


Postanowiłam plan zmian (co go jeszcze nia ma, czyli idziemy "na żywioł"...;)pomalutku wprowadzać w życie.
I tak oto, powstaje szal ażurowo-warkoczowy w kolorze nadziei:)- limonkowo-egzotycznym:)
Prawdziwa wełna kusiła mnie od dawna, oczywiście "upolowana", ale nowa, polska:)
Tak się napatrzyłam na Wasze piękne szale i chusty estońskie i inne, że muszę- dla odreagowania (pomimo nawału pracy- tu pozdrawiam cierpliwe moje babeczki;)sprawić sobie przyjemność...tworzenia:)
Czyli A...jak ażur i Z... jak zielony:))
Być może znów uda mi się naładować akumulatory w otoczeniu przyrody,
czego i Wam życzę, póki jesień taka piękna:)!
PS. I na koniec zagadka: czyja to łapka?:)











































