Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

sobota, 28 grudnia 2013

Świąteczny czas, dwie babeczki i Królowa Śniegu:)

Święta mijają, prawie wszyscy żyją przygotowaniami do powitania
Nowego Roku:)
W moim domu w tym roku zawitała nawet choinka w doniczce,
mam zamiar ją wkopać przed blokiem niebawem:)


A pod choinką, ubieraną bardzo skromnie i na bardzo szybko:)  
zajęły swoje miejsce dwie babuszki- jedna rosyjska, druga skandynawska.
Kiedy je kupowałam dawno temu, w SH:) dzieciaki moje pytały: 
"Mamo, na co Ci to?" 
Ano na święta;))... i nie tylko. 


Lubię babuszki i folklor, jak zapewne wiecie,
stąd moje upodobanie do łączenia nawet najmocniejszych kolorów
w zaskakujące kompozycje.



Na dokładkę wrzucam zdjęcia kolejnego, skończonego szala, 
z kwiatów zrobionych baaardzo dawno temu:))
Szal ten nazwałam ;
"Kwiaty Królowej Śniegu";)
Jest tam akryl, nieco wełenki i puszysty moher.

U mnie dziś za oknem słonko, ciepło jak wiosną!
Wcale mi  to  nie przeszkadza, 
wręcz nastraja optymistycznie;) 

Dobrych przygotowań do Nowego Roku Wam życzę;) 

niedziela, 22 grudnia 2013

Chusta szydełkowa - "Cygańska fantazja"


Wcześniej zapowiadana chusta z tęczowej, cieniowanej włóczki:)



Jest naprawdę sporych rozmiarów, miękka i ciepła. 
Kolory nieco przekłamane na zdjęciach,
nie wychodzi piękny fiolet za to granato- szafir;) a szkoda.

Dane techniczne;
Wymiary; 
- szerokość w ramionach 210 cm, 
- wysokość w dół od karku 100 cm,
Waga; ok.30 dkg.

Jeszcze w grudniu mam Wam do pokazania kilka gotowych prac,
ale pomalutku:)

Dziś mam wolniejszy dzień, nic na siłę, kuruję się;)
Wam życzę wiele sił witalnych,
a jednocześnie spokojnych przygotowań świątecznych.


sobota, 21 grudnia 2013

Szydełkowa chusta - "Jesienne liście":)

Włóczkę na nią kupowałam w okolicach jesieni,
kiedy wkoło było w bród pięknych, kolorowych liści- stąd inspiracja.


Ma przepiękne energetyczne wybarwienia, od popielu, kremu, beżu,
poprzez złote żółcienie , miody,
pomarańcze, czerwienie, wiśnie,  do ciemnych, czekoladowych brązów:) 
w perłowym blasku.


Nie wszystkie kolory wyszły idealnie na zdjęciach, zupełnie nie wiem dlaczego:(
Chusta jet moim pomysłem autorskim,
coś pomiędzy pracochłonnym entrelakiem- na drutach
ażurowymi, szydełkowymi wzorami. 



No i patchwork musi być- to moja ulubiona metoda łączenia małych cząstek 
w  niepowtarzalną całość;)
...jak w życiu:)

Dane techniczne;
Wymiary; 
- szerokość w ramionach 182 cm, 
- wysokość w dół od karku 87 cm,
Waga; ok.25 dkg.

Dziś na szybko, bo Święta za pasem, a ja w proszku:)), na dodatek przeziębiona. 
Ta to bywa, póki człowiek w kołowrocie, nie ma czasu na choroby,
gdy zwalnia, by na spokojnie zająć się domem itp. organizm sam się buntuje:(

Więc posyłam Wam, dziś takie energetyczne, ciepłe kolory:)

PS
Chusta  nie ma właściciela:)

środa, 18 grudnia 2013

Mitenki z warkoczem- szaraczki... czyli zrób to sama:)

Zrobiłam je z mięciutkiej, podwójnej nitki - mieszanki wełny i akrylu.
Są dość długie, co widać na zdjęciach. 




Robi się taki model bardzo prosto, na okrągło, na 5 drutach.


Na wysokości kciuka zdejmuję na big agrafkę ok. 7 oczek i robię dalej, 
jednocześnie nad tymi zdjętymi oczkami nabieram 7 oczek. 
Następnie do góry, tak jak wcześniej na 5 drutkach. 
Zakańczam małym ściągaczem, żeby się nie zwijały. 
Następnie nabieram na drutki te 7 oczek z agrafki,
oraz na drugi drut te 7 dodanych- z drugiego brzegu i robię na okrągło,  jak całą mitenkę.
Kciuk też wykańczam 2-3 rzędami ściągacza, wszywam nitki i już:)

Spóbujcie, to naprawdę proste dzierganie na dutach.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Tęczowa czapka z warkoczami i inne takie;)

Miałam w domu  taką włóczkę, więc zrobiłam z niej na szybko czapkę z warkoczami.
Kiedyś z tej grubaśnej włóczki zrobiłam podobną ,
nawet i rękawiczki o  TU:)



Ponadto bardzo szybko zrobiłam kremową, wełnianą  czapkę na bis, bo się spodobała.
Tu jest wyprana, warkocze wyrównane nieco:)



I na dokładkę zdjęcia "czapki z cicikami" w dziennym świetle- 
teraz wyraźnie widać, jakie ma fajne kolorki:)



I jeszcze moja mała prośba do osób, które zamawiają coś u mnie do zrobienia. 
Ja rzucam wszystko, kupuję włóczkę, robię,
piszę maile a potem nawet nie dostaję odpowiedzi zwrotnej np.
..."sorry, rozmyśliłam się"...
Nie jest to miłe,  zwłaszcza przed świętami, gdy każdy ma ręce pełne pracy.
Wbrew pozorom, przez okrągły rok nie mam czasu na nic praktycznie, 
rodzina i inne domowe sprawy leżą odłogiem, bo ktoś coś potrzebuje....na wczoraj.
Pomyślcie o tym czasem.

PS.
Mam czasem jakąś gotową pracę dzianinową na sprzedaż. 
Od dziś wprowadzam etykietę For sale:)
jeśli klikniecie na taką,  wyświetlą się Wam tylko te konkretne posty. 

sobota, 14 grudnia 2013

"Mandarynki i pomarańcze..."czyli poduszki szydełkowe- antyzimowe:)

W tych trzech poduszkach szydełkowych miało być dużo pomarańczowego,
a kolory mogłam pomieszać jak chciałam. 
To pomieszałam:)



Dziś udało się zrobić zdjęcia dzienne, a raczej poranne, bez słonka.



Pomarańczowy kolor zastosowałam w dwóch odcieniach, jeden jak widzicie- 
bardziej neonowy:)
ale w realu nieco mniej.
Niebawem do poduszek dołączy kocyk. 


Tam dla kontrastu dam nieco mniej mandarynek:)

czwartek, 12 grudnia 2013

Tęcza w pudełku i na szydełku:)

Parę zdjęć tyłów szydełkowych poduszek, kolorowych, 
w stylu vintage.




A te kółeczka właściwie robię non-stop ;)
Układam w kolory tęczy, potem wybieram potrzebne do kocyka  czy
poduszek.


Zdjęcia tradycyjne wieczorne, 
bo korzystam jedynie z uprzejmości córki i jej  aparatu tel.

Niebawem całe poduchy :)

środa, 11 grudnia 2013

Męska czapka na drutach:)

Z dziećmi trzeba oswajać zimę psycholgicznie;)
Przychodzi syn z pracy, zmarznięty, nos czerwony, ja załamuję ręce i pytam;
Nie zimno Ci?
Przecież okropnie zimno jest?
Po raz setny moje bardzo dorosłe dziecię odpowiada ;
"Nie, mam kaptur..."
A co tam kaptur!
Już siedemnasty raz tej jesienio-zimy namawiam go na czapkę, bo mam ich bez liku,
zrobionych w czasach mojej specyficznej, prywatnej terapii zajęciowej:)
"Nie, nie chcę czapki"- odpowiada mi po raz siedemnasty...
Zrobię Ci taką jak zechcesz, może niebieską? - bo masz niebieskie oczy? 
"... Nie..."
Ok, odczekałam, mróz i śnieg zawitał do nas...


Znalazłam szalik, kupiony jakiś czas temu w "secondhandzie",
ciepły, ogromniasty, milusi i raczej męski,
więc powstała do niego czapka, bardzo podobna.

A żeby nie było smutnie, wplotłam nieco czerwieni.

Dałam czapkę synowi i  pytam; podoba Ci się?
"No...."
To włożysz jak mróz będzie?
"No, może włożę:)"

Tak to z młodymi bywa, wiem, bo i  pamiętam siebie w tym czasie.
Chodziłam z gołą głową, bo przecież da się wytrzymać...do czasu, aż sama sobie, 
w wielku lat nastu nie zrobiłam czerwonej czapki z pomponami :))
Dumnie obnosiłam się w niej niejedną zimę, zaplatając  blond warkoczyki, 
bo żadna inna fryzura nie pasowała, czapka była troche ciasna, kucyk się nie sprawdzał:)

A i wiadomość   z ostatniej chwili:
córka naprzemiennie wkłada "obie- dwie" czapki z poprzedniego postu:)

Hu hu ha, hu hu ha,
czapka w zimę nie jest zła;))

czwartek, 5 grudnia 2013

Miałam czapkę...mieć;)

Jak pisałam ostatnio , czapki nie posiadałam odpowiedniej i modnej:)
Bardzo lubię warkocze, brązy ostatnio w modzie, znalazłam u siebie grubaśną, puchatą  wełenkę,
nie gryzie nic a nic- ucieszyłam się ogromnie! 
W związku z tym ostatniej nocy powstała czapka, tylko dla mnie. 



Jeszcze został mi motek, więc myśłałam nad kominem lub baktusem.
Jednak moja córka, co to się zarzekała ostatnio baaaaardzo głośno,
że więcej moich czapek ani szali nie włoży, tylko kupi najzwyklejszą w sklepie....:)
zobaczyła, ubrała i jest jej:))
Do tego z reszty zrobimy rękawice. 


Wczorajszej nocy powstała też bardzo ciekawa, smerfna czapka,  czarna z moherowymi "cicikami" : ) -
jak to u mnie na Śląsku się "godo":)
Niestety zdjęcia przy sztucznym świetle, więc i ciciki słabo widzialne;)
A kolorki mają śliczne; popielate, malachitowe i lawendowe.

Trzecia czapka, a raczej pierwsza dla mnie:) 
to kremowa,
warkoczowa,
zrobiona z guzełkowatej wełenki i delikatnego moherku. 
Zrobiłam większą, żeby nie gryzła, nie przyklejała fryzury do głowy:)
co mam w planach ją dopiero mieć...fryzurę oczywiście;)
Ale jakoś nie widzę się w ecru kolorze, choć niby odmładza.

Te czapki są  do wzięcia, jeśli się komuś podobają, 
bo ja mam jeszcze trochę wełen, może namieszam sobie jakiś melanż:)

Pozdrawiam Was wichurowo dzisiaj baaaardzo:)

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Tęczowy kawałek nieskończonej chusty:)

Tak było do wczoraj :)
Duża chusta zrobiona jakiś czas temu, 
z tej samej wełenki co komplet warkoczowy. 
Trochę czekała na moją chwilę cierpliwości.

Ale w nocy wszyłam niteczki i moja pierwsza,  tęczowa chusta miała dziś swoją premierę-
oczywiście pobiegłam w niej do sklepiku po włóczkę;))



Panie w pobliskim markecie też patrzyły z zaciekawieniem:))
Jest bardzo lekka  a jednocześnie miękka i ciepła. 
Jutro postaram się o zdjęcia całości;)

Dobrego wieczoru Wam życzę!

sobota, 30 listopada 2013

Błękitna czapka wełniana z warkoczami i mitenki:)

Ostatnio nie zaglądałam do netu  wcale, ale w realu nie próżnowałam:) 
Udało się skończyć 2 pary błękitnych mitenek, oraz czapkę do kompletu. 







Włóczka to wełna z akrylem, mięciuchna i ciepła.

Muszę wreszcie wydziergac coś dla siebie, bo złapałam się ostatnio na tym,
że w biegu, w przedpokoju wkładam "pierwszą lepszą" czapkę pod ręką...
sprzed kilku sezonów;)) delikatnie mówiąc.
Wełniane rękawiczki też nie wytrzymały próby czasu:)) jakaś niteczka się przetarła.
Ale czy odzież dziergana to ma być na wieczność i z żelaza?:)
Dla siebie (jeśli już;) robię najczęściej z włóczki z odzysku.  
Często widzę duży potencjał we włóczkach i swetrach z second handu. 
Mam cały, wielki pokrowiec takich sweterków, z bardzo ciekawych włóczek i wełenek. 
Tylko czasu jakoś mam odwrotnie proporcjonalnie;))


Aktulanie jestem na etapie poduszek i chust, bardzo kolorowych,
tęczowych, o czym niebawem:)

Jutro grudzień, śnieg nadciąga i dobrze:)  niech przykryje szarą, deszczową Ziemię.


piątek, 29 listopada 2013

Tęcza w czterech, dziewiarskich odsłonach:)

Jak widzieliście kilka postów wcześniej, jedna, 
mała tęcza w czapce, rozrosła się do całego  kompetu :) 


Powstał do niej  szalik, spore getry i długie rękawiczki. 


Kolory prawie idealne jak w realu, ale ten granato-szafir, to tak naprawdę fiolet:)
Na cały zestaw zużyłam 30 dkg włóczki Magic Fine. 
Rękawiczki i getry zrobiłam na pięciu drutach, bezszwowo.


Już wiem, że młodej właścicielce kompletu tak się spodobała moja praca,
że śmignęła w tęczy już dziś, na popołudniowe zajęcia, zaraz po rozpakowaniu przesyłki,  
co mnie cieszy ogromnie!:)

Trzymajcie się ciepło mili moi:)

środa, 20 listopada 2013

Tęczowe włóczki wieczorową porą;)

Biorąc pod uwagę , że wieczorowa pora trwa od kilku dni.... 
od około godziny 16.20 wieczorem do godz 6.30 rankiem;) ...
trzeba się ratować tęczowymi kolorami.




Czytam u Was na blogach, że podobnie jak i ja przechodzicie 
to przesilenie jesienno-zimowe, czyli prawie jak niedźwiedź w letargu :), 
uspokoiłam się nieco.  
Jestem totalnie zaszydełkowana i zadrutowana:)
...ale jestem. 
Słonecznych, kolorowych dni Wam życzę.

czwartek, 14 listopada 2013

Niebieskie, próbne mitenki:)

Miały być cieplutkie, niebieskie, miękkie na tyle, by pisać długo i  swobodnie na komputerze:)
Poszukałam włóczki u siebie, znalazłam moteczki Bergere de France- mieszanka wełny i akrylu.


Zrobiłam kombinacje alpejskie;)) czyli paseczki,
bo miałam tylko jeden motek tego błękitu nieba.
Nawet warkocz taki inny:)) pierwszy raz w życiu wypróbowany podwójnie,
Już miałam wszywać niteczki...gdy w ręce wpadła mi  ta błękitna,
mięciuchna, grubsza włóczka.



Po prostu wyjrzała do mnie z worka, a jak szukałam niebieskiej, jakoś wyjść nie chciała:))
Więc pomyślałam, może na szydełku?  Będzie szybko i ciepło.


Prułam dwa razy, jakoś nie szła ta robota, coś mi nie leżało....Powstała jedna próbna łapka.
Wyjęłam druty ponownie, i ....zrobiłam mięciuchne, cieplutkie, z warkoczem i  plastyczne!.
Do trzech razy sztuka!
Właśnie je kończę, więc zdjęcia na blogu będą może w sobotę...

Jutro mój aparat foto wyjeżdża z zespołem tanecznym w delegację, 
no nie sam:) z córką;))
Tak więc przeplatam pomarańczowe prace na szydełku 
ze spokojnymi kolorami na drutach:)

Powiem Wam, że w ten sposób nie przeciążam stawów rąk i oby tak dalej,
bez potrzeby maści i bandaży.

Słonka Wam życzę i ciepła!:)

wtorek, 12 listopada 2013

Złota jesień zamotana w szydełkowym szalu:)

Uwielbiam  szydełkować kwiatowe motywy. 


I złotą, polską jesień,  rude kasztany zbieram zawsze i noszę w kieszeniach.
Lubię jak  rdzawe liście, pięknie wybarwione szeleszczą pod stopami. 
Kilkanaście  jesieni w moim życiu było impulsem do noszenia jej kolorów,
we wszelkich odmianach na głowie;)
Więc jak zobaczyłam ostatnio ten motek cieniowanej włóczki w pasmanterii,
dokupiłam z zamiarem ukończenia tego:) - klik.


Ale nie, zaczęłam ten nowy motek jako kwiaty i tak się wkręciłam w te cudowne,
energetyczne kolorki, że sprułam początek chusty i powstał szal. 
Jest mięciutki, uwielbiam tą perłową, cieniowaną włóczkę. 


Jest jednak mały jej mankament- trzeba prać delikatnie bardzo, 
bo łatwo się mechaci z powodu (prawie) braku skrętu w nitce. 
Szal waży 20 dkg i jest spory:)
Jego wymiary; 41 x 180 cm.

Teraz patrzę i myślę; który z tych kolorów wybrać na włosy?:)


Jeśli komuś spodoba się szal, jest wolny, a ja chętnie zrobię sobie podobny. 
Bo nie ukrywam, że  mam nowe pomysły na rudości jesienne.
To nic, że na drzewach już brak liści,
w zamian za to kwitną u mnie jesienne,
japońskie kwiaty:)