



Nie mam swojego skrawka ziemi....ani balkonu.
Ale gdy już zaczyna być słonecznie i ciepło- okna mam na oścież otwarte.
Pranie suszę za oknem, a widok mam cudny, ukochane akacje, topole i płacząca wierzba(chyba:).
Zielenią koję zmęczone oczy szydełkowaniem czy haftem.
Akacje o wysokości 6 pięter mam na wyciągnięcie ręki prawie...:)
Gdy kwitną, a czekam na to cały rok...mogę nie spać wcale:) odurzona ich zapachem.
Nocny księżyc, zapach akacji, gwiazdy i chmury...i śpiew ptaków o 3.15:)
Ciągle jestem zawieszona nad ziemią....
A moje ukochane kociaki wykładają się na parapety, tuż obok wiszącego prania....
Prawie jak na wsi...prawie...:)
Pamiętacie wróżbę z dzieciństwa ...z liści akacji? :)
Pozdrawiam Was z mojego okna na świat:)))