Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

sobota, 28 lutego 2015

Przedwiośnie:)


Takie jest moje tegoroczne,  długie przedwiośnie.

Duża praca, podwójna nitka,  
kolory ziemi, zbutwiałego igliwia, zeszłorocznej trawy,
trochę śniegu i porannej mgły.

Jest i optymizm, w kwiatach.
U mnie  prymulka w kobiecym, różowym kolorze.


A Wasze przedwiośnie w jakich jest  kolorach?
Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny.

Jak widzę Wasze blogi, to razem czekamy na te piękne oznaki
nowego życia w przyrodzie:)

PS.
Córka dwa dni temu powiedziała mi;
"Mamo, piszesz coraz mniej, Twój post był 13 lutego, wiesz ile to czasu? !
Przecież dziewczyny  przestaną do Ciebie zaglądać..."

No to się zmobilizowałam, jeszcze w lutym:)

piątek, 13 lutego 2015

Kolorowe, neonowe, skarpety:)



Dostałam od Ani, zupełnie  niespodziewanie, 
ogromny wór włóczek- za co bardzo dziękuję;)




A wśród nich były i takie melanżowe, raczej skarpetkowe:)


Połączyłam ją z zieloną, błękitną i białą wełną  i oto co wyszło:)




Skarpety są cieplutkie, rozmiar 38-39 
i nie mają właściciela:)

sobota, 7 lutego 2015

Wełniane skarpety z celtyckim warkoczem:)

Te skarpety zaczęłam tuż przed świętami, ale niestety, 
nie dane mi ich było szybko skończyć.


Już w tym roku, zrobiłam spokojnie drugą skarpetę, 
ale na odmianę komp zaszwankował, więc zdjęcia dopiero teraz. 
Zrobiłam je z cienkiej, podwójnej wełny, tradycyjnie norweskiej:)
w kolorze gołębio-szarym:)


Lubię ten motyw celtyckich plecionek, tu zrobiłam je troszkę  większe niż poprzednio.
Na zdjęciach są nieco nieforemne
bo nie były prane, ale zmiękną zdecydowanie po wypłukaniu w fajnym płynie;)


Na dokładkę , moje kolory nieba za oknem.


 Zachód słońca bywa u mnie bardzo kolorowy, 
poprzez zapylenie regionu.


 A na drutkach kolejne skarpety-w kolorze tym razem. 


Robią się prawie same:) gdy łączę przyjemne z pożytecznym:)
Buziaki, dla wytrwałych i słonka Wam życzę:)


środa, 4 lutego 2015

Wełniany sweterek dla kota;)



Witam Was po dłuższej przerwie.
Jak czytam Wasze blogi, jakiś dziwny czas nastał,
wiele blogerek pisze coraz rzadziej, wylogowując się do życia.
No ale nic, miało być o sweterku:)

Dostałam nietypowe zamówienie na sweterek dla chorego na nerki kotka. 
Chyba to spory kocurek, sądząc po wymiarach jakie otrzymałam  od Iwonki:)
Bardzo lubię takie wyzwania, które kiedyś tam miałam w planach,
ale zawsze coś pilniejszego zajmowało mi ręce. 
Teraz będę mogła zrobić spokojnie swoim kociakom gustowne wdzianka:)



Nie obyło się bez prucia, dół a właściwie połowę sweterka robiłam 3 razy. 
Moja kotka służyła za żywy model:)
Tył miał zakrywać plecki kota, a przód , taki modniejszy , krótszy. 
 Lalka, jako rasowa modelka, tym razem jednak nie była zadowolona.



Jej mina mówiła: 
"Jak mam w tym chodzic?, jakieś dziwne...:("
I tak z brzuchem prawie przy podłożu , chodziła zdezorientowana,
nie przejmując się moimi prośbami o dobrą minę;) w tej sesji.

Sweter ma wywijany golf, warkocze jedynie na plecach,
wycięcia na łapki wykończone ściągaczem.





Projekt:  mój ...nie bez problemów:) 
Włóczka; 100 % wełna, średniej grubości, norweska, kolor taki soczyście czerwony:)
Waga: 10 dkg.

Do miłego mili moi! 
Mam kilka skończonych prac do pokazania, 
bo choć wylogowałam się do innego wymiaru, 
niż normalne życie, to dziergam dalej.