To mam nadzieję, ostatnia wersja tego pastelowego melanżu.
Skończyłam go w sierpniu, ale jakoś nie opublikowałam,
ze względu na kiepskie zdjęcia.
Wcześniej zrobiłam dwie wersje kołowca, ale wyszły zbyt obszerne,
ciężkie, wydały mi się niepraktyczne.
W tym płaszczyku zrobiłam pierwszy raz w życiu wpuszczane kieszenie.
Kardigan jest spory, rozmiar XL, wygodne, głębsze pachy.
Całość jest długa do kolan, przy moich 160 cm.
Włóczka mieszana, bawełna, moher, akryl,
srebrna nitka i cieniowania.
Póki co jest wolny, zapraszam;)
A w kolejce czekają dwa kolejne kardigany
melanżowe mojego pomysłu;)








