Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

sobota, 3 grudnia 2016

Ślonskie, wełniane fuzekle:)


Tak... mieszkam tak długo na Śląsku, że chyba jestem ślązaczką...:) 
i wypada czasem zareklamować  swój  region:)

Dlaczego śląskie skarpety...ano dlatego,
że jak już ustaliliśmy w poprzednim poście, 
nie są to łowickie skarpety...:)


Ponadto kolory faktycznie takie,
jak w strojach ludowych, śląskich.



A na dodatek okazało się, że dziergałam je dla sąsiadki z osiedla obok..:) 
a  jadą już saniami   z Mikołajem do Rybnika:) razem z innymi gyszynkami:))

No i na razie tyle na temat regionu:))

Zrobiłam je z cudownie miękkiej, 
kremowej, niemieckiej mieszanki wełny,
o niebanalnej nazwie "Tradycja":))



I jak sie Wom, ludkowie widzom moje zokle? :))


Bajtle rade lotajom po dylinie we samych fuzeklach.
Ino potym trza je durś ficować:((
Jo wiym, teroski  już żodyn fuzekli nie ficuje ino wyciepuje..:)


Jak niy znosz jakigo słowa to sie podziwej na dykcjonorz:)))

A jo ida heklować, bom już cołkiyem uniskorzona z robotom:) 
i rozprawiom tu "bery i bojki" ślonskie;))


20 komentarzy:

  1. Śląskie czy nie - są odjazdowe :) Świetnie wyszły :)

    OdpowiedzUsuń
  2. takie ciepłe skarpety w chłodne wieczory pod kocykiem, do tego kubek herbaty z malinami i zima nie straszna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To żeś Dziouszka piknie pedziała:))

      Usuń
  3. Fuzekle som piykne jak diosi :) Pozdrowiom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kajś Ty dioska nadła dzisio? :))
      Pozdrowiom pociesznie:)

      Usuń
  4. Śliczne są!
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, miło mi bardzo, ...
      aż się sama gymbusia hyrzo:))

      Usuń
  5. ale przepiękne skarpetki, cuuuudne są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ann,
      mam w planach jeszcze kilka takich zrobić:))...
      ino poleku, poleku, bom zaheklowano durś;)

      Usuń
  6. Łoooo jerona... gryfne te fuzekle !!! SZtrykować to jo umia, ale heklowanie to wcale mi nie idzie;-((( Babka mie nie naucyła... a co do ficowanio, hmmm... dyć to tako słabizna je, co ani nie ma jak tego zaficować, ino wyciepać trza!!! Pozdrowiom Wos w ta piykno Barbórka, Gabi ze Ślonska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabi, jako słabizna..?
      Moje som tak łobstołe, jak żeleźniok i tak grzejom, ni ma w nich zimno:)))
      No, ale jo cwist miyszom z tym, co ta kaj mom doma:) z erzacem jakiym, ale ino malućko, coby ciciki ostały w zokach:))

      Ty nie podziwej na babka, ino obstaluj se bryle i jak wrazisz nos w "internety", to każdy sznyt poradzisz wyheklować:))

      Usuń
    2. Dziołszko roztomiło... dyć jo niy o Twoich fuzeklach, że słabizna, ino ło tych kupnych;-))) bez to niy ma ich co ficować, bo to ficowanie bydzie mocniejsze łod tych zoków (kupnych)... A co do ty naszy slonski godki, to musza pedzieć, co godać jakoś idzie, ale pisanie i cytanie po naszymu je łokropnie ciynszkie... hahaha... Buziole posyłom, i duuuuużo słońca;-)))

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dzięki Jago, obie lubimy kolory:))i folk.

      Usuń
  8. Cudne skarpetki i nie ważne jaki mają folklor na sobie :):)

    OdpowiedzUsuń
  9. Krista! Taka okazja:

    Skuli gibkiego wyjazdu do onkla w Reihu sprzedom drapko:

    Wertiko na wysoki glanc,
    szrank z trzyma dźwiyrzami, szeslong odwanckowany,
    dwa ligistule, sztyry gardinsztangi,
    gramofon na kurbla, jedyn kromlojchter na świczki,
    dwa zicherongi i sztyry byrny przyndzione,
    cyja, landszaft zagraniczny, blumsztynder z mertami,
    jedna donica ze sznitlochym, bifyj z szuflodami na nici,
    durszlag na nudle, pół funta hawerfloków,
    stryknadle, heknadle, zicherki, tolszery, kartofel presa,
    cwitry, maszynka na gychaktes, biksa po magiwyrflach,
    topfkracer, flaszenpucer,
    szpangi do włosów, śranczek na szczewiki,
    fyrlok, ausgus, trzi kokotki, badywana, waszbret,
    kohlkastla, hok z mesingowym gryfym, bratruła,
    żdżadło, klajdsztynder z pelcmantlym i hutym,
    hozyntregle, spodnioki bez rostfleków,
    trzy pory fuzekli sztrykowanych i posztopowanych,
    sześć bindrów na gumie, kiecka z krałzkami,
    modny cwiter z golfym, ślubny anzug z kulami na mole,
    szczewiki z wysokim kromflekiem, abzace,
    dwa oberhymdy z ibrycznym kraglym,
    holcbajn, kryka, ryczka z nachtopem,
    gybis po fatrze, szkrobione taszyntuchy,
    bigelbred, złote załośniczki z gizlokami,
    brołtbiksa, kloper, ślinzuchy na kurbla,
    szuflodka na cwist i knefle, bigle heklowane,
    lojfry, tepich, krałzy, sześć kompotzislów,
    dwie szolki, trzi kible, waszpek, aszynbecher,
    śmiotek i szipa, sebuwacz, modro tinta,
    sztyry blaje, szlojder do bajtla,
    sztrajhejcle, pół funta preswusztu,
    kranc leberwusztu, trzi krupnioki,
    żymlok, modro kapusta,
    hefty, buchy i pukeltasia łod cery,
    galoty po opie, fojercojg, blank nowe lacie,
    nec na dauerwela, portmanyj, taszka i brele po omie.

    Wszistko to idzie łobejrzeć łod ćmy do ćmy u Grejty Harboł, Frynszita kole Kochłowic, ulica Kyncka numer łoziem. Przelyźć bez ajnfart kole hasioka do hinterhauzu. Fórtka na kecie.
    Pozór! Gelynder złomany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;)))
      O Basiu, to jednak muszę chyba drugie 30 lat pomieszkać na Ślonsku...
      coby wszistko to poradzić i być w doma..:))
      No ale byda już wtedy prastarkom i na co mi na ten czas te wsiystki klamoty?
      No chyba że ino ....brele po omie i gybis po fatrze!
      No, może ino eszcze kryka!:)))jak byda szła do Cie, cobym nie szła do zadku, nie zafuczała i koło hasioków nie gibła:))
      Pyrsk ludkowie! Chowcie sie!:))

      Usuń
    2. Jo je na Ślonsku rodzono, ale nie wszystko rozumia. Dobre to jest :)))

      Usuń