Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

sobota, 30 listopada 2013

Błękitna czapka wełniana z warkoczami i mitenki:)

Ostatnio nie zaglądałam do netu  wcale, ale w realu nie próżnowałam:) 
Udało się skończyć 2 pary błękitnych mitenek, oraz czapkę do kompletu. 







Włóczka to wełna z akrylem, mięciuchna i ciepła.

Muszę wreszcie wydziergac coś dla siebie, bo złapałam się ostatnio na tym,
że w biegu, w przedpokoju wkładam "pierwszą lepszą" czapkę pod ręką...
sprzed kilku sezonów;)) delikatnie mówiąc.
Wełniane rękawiczki też nie wytrzymały próby czasu:)) jakaś niteczka się przetarła.
Ale czy odzież dziergana to ma być na wieczność i z żelaza?:)
Dla siebie (jeśli już;) robię najczęściej z włóczki z odzysku.  
Często widzę duży potencjał we włóczkach i swetrach z second handu. 
Mam cały, wielki pokrowiec takich sweterków, z bardzo ciekawych włóczek i wełenek. 
Tylko czasu jakoś mam odwrotnie proporcjonalnie;))


Aktulanie jestem na etapie poduszek i chust, bardzo kolorowych,
tęczowych, o czym niebawem:)

Jutro grudzień, śnieg nadciąga i dobrze:)  niech przykryje szarą, deszczową Ziemię.


piątek, 29 listopada 2013

Tęcza w czterech, dziewiarskich odsłonach:)

Jak widzieliście kilka postów wcześniej, jedna, 
mała tęcza w czapce, rozrosła się do całego  kompetu :) 


Powstał do niej  szalik, spore getry i długie rękawiczki. 


Kolory prawie idealne jak w realu, ale ten granato-szafir, to tak naprawdę fiolet:)
Na cały zestaw zużyłam 30 dkg włóczki Magic Fine. 
Rękawiczki i getry zrobiłam na pięciu drutach, bezszwowo.


Już wiem, że młodej właścicielce kompletu tak się spodobała moja praca,
że śmignęła w tęczy już dziś, na popołudniowe zajęcia, zaraz po rozpakowaniu przesyłki,  
co mnie cieszy ogromnie!:)

Trzymajcie się ciepło mili moi:)

środa, 20 listopada 2013

Tęczowe włóczki wieczorową porą;)

Biorąc pod uwagę , że wieczorowa pora trwa od kilku dni.... 
od około godziny 16.20 wieczorem do godz 6.30 rankiem;) ...
trzeba się ratować tęczowymi kolorami.




Czytam u Was na blogach, że podobnie jak i ja przechodzicie 
to przesilenie jesienno-zimowe, czyli prawie jak niedźwiedź w letargu :), 
uspokoiłam się nieco.  
Jestem totalnie zaszydełkowana i zadrutowana:)
...ale jestem. 
Słonecznych, kolorowych dni Wam życzę.

czwartek, 14 listopada 2013

Niebieskie, próbne mitenki:)

Miały być cieplutkie, niebieskie, miękkie na tyle, by pisać długo i  swobodnie na komputerze:)
Poszukałam włóczki u siebie, znalazłam moteczki Bergere de France- mieszanka wełny i akrylu.


Zrobiłam kombinacje alpejskie;)) czyli paseczki,
bo miałam tylko jeden motek tego błękitu nieba.
Nawet warkocz taki inny:)) pierwszy raz w życiu wypróbowany podwójnie,
Już miałam wszywać niteczki...gdy w ręce wpadła mi  ta błękitna,
mięciuchna, grubsza włóczka.



Po prostu wyjrzała do mnie z worka, a jak szukałam niebieskiej, jakoś wyjść nie chciała:))
Więc pomyślałam, może na szydełku?  Będzie szybko i ciepło.


Prułam dwa razy, jakoś nie szła ta robota, coś mi nie leżało....Powstała jedna próbna łapka.
Wyjęłam druty ponownie, i ....zrobiłam mięciuchne, cieplutkie, z warkoczem i  plastyczne!.
Do trzech razy sztuka!
Właśnie je kończę, więc zdjęcia na blogu będą może w sobotę...

Jutro mój aparat foto wyjeżdża z zespołem tanecznym w delegację, 
no nie sam:) z córką;))
Tak więc przeplatam pomarańczowe prace na szydełku 
ze spokojnymi kolorami na drutach:)

Powiem Wam, że w ten sposób nie przeciążam stawów rąk i oby tak dalej,
bez potrzeby maści i bandaży.

Słonka Wam życzę i ciepła!:)

wtorek, 12 listopada 2013

Złota jesień zamotana w szydełkowym szalu:)

Uwielbiam  szydełkować kwiatowe motywy. 


I złotą, polską jesień,  rude kasztany zbieram zawsze i noszę w kieszeniach.
Lubię jak  rdzawe liście, pięknie wybarwione szeleszczą pod stopami. 
Kilkanaście  jesieni w moim życiu było impulsem do noszenia jej kolorów,
we wszelkich odmianach na głowie;)
Więc jak zobaczyłam ostatnio ten motek cieniowanej włóczki w pasmanterii,
dokupiłam z zamiarem ukończenia tego:) - klik.


Ale nie, zaczęłam ten nowy motek jako kwiaty i tak się wkręciłam w te cudowne,
energetyczne kolorki, że sprułam początek chusty i powstał szal. 
Jest mięciutki, uwielbiam tą perłową, cieniowaną włóczkę. 


Jest jednak mały jej mankament- trzeba prać delikatnie bardzo, 
bo łatwo się mechaci z powodu (prawie) braku skrętu w nitce. 
Szal waży 20 dkg i jest spory:)
Jego wymiary; 41 x 180 cm.

Teraz patrzę i myślę; który z tych kolorów wybrać na włosy?:)


Jeśli komuś spodoba się szal, jest wolny, a ja chętnie zrobię sobie podobny. 
Bo nie ukrywam, że  mam nowe pomysły na rudości jesienne.
To nic, że na drzewach już brak liści,
w zamian za to kwitną u mnie jesienne,
japońskie kwiaty:)

sobota, 9 listopada 2013

Szara, cieplutka chusta w kratę ...czyli tymczasowe mieszkanko sowy:)

Jak wiecie, chyba opanowałam już sztukę dziergania na drutach
chusty metodą entrelac:)
Jednak ta szara, jest prezenowana  jako pierwsza, ukończona.


Użyłam do nie sprawdzonej już wcześniej - TU 
- dość  grubej, pięknej  włóczki,  
mieszanki wełny i akrylu, o perłowym połysku,
w odcieniach szarości i brązu,  jak wnętrze muszli perłopława. 
A skąd sowa?
Ano stąd, że towarzyszyła mi w trakcie pracy nad chustą, mocno wieczorowo-nocną porą:)) 
Ponadto ma moje zielone oczy, więc mam nadzieję rozumiecie,
dlaczego czasem bloguję lub pracuję w porze , gdzie inni już smacznie śpią;)


Nie blokowałam tej chusty,  bo jest i tak dość  duża.
Ponadto  uważam, że jest zbyt gruba na to i podoba mi się falowany brzeg, 
a chusta swoim ciężarem, w trakcie użytkowania sama się wyciągnie;)
Tu strona lewa chusty, równie ciekawa jak prawa;)


Nie robiłam jej dla konkretnej osoby, więc jest do wzięcia od zaraz:)

Jej wymiary to ;
- w ramionach 190 cm,
- wysokość w dół od karku 80 cm,
- waga ok 35 dkg.

Aktualnie mam na szydełku bardziej energetyczne kolory, 
bo dopada mnie
"ciemna strona"
jesieni, niestety. 
Trzeba  więc uruchomić   
koloroterapię,
oraz sporo magnezu w postaci czekolady:) 
metodę sprawdzoną ,
bez skutków ubocznych leczenia:)


wtorek, 5 listopada 2013

Szydełkowa poducha i abażur:)

Kilka postów wcześniej prezentowałam zaczęte coś w szarościach:) 
W międzyczasie urodził sie pomysł na poduchę i abażur.


Tradycyjnie dostałam wolną rękę, więc powstała poducha z maleńkich kwadratów, 
a
abażur
o podobnych wymiarach akurat miałam w domu:)



Pogoda dziś szara jak szare moje prace, więc i kolory nieco inne. 
Mimo, iż lubię kolory wszelakie- jak wiecie, te szarości z ecru i grafitem , 
spokojne w swej prostocie, podobają mi się;)
Będą dodatkiem do większej pracy w graficie, ale to pokażę Wam, jak tradycyjnie już:)
dostanę zdjęcia od właścicielki. 

W międzyczasie wykańczam chusty itp.  z kolorowego obrazu:)  post wcześniej.

sobota, 2 listopada 2013

"Niespokojność" :)

Gdy czegoś szukam, znajduję swoje prace nieskończone,
odłożone "na chwilę", bo akurat jest coś ważniejszego do zrobienia. 
Prace, które na chwilę dają poczucie spokoju, spełnienia,
bezpieczeństwa.
Bo mogę wybrać sama kolor, wzór i narzędzie pracy.
Ale najczęściej jest to nerwowy pośpiech, włóczka, która akurat jest pod ręką, 
a wzór nie sprawia trudności.
Wtedy, podczas pracy, myśli skłębione życiem mogą płynąć spokojnie...;)



Pamiętacie mój pierwszy taki obraz-
"Słoneczniki" ?
Pisałam o nich TU .


I jeszcze kolaże moich prac niespokojnych-
będę po kolei prezentować je w listopadzie.




Zachęcam Was tym samym, do tworzenia własnych obrazów
z włóczkowych (i nie tylko) prac:) 


piątek, 1 listopada 2013

Pomarańczowy- pierwszy kolor listopada:)


Nie mogłam się oprzeć i już zaczęłam kolorowe,
głównie pomarańczowe kółeczka na nowy projekt.


Zwłaszcza, że idealnie pasują do mojej nowej, metalowej miski - nabytej w SH:)



A za oknem, zachód słońca i moja ukochana akacja,
już mocno jesienna,
zadumana, 
jak dzisiejszy dzień...