Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

sobota, 2 lutego 2019

Moja malinowa, melanżowa, osobista, smerfna czapka:)


Jeszcze na początku jesieni upolowałam sobie w SH, ogromny, delikatny, ażurowy szal.
Podziwiałam wzór, miękkość nitki, malinowy kolor. 
Sama bym takiego nie zrobiła z powodu niecierpliwości;)


Ale w moich kilkunastoletnich zapasach czapek 
nie miałam pasującej;)


Miałam dwie nowe włóczki podobne w domu, ale brakowało tego czegoś...
I oto znów w SH wpadł mi w ręce mały szalik z ozdobnego melanżu moherowego.


To było to! Wyprałam, sprułam i w mig powstała czapa.
Kocham ją po prostu, a moher nic a nic nie gryzie;)
Noszę non stop i odkrywam, że to bardzo kobiecy zestaw;)


A tak powstawała, w listopadzie;)


Sorki, ale zdjęcia były nocne, w ferworze pracy.


3 komentarze: