Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

niedziela, 30 czerwca 2013

Mam coś na drutach:)


Postanowiłam zrobić coś dla siebie, w ulubionych, 
morskich kolorach, mieszając gatunki, grubości i faktury.

Dlaczego nie?:))
Na drutach robiłam od zawsze, mimo, że dopiero teraz wiem, iż niewiele jeszcze umiem.
Ale ile jest przyjemności z noszenia oryginalnych dzianin, same wiecie;)

Pozdrawiam wieczornie, niedzielnie jeszcze, 
ale już wakacyjnie:))

wtorek, 25 czerwca 2013

My z kotem:) ...czyli list do M:)

Kochana moja córeczko:)
Nie ma Cię tu z nami, ale jesteś bardzo dzielna!
  My z kotem i resztą menażerii:)) jak codzień, nad szydełkiem...
przytulamy Cię bardzo mocno w tym wyjątkowym dniu.



Kocham Cię bardzo ,
myślę o Tobie każdego dnia i dziękuję Ci za te wszystkie lata.
Szczególnie za tą
świetlistą energię,
którą się dzielisz ze wszystkimi wkoło i taką pozostań.



Jak wiesz, czasem trzeba w życiu zrobić kilka kroków pod górę,


potem troszkę odpocząć,


pomyśleć,


i po prostu poczuć wiatr we włosach i być szczęśliwą;)!


Wracaj do nas szybko, czekamy:)!


Popatrzcie proszę , jakie córka robi dla mnie zdjęcia z miasta,
w którym aktualnie, od dłuższego czasu przebywa.



Czy ktoś wie, co to za miasto i góry? :)

niedziela, 23 czerwca 2013

sobota, 22 czerwca 2013

Wszystko przez burzę, czyli skarpety w stylu hinduskim:)

Brak tlenu i gorąca temperatura południowego mieszkania dają o sobie znać. 
Najchętniej robiłabym tylko coś z bawełny, lub lnu,
przyjaznego dla skóry w chwilowym klimacie tropikalnym:)
Ale wiadomo, lato ucieknie szybciej niż nam się wydaje, niestety,
a to moja ulubiona pora roku. 
Zrobiłam dla Was dziś zupełnie inne zdjęcia,
ale z powodu braku cierpliwości i wiszącej burzy nad głową, 
nie udało nam się z córką skopiować tych zdjęć do komputera. 
Ale nic straconego, będą w innym poście. 
Dziś zaległe skarpety w kolorach melanżu hinduskiego.




Bardzo lubię połączenie
curry, fuksji, pomarańczy, mango
i
atramentowego
nocnego  nieba. 
Nie, nie farbowałam sama tego melanżu, ale może kiedyś:),
kto wie...:)

wtorek, 18 czerwca 2013

W poniedziałek się działo:) czyli kolorowy, szydełkowy kocyk do wózeczka;)

Zdjęcia robione ekspresem, między jedną chmurą a drugą, jest też widoczna poducha.


Tył nieco inny niż planowany, ale za to całkiem na czasie, bo z turkusowymi okrążeniami.


Wszystko jeszcze w trakcie pracy, czyli post bardzo roboczy.

Dziekuję
wszystkim w imieniu Sarenki, ciasteczko już było i to nie tylko jedno:)
Najbardziej jednak rozbawiły nas komentarze o tym, że mam super pomocnicę z czterema łapkami.
Plus moje dwie...no no, całkiem niezły byłby to pomysł,
gdyby psinka umiała trzymać szydełko:))
Bo do tego, że mowa ludzka jej wcale nie jest potrzebna , doszłyśmy jakiś czas temu,
rozumiemy się bez słów:)
Upalne te dni ostatnie u mnie i dobrze, tylko niestety przestawiona jestem znowu na nocny, drugo i trzeciozmianowy , chłodniejszy tryb pracy:)

Pozdrawiam Was więc bardzo upalnie!:)

niedziela, 16 czerwca 2013

Pracowita niedziela Sarenki:)


Przedstawiam Wam jedno popołudnie z życia mojej psinki- Sarenki:)

"Mama obiecała sobie, że nie będzie już dziergać w niedzielę, ewentualnie coś dla siebie. 
Ale skoro szydełko wolne, to może ja..." - myśli Sara:)

"Mamie to łatwiej związać koniec z końcem włóczki niż koniec z końcem w życiu...
No sporo tych kółeczek, sporo, tyle kolorów, ech, głowa boli i spać się chce....
Napracowałam się, to chyba pora odpocząć...
Może już zarobiłam na moje ulubione psie ciasteczka....dziś nie było:(


Tylko niech mi nikt tych kółeczek nie rusza, bo sobie je  poukładałam kolorami.


A jutro jest poniedziałek ,
mama może sobie szydełkować do woli i skończyć zaczęte prace".

środa, 12 czerwca 2013

To nie jest czerwcowa truskawka;)

I mnie napadło na motyw entrelac:)
Obiecałam sobie, że w niedzielę będę dziergać tylko dla relaksu i dla siebie.
A zdjęcia mnie okropnie wkurzają, bo popatrzcie, co wyprawia mój aparat z kolorami,
w zależności od zbliżenia obiektu:(



W realu, jest to rudy wiewiórki, trzy odcienie fioletu i bardzo ładna zieleń trawiasta.
Burzowe chmurzyska wiszą nad głową,
człowiek non-stop nadrażliwy, wybuchowy, ech. 

Słonka życzę sobie...i Wam:)

wtorek, 11 czerwca 2013

Poduszka szydełkowa w kolorze czerwcowego, burzowego nieba:)



Skoro obiecałam - zdjęcia są;)
Średniej jakości, ale niestety, chmurzyło się za oknem.



Tył nieco spokojniejszy niż przód poduchy.
Wkład również nieco mniejszy niż ma być, ale mam nadzieję, że się spodoba nowej właścicielce:)
Poducha i serduszka mają zamieszkać docelowo w sypialni, 
być może nawet będzie nam dane je obejrzeć już na swoim miejscu:)

Na serduszka i poduszkę zużyłam 5 motków
marceryzowanej bawełny Altin Basak czyli 25 dkg.

niedziela, 9 czerwca 2013

Bawełniane, szydełkowe serduszka wrzosowe:)

Była okrągła poduszka, więc dzisiaj motyw serduszka;))


A serio, są bardzo duże: 20 , 15 i 10 cm.
Wzór na oko, trochę z netu, większość z głowy:)



Kolory bardziej w fiolecie i wrzosie niż to co na zdjęciach, bawełna Altin Basak.

Jutro poducha, w kolorach burzowych, jak u mnie za oknem:)
Do miłego:)

środa, 5 czerwca 2013

Tego jeszcze nie było, czyli szydełkowa poduszka z tropików:)

Jakiś czas temu, gdy czekałam na włóczkę, by nie było przestoju:),
na moje szydełko nawinęły się takie kolorki:)


Nieco ryzykowne połączenie zielonego, turkusów, brązów i kilku żółtych odcieni
dało taki tropikalny efekt:) 


Jak skończę (nie wiem kiedy:)) nadam jej imię, już mam w głowie kilka pomysłów.


Skoro się nie ma co się lubi...czyli słonka i ciepła...to się lubi co się ma;)
czytaj; "koloroterapii cd i cdn:)"

Mam nadzieję, że zaraziłam Was trochę kolorami,
bo widzę jak chętnie do mnie zaglądacie-
dzienks:))

Zresztą sama robię to samo, na blogach  mój wzrok przyciąga tylko
kolor:))

wtorek, 4 czerwca 2013

Gdzie ta piękna wiosna?

Za moim oknem, jak co roku zakwitły upojne akacje, ale niestety, pomimo olbrzymich kiści kwiatów, wyjątkowo dorodnych tej wiosny, prawie nie poczułam ich zapachu:((
Deszcz, który przechodzi w fazę przewlekłą już chyba....
zmoczył kwiaty, nie zdążyły wyschnąć i zapachnieć a już opadają.
Truskawki drogie, bo wiadomo, deszcz im nie służy.
Ech....
A o tej porze, 24 lata temu, byłam świeżo upieczoną mamą,
bo mój syn właśnie tą historyczną datę,
pierwszych wolnych wyborów,
wybrał sobie na dzień swoich narodzin:).

Moja mama przywiozła mi do szpitala, pociągiem z daleka,
przecudnej urody oraz wielkości truskawki wyhodowane przez tatę na działce.
To była jakaś nowa odmiana i chluba taty- działkowca z wielką pasją;)
Było mi bardzo miło, że te truskawki specjalnie dla mnie...:)
Była piękna, wiosenna, bardzo ciepła niedziela.
Tyle wspomnień.
A dziś?
Pada, chmurno i chłodno.

Dla ocieplenia tego wpisu, wklejam zdjęcia moich kociąt opalających się na parapecie:))
w czasie kilku tych dni maja, kiedy było słonko.












Więc nie dziwcie się, że dziergam ciepłe skarpetki:)
o tej porze roku, pomiędzy innymi pracami.



Mój syn dostał już dziś ode mnie życzenia,
a tradycyjne  w moim domu ciasto z budyniem i owocami niebawem się zrobi:)
Jednak napiszę i tu;
Synku, dziękuję, że jesteś:)

niedziela, 2 czerwca 2013

Bielutkie, szydełkowe rozetki...czyli prawie koronki:)

Z tak cieniutkiego i bieluchnego kordonka szydełkowałam ostatnio chyba 28 lat temu...
wstawki do swojej bluzeczki maturalnej:) 
Ale o tym innym razem.


Teraz dostałam nie lada zadanie, zrobić rozetki podobne do pewnych serweteczek,
 których byłam w posiadaniu, 
oraz innych,
których wzór już znacie z chust szydełkowych.


Przyzwyczajona na co dzień do grubego szydełka i  włóczki, 
jakoś nie umiałam się przestawić,
ale po  modyfikacjach wzoru i kilku próbnych kwiatkach...
udało się wszystko dopasować na konkretny wymiar 7 cm:)
Misterna i troszkę mozolna praca, z każdym następnym kwiatuszkiem cieszyła mnie coraz bardziej.


Być może zrobię sobie taki rozetki do bluzki...albo co:))

Pozdrawiam Was słonecznie u mnie;)