Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

niedziela, 15 kwietnia 2018

Alpejskie jezioro 2- płaszcz wełniany:)


Pamiętacie, jak zrobiłam sukienkę- Alpejskie jezioro?
Monika nie czuła się dobrze w tym fasonie,
 poprosiła o przerobienie na płaszczyk.

Ponadto miałam odjąć włóczkę śliwkową i zieloną boucle'a, 
oraz fioletowe pomponiki.




Sprułam zatem całość, dodałam jasną, 
grubszą miętową włóczkę z lekkim włoskiem, 
puchatą, oraz kilka innych.



Ponadto zużyłam cały motek farbowanej, 
francuskiej, grubaśnej wełny, na plisę i dekolt.

Mnie bardziej podoba się lewa strona,
wygląda jak malowana;)





Monika woli tę z nitkami:))




Robiłam od dołu, osobno rękawy.


Potem łączyłam wszystko gubiąc oczka na okrągłym karczku.
Na końcu dorobiłam grubą plisę i dekolt.
Tu lewa strona płaszcza.





Cały płaszcz nie ma wcale zszycia:)


Płaszczyk jest bardzo ciepły i lekki - 
jak na taki duży fason- waży zaledwie 90 dkg.



Jak widzicie, pomocnice moje kochane też nie próżnowały-
robota musiała być dobrze zrobiona;))


 Ja tymczasem mam już na drutach bawełnę;)

1 komentarz:

  1. Oj ... współczuję ... nie lubię prucia i poprawek. Podziwiam za cierpliwość i wyrozumiałość. Płaszczyk fantastyczny.

    OdpowiedzUsuń