Zrobiłam je z podwójnej nitki.
Jedna to średniej grubości 100% wełna owcza, druga,
kremowa, cieniutka to typowa "skarpetkowa", z dodatkiem polyamidu.
Bardzo się nakombinowałam przy ich zrobieniu,
kilka razy prułam a to ściągacz a to piętę.
Ponadto musiałam nieźle się "nagłówkować", by starczyło mi wełny,
bo miałam w domu tylko resztówki, jak się okazało wełenek w jednym odcieniu.
Wobec czego ściągacz i piętki są ciut bardzie kremowe:)
Światło o zmierzchu w grudniu, potrafi zrobić psikusa i na kremowym kolorze
wstawić różne jego odcienie, jak na śniegu:))
Już nawet w akcie desperacji chciałam namówić dziewczynę,
by zmieniła kolor na czerwony, śliczny, świąteczny...
tego mam pod dostatkiem.
Skarpety ważą ok 12 dkg. i nie straszne im mrozy
nawet ponad minus 20 stopni:))
Rozmiar 38.
Tak, jedni "skarpecą" i robią fotki a inni śpią:))
PS
Własnie dostałam info.że dziewczyna rezygnuje z nich....:(
Niepotrzebnie tylko poświeciłam im ok. 10 godzin pracy, przed Świętami,
gdy mogłam zrobić coś dla zupełnie kogoś innego,
albo prezent dla swoich dzieci:(.
Sorki, ale piszę to, by osoby, które nie parają się rękodziełem,
wiedziały, że taki czas jest bezcenny...
a zapłata może komuś po prostu pomóc urządzić skromne święta...
Ale dość smucenia;)
Inne dzianiny, kolorowe czekają:))