Na obraz i podobieństwo płaszczyka szarego,
zrobiłam beżowy z cytrynowo-neonowym paseczkiem.
Monika kupiła sobie super butki, o te;)
I to do nich dorobiłyśmy płaszczyk- kardigan.
I tym razem nie obyło się bez komplikacji,
bo źle zrozumiałam i sądziłam, że nasza cytrynka ma być wkoło;)
Na szczęście cyknęłam fotkę;)
Nawet się zapaliłam do tego pomysłu,
bo już widziałam moją wersję Chanel;)
Ale jednak nie o to, nie o to...;) sprułam i zrobiłam tak, jak ma być.
Tu połączone kwadraty, w trakcie pracy.
Kieszonki są, jak zwykle pojemne;)
Płaszczyk miły, ciepły, lekki, waży 80 dkg.
Lipiec zapowiada się pod znakiem bawełny;)










Swietny,mysle,ze bardzo wygodny,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSuper sweterek
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Kapitalny kardigan, nie myślałam że z babcinych kwadratów takie cudo można zrobić.
OdpowiedzUsuńKapitalny!!!
OdpowiedzUsuńP.S. Nie zrzynam komentarzy, to samo słowo co poprzedniczce mi wpadło do głowy na widok płaszczyka :)