Moja córka kupiła sobie na jesieni sukienkę, z fantazyjnym wycięciem na plecach.
Była ciut za ciasna w biuście, ale tak się jej podobała
( ...że o atrakcyjnej cenie nie wspomnę...:),
że po prostu musiała ją mieć.
Sukienka była chyba szyta "na wieszak", faktycznie baaardzo szczupłe S.
"Mamo, poradź coś!:("
poprosiła moja córcia,
gdy tylko temperatura nam wzrosła tej wiosny:)
poprosiła moja córcia,
gdy tylko temperatura nam wzrosła tej wiosny:)
Wyobraźni mi raczej nie brakuje, więc do dzieła;)
Dwa rogi z tkaniny były zszyte bardzo mocno, ale ładnie podwinięty szew dał się rozpruć.
Zakupiłam cienki kordonek, później się okazało, że za cienki na moje oczy:(.
Z podwójnej nitki zrobiłam szybko kwadracik ażurowy na szydełku.
Przypięłam go na zewnątrz szpilkami, a od dołu,
czyli od podszewki przyszyłam ręcznie tym samym kordonkiem.
Na szybko zrobiłam jedno zdjęcie;)
Dostałam buziaka w nagrodę za pomysł.
Jednak ostatniopogoda nie sprzyjała takim wydekoltowanym plecom,
a córka w międzyczasie oznajmiła mi po kolejnej przymiarce, że chyba sukienka jest za luźna...
Wg mnie nie jest.
No ale klient nasz pan:))....być może zrobię mniejszy kwadracik,
na razie negocjujemy:)
Na dokładkę wklejam zdjęcie potrawy z niczego,
czyli co było w domu, ugotowane w 5 minut na obiad.:)
Było trochę ugotowanego makaronu z poprzedniego dnia,
podsmażyłam osobno troszkę pysznej kiełbaski,
następnie cukinia, por i seler naciowy z przyprawami, jakie akurat były w domu.
Znalazł się pomidorek,
a sałata zielona, w trzech odmianach rośnie mi na parapecie;)
Było pyyyycha i maks szybko zrobione:)
Od jakiegoś czasu córka robi zdjęcia temu co jemy,
być może niebawem będzie więcej postów kulinarnych:)
Do miłego mili moi:)







