Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

czwartek, 27 października 2016

Monika z alpejskim jeziorem w tle...i na sobie:)




Dostałam kilka zdjęć od Moniki-
to się nimi z Wami dzielę:)


Jak widzicie, Jej ulubiona strona swetra , to ta z nitkami:)
Moja- bez nitek, bardziej gładka i jerseyowa:)



A Wy jak to widzicie?

sobota, 22 października 2016

Mitenki sułtanki:)


Bardzo lubię to połączenie wełny z akrylem, a jeszcze bardziej jego kolory.
Tak, zrobiłam te mitenki z cudownej włóczki "Padisah". 


Chyba z rok czekały na wszycie nitek- ostatnio same wyszły z pudła:)
i zapytały- "No kiedy wreszcie?" :)))

W tej włóczce uwielbiam, tonalne przejścia
niby niepasujących kolorów czy odcieni. 
Tu widzimy błękit, jego odcienie i bordo:)


Daje to momentami zaskakującą mieszankę ciepłego fioletu.
Przez błękity  letnich chmur i brązy rdzawych liści, 
do chabrów i granatu burzowego nieba. 


Mam do tych mitenek zrobioną czapkę  na szydełku
oraz baktus na drutach. 
Ale o tym innym razem:) 


Mitenki pasują prawie na każdą dłoń, mimo, że szczupło wyglądają.
Są bardzo ciepłe!:) i lekkie, ważą ok. 7 dkg.



Jeśli podobają się Wam- są wolne
- zapraszam na maila:)

czwartek, 20 października 2016

To nie jest golf dla kotki:)


 Tak, to golfik dla człowieka:)) pod kurtkę lub płaszcz. 
Zrobiłam go na zamówienie, po raz pierwszy w życiu:)

Kiedyś, w latach 80-tych ubiegłego wieku...;) 
 podobny nosiła  moja przyjaciółka szkolna.
O ile dobrze pamiętam, był w kolorze szafirowo- granatowym. 

Nie podobał mi się on wtedy bardzo,
taki niewykończony sweter, ble....:(
Sama zawijałam się jesienią i zimę we własnoręcznie robione szaliki. 
No ale Jola- a raczej Jej mama wiedziała co robi:)) dziergając dla niej taki golfik. 


Przyjaciółce zawsze było ciepło, bo w szatni chowała golfik do małej kieszonki płaszcza 
(gdzie ja  upychałam po rękawach jakieś duże szaliki i czapki:))) 
i mogła chodzić w cieńszych sweterkach czy bluzkach:)
Ja musiałam się grzać w szkole  w ciepłych swetrach,
czy grubych golfach:) przy ostrych, porządnych, starych  zimach:)). 


I teraz , po tylu latach kiedy sama zrobilam golf "vintage":) 
doceniłam jego zalety. 

Ten akurat jest wolny, czyli
"for sale":) 

Był przeznaczony  dla kobietki, która lubi ciuszki  "boho",
 więc  okazał się zbyt spokojny w swoim stylu :) 

Jak widzicie, moja Laluśka trochę zdziwiona,
że sama ją ubrałam w golf, początkowo chciała uciec. 

Ale skoro miło grzeje w szyję i plecki, 
czemu nie dać sobie zrobić kilku fotek? :)


Dane techniczne; 
- włóczka: polska "Czterdziestka", miękka , nie gryzie  40% wełny, 60 % akryl
- wzór: projekt autorski, ściągacz i drobny ryż
- waga: ok 12 dkg
Wymiary;
- wysokość golfu 12 x 2 cm = 24 cm,
- plastron w dół; czyli karczek; 26 cm,
- szerokość 31 cm, 
- szerokosć w ramionach; 37 cm. 
Czyli z wymiarów wynika, że to prawie pół sweterka:)) 


No ale ileż można pozować...;)

Jeśli komuś sie spodoba , zapraszam na maila;)) - 
ja sobie zrobię podobny, może w warkocze? :) lub w innym kolorze...:)

Teraz mam na drutach ocieplacz-
prawie golf zupełnie inny i zwariowany:)

A Wy, nosicie takie golfiki? 
Sprawdzają się Wam lub Waszym dzieciom? 
Chętnie poczytam :))


czwartek, 13 października 2016

Alpejskie jezioro- finisz.... czyli wyszła sukienka;)



Kilka dni temu skończyłam ten zapowiadany,
duuuży sweter.
Tu strona lewa, prawa jest bez  nitek:)
Bardzo szybko wczoraj uwijałam się ze zdjęciami, 
w pochmurny dzień, więc niektóre są zamazane.



Nie bez prucia- nie myślcie,
że robię bezproblemowo wszystko:).



Trzy razy prułam karczek tak,
by wyszedł nie za duży raglan.  


Dekolt też niechętnie wpasował się w obwód 
jaki miał mieć,  czyli ok 75 cm.
Początkowo miałam za dużo na plecach karczku, 
przez co sweter się znów wydłużył.



Sprułam, zmieniałam druty na cieńsze, by jakoś ciut lepiej wyglądał dekolt
w kolorze wodorostów:)
Ja optowałam za dekoltem w kolorze wody głębokiego jeziora,
podobnie jak na dole i przy rękawach,
ale Monika wybiła mi to z głowy.
Przecież nie każdy musi przepadać za moherem
o skręcie i splocie  boucle:) tuż przy szyi.


Również podczas przymierzania sukienka naciągnęła się nieco "sama w sobie". 
Podobnie z rękawami.
Na szczęście Monika jest wyższa ode mnie,
więc sądzę, że będzie ok.


Ustaliłyśmy też, że  wiązania nitek zostawiamy równomiernie na lewej stronie,
by można go( ją...tę sukienkę:)) było nosić  na dowolnej stronie.
Kocham takie ugodowe i zakręcone dziewiarsko (jak Monika) dziewczyny:))


 Na samym dole wiązania są ciut krótsze, 
by niespodziewane frędzle na prawej stronie nie wychodziły poza obszar ściągacza.


Mam jednak nadzieję na piękne zdjęcia w alpejskiej scenerii:) 
Tam już zrobiło się całkiem zimno, stąd pośpiech w wysyłce;))
Nawet nie zdążyłam jej wymierzyć;) jedynie zważyłam - wyszło mi całe 75 dkg. 


To nie jest dużo jak na długi i sporych rozmiarów sweter- grubaśną tunikę- sukienkę;)
Jak dziergałam ów dekolt, było już u nas zimno,
jak zdjełam z kolan- brrrr, baaaaaardzo zimno:)

Sukienka grzeje niczym puchowa kołderka!:)


Ciepła Wam życzę;))

piątek, 7 października 2016

Psia jesień:)



W poszukiwaniu ciepłych czapek i szali, 
takich zupełnie nowych dla mojej córki:)
towarzyszyła mi Sarenka.



Owszem, znalazłam i baktus i mitenki oraz nawet czapkę dla córki:)
w kolorze nieba, 
o czym niebawem, tylko wszyję nitki:))



A przy okazji Sara opatuliła się jesiennie:) w mój ciepły komplet.
Od dwóch dni przesiaduje oraz śpi wyłącznie na ławie,  w pokoju córki, 
jak tylko zostało tam nieco posprzątane i przemeblowane;)





Niechętnie oddała mi komin i czapę:)
chyba muszę wydziergać dla niej jakiś sweterek. 
Wszak sama Sara  weszła już w jesień swojego życia:)




Do miłego i ciepłych dni Wam życzę!
Opatulajcie się w pledy i ciepłe skarpety:) 
Z kubkiem gorącej czekolady:)
jakoś przetrwamy te chłody i szarugi:)

PS
Pytacie mnie o ten komplet i jaka włóczka:
pisałam o nim w lutym- tu :)

Komplet jest nie noszony- poza 5 minutami dla modelki:))
i może byc dla Was:)
proszę tylko o mail.


sobota, 1 października 2016

Alpejskie jezioro- cz.2.- czyli dziergam na okrągło:)


Po zrobieniu ściągacza na półokrągłym dole,  
dorobilam drugi i trzeci element, czyli rękawy:) 
Każdy z nich jest inny:)
Tym samym doszłam do karczku. 

Teraz wszystko przekładam
na jedną parę grubych drutów z żyłką.


Sweter jest robiony bez zszywania.


Bardzo lubię ten zestaw kolorów, fiolety, szafiry, granaty, 
błękity i  zielenie w różnych odcieniach.


Bogata, często zmieniająca się faktura,
sporo moheru oraz grubej wełny. 
Nie jest nudno:)



Jest ciepło i słonecznie,
wczoraj w oknie opalałam się przy ok. 30 stopniach:)
i robiłam ten sweter:)

Tymczasem moje kocięta...
przesypiają większość dnia;)


Jak zasłoni sie łapką oczy i nos,
to od razu zapada się w sen
- nie znacie tego sposobu? :))


Do miłego mili moi:)