


Postanowiłam plan zmian (co go jeszcze nia ma, czyli idziemy "na żywioł"...;)pomalutku wprowadzać w życie.
I tak oto, powstaje szal ażurowo-warkoczowy w kolorze nadziei:)- limonkowo-egzotycznym:)
Prawdziwa wełna kusiła mnie od dawna, oczywiście "upolowana", ale nowa, polska:)
Tak się napatrzyłam na Wasze piękne szale i chusty estońskie i inne, że muszę- dla odreagowania (pomimo nawału pracy- tu pozdrawiam cierpliwe moje babeczki;)sprawić sobie przyjemność...tworzenia:)
Czyli A...jak ażur i Z... jak zielony:))
Być może znów uda mi się naładować akumulatory w otoczeniu przyrody,
czego i Wam życzę, póki jesień taka piękna:)!
PS. I na koniec zagadka: czyja to łapka?:)
Szal będzie cudny ,piękny wzór!A łapka chyba cudnej kici:)!Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKolor jest po prostu odjazdowy!
OdpowiedzUsuńenergetyczny kolorek :)
OdpowiedzUsuńTo fantastyczne uczucie - potrzeba zmiany, jak odnowa biologiczna :-) i jak widać Lala to w pełni akceptuje, bo to jej łapka spoczęła na pięknym ażurku :-) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńcudny kolor, moj ulubiony. Zapowiada się piękny szal. Ale moja chusta i kocyk od Ciebie też cudne. Dziękuję :)
OdpowiedzUsuńKrysiu-i ja bym nie pogardziła takim szalem tylko w innym kolorze, da się zrobić?:)
OdpowiedzUsuńDzięki dziewczęta:) na razie odłożyłam robótkę, bo jakoś mało przybywa i czasu brak:((
OdpowiedzUsuńJustynko, da się inny kolor, a jakże:)
Pozdrawiam :)
No pękam z dumy:) Piękny początek:)
OdpowiedzUsuń