuś z Was się spodoba, będzie do wzięcia od zaraz, tylko dołączę trzecią warstwę.

Pozdrawiam Was bardzo słonecznie i deszczowo dziś,
normalnie mam pogodę tropikalną, z deszczem prawie monsunowym!

Dobrego tygodnia Wam życzę, oby pogoda się ustabilizowała!,
bo ja osobiście czuję się fatalnie z popuchniętymi nogami:((.

sobota, 7 lipca 2012

O tym, jak praca z włóczkami może zmęczyć ;)



Przyszedł lipiec, dziś to do mnie dotarło....
mój ukochany miesiąc, na który czekam cały rok, kiedy noce są krótkie, jasne,
a dni upalne, wakacyjnie leniwe:) - mój miesiąc urodzin.
I od kilku już lat nie wiem, kiedy mija, ja wplątana we włóczki, życiowe trudności i sprawy zwykłe, codzienne, odliczam czas między jednym a drugim słupkiem...nie, nie milowym a szydełkowym:)
I tak mi ucieka ten szczęśliwy czas, sama nie wiem kiedy....by zimą wspomnieć z nadzieją,
że znów będzie upalne lato i lipiec...może inny i lepszy niż te wcześniejsze, taki prawdziwie urlopowy?

A tak na okrasę refleksji, dodaję zdjęcia mojej Lalki, czasem nazywam ją Luśką:)),
która po zabawie z kolorami padła zmęczona upałem:)

Pozdrawiam Was bardzo słonecznie przy kubku sobotniej kawy, pod chłodem wiatraka:))