poniedziałek, 16 stycznia 2012
Król Oliwier Pierwszy i... prezenty:)
Taką jest artysta- fotograf- Anetta.
Jakiś czas temu robiłam dla niej te korony.
Dostałam zdjęcie już z ukoronowaną głową:)
Jak w dzieciństwie maluch startuje z koroną, to gdzie zajdzie jako dorosły?:))
Teraz o prezentach- zima jest- trzeba jakoś sobie radzić, ponieważ czapek u mnie dostatek, a żadna jakoś mi nie pasuje...znacie to?:)) wydziergałam sobie na drutach - lekko smerfną:) z warkoczami- a jakże!
Robię teraz do niej szal lub ocieplacz (lub dwa w jednym) i chyba powstaną rękawiczki na szydełku, bo najszybciej.
A z prezentów- zaszalałam, jak rzadko kiedy, bo człowiek-kobieta-ja, zawsze na sobie oszczędzam:(a to błąd.
Kupiłam-upolowałam:) za pół ceny, na naszych straganach blogowych dwie nowe książki o szydełkowaniu !
A ile pomysłów, ile wzorów do opanowania, ile patchworków!!!!
Dzięki Justynko:)
Książki lubię od zawsze, jako dziecko i młode dziewczę, pochłaniałam minimum jedna-dwie dziennie:).
Ale niestety z czytaniemu ostatnio u mnie kiepsko, jednak obok poradników przejść obojętnie nie mogę:).
I jako starsze pokolenie lubię mieć wszystko na papierze niż w necie( który bardzo doceniam:).
Oj, będzie się działo!!!
Kolorowe buziaki dla Was!
niedziela, 18 września 2011
A życie wokół płynie, mimo wszystko:)
W zeszłym tygodniu miałam przyjemność poznać Madzię z Wiśniowej nr 5- osobiście:)
Kto bloguje, wie, dlaczego nasze drogi spotkały się w moim mieście...ale ja nie o tym.
Madzia jest osobą, która przede wszystkim daje wiele z siebie....
Otóż i ja zostałam przez Nią obdarowana:))- za co serdecznie dziękuję.
I wybaczcie- te niematerialne, bezcenne prezenty( o czym wiem tylko ja...) zostawię dla siebie.
Z Wami podzielę się książeczkami- miniaturkami- jakie dostałam od Magdy.
Przepiękne zdjęcia i jeszcze piękniejsze wiersze, myśli, mądrości ludowe i filozoficzne...
To jest właśnie to, czego mi teraz potrzeba, by się zatrzymać, pomyśleć....pożyć....:)
Posiedziałyśmy prawie na takiej samej ławeczce:), był i kot, sikorki i drzewa:)
Madziu, zdrowiej szybko, a ja Ci bardzo dziękuję!
Miłej i dobrej niedzieli dla Was, kochani;)
niedziela, 3 lipca 2011
Dzisiejsza kawa, wczorajsza 29-letnia zdobycz i coś na słodko:)





Ale jakoś ratować się kolorami trzeba:)
Wklejam zdjęcia bardzo szybkiego ciasta urodzinowego Martynki- a robię je wyłącznie na urodziny dzieci od 21 lat( syn ma 22 lata;)- i zawsze sie udaje, mimo, iż za każdym razem inne.
A przedstawiam Wam moją dość starą pracę- na szybko haftowałam, niecierpliwie, gdy dzieci wyjechały na jakąś wycieczkę w góry.
Bardzo drobna kanwa wkurzała mnie, więc tylko miejscami krzyżyki, a większość półkrzyżyki:)
Niedawno odkryłam, że mam i schemat chłopczyka....tylko z czasem u mnie gorzej:(.
Jeszcze popatrzcie- jaką zdobycz upolowałam na prawdziwym pchlim targu za całe 2 zł a kiedyś kosztowała 100:)
Książka z 1982 roku- czyli ma 29 lat, ale świetnie są opisane rodzaje i techniki haftów regionalnych.
Będę pomalutku haftować krok po kroku, bo haftow płaskich nie zdążyłam się od Mamy nauczyć.
I jeszcze w środku znalazłam kawałek karteczki z pieczątką Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego z Gdańska....- i w wyobraźni zastanawiam się, jak taka ciekawa książka- dla mnie skarb- zawędrowała przez całą Polskę znad morza na Śląsk..:)), jakie były jej losy, przez ile rąk przeszła, zanim trafiła do mnie?:))
Dobrego i słonecznego tygodnia dla Was.









