Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

czwartek, 17 września 2015

Mamy jeszcze lato...czyli bawełniane kwadraty:)


Jest pięknie, ciepło, temperatury u mnie letnie: 29 st.C :)



Przyjemnie więc robi się bawełniane,
kolorowe kwadraty, na przód poduszki.



Druga poduszka ma być nieco inna, ale w kolorach tych samych. 
A wszystko to ma pasować do kwiatów,
które prezentowałam ostatnio
- firanki z japońskich kwiatów:)



Miałam  przerwę w tej bawełnianej pracy, 
bo brakło mi włóczki, w moim osiedlowym sklepiku też już nie było,
trzeba było się wybrać do centrum.


Tym razem jednak oparłam się ślicznym, nowym, cieniowanym motkom:) 
a raczej oparł się mój portfel:)
Jak pamiętacie, dwa posty  wcześniej zaczęłam "niebo wrześniowe",
wyrobiłam cały motek i odłożyłam.


Pozdrawiam Was bardzo słonecznie i optymistycznie;)

sobota, 12 września 2015

Zapomniana, wełniana skarpeta...czyli jesień idzie:)


Ta dziwna skarpeta, to moja druga w życiu:)
Pamiętacie jak uczyłam się sama je robić?
To było jakieś trzy lata temu, czas tak biegnie...?

Pomyślałam wtedy:
" Po co robić  takie gładkie, jak już się męczyć:) to może wrabiane?
Z jakimś ciepłym, czerwonym wzorem". 

Zrobiłam ją z  mocno zgrzebnej wełny, 
kremowej w połączeniu z cieńszą, czerwoną.


Oczywiście jeszcze metodą przekręconych oczek- 
które wówczas wydawały mi sie "proste" i skręcały lekko skarpetę.

Nie będę już się cofać w rozwoju dziewiarstwa,
więc ją spruję. 
Ale tak dla potomności,
zostawiam tu moje, nieudolne wprawki:)


A co tu ze skarpetą robi latarenka? 
Na dodatek w kolorze koralowym:)
Ano kupiłam ją sobie na wyprzedaży, trzy razy oglądając,
bo przecież mam świeczniki na tea- lighty:)



Ale powiem Wam, że jest to idealna sprawa, przy zwierzętach,
po prostu nie osmalą sobie wąsów!
Mają bowiem moje koty w zwyczaju:) 
powąchać każdą zapachową świeczkę;)


Znacie na pewno te latarenki, zwłaszcza w białym kolorze.
Fajnie wygląda na parapecie, gdy szybko zapada zmierzch.. 



"Jesień,  idzie, nie ma rady na to...":)



PS.
Usiadłam właśnie, by napisać ten post
a  Lalusia już  koło mnie, 
zaanektowała skarpetę:))




sobota, 5 września 2015

Motek wrześniowego nieba:)




Tak, nie sposób się oprzeć, gdy włóczka  w sklepie do człowieka mówi;
"Zabierz mnie do domu, plis , plis , plis:)"



Co prawda miałam w ręce motek sierpniowego,
upalnego nieba, róż z turkusem,
ale córka wybrała ten:)
Dlaczego? nie wiem:)

Teraz z niebiańskich kolorów tworzę kółka, zamykam w kwadracie,
po to tylko, by powstał trójkąt:)),
a może prostokąt? 





To taki mały przerywnik w dzierganiu kwiatów z bawełny,
a właściwie dziergam równocześnie, bo przecież nie mogę inaczej!:)


A Wy, też tak macie, że idziecie do pasmanterii z zamiarem kupienia
tylko i wyłącznie
tych potrzebnych motków?


A wracacie z takim oto, nieplanowanym "pasażerem na gapę"? :))





Pozdrawiam Was, moi wierni czytelnicy:)
niezmiennie kolorowo,
choć wrześniowo, chłodniej:)