To do mnie niepodobne,
ale tylko dwa posty napisałam w tym miesiącu:(
Ogarnęła mnie niemoc twórcza,
dopadły przewlekłe choróbska, plany wzięły w łeb,
maile czekają na odpisanie:)
Ale nie jest tragicznie,
wzięłam na drutki małą robótkę-
skarpetki wełniane, misz- maszowe:)
Musiałam pokombinować z kolorową włóczką,
bo są to mniejsze kawałki,
bałam się też, czy wystarczy mi
na dwie skarpetki, stąd paski.
Zawsze , gdy mam mało włóczki,
robię jedną skarpetkę do pewnego momentu,
potem zaczynam drugą i nieraz dosłownie,
wyrabiam dany kolor do ostatniego centymetra.
Jednocześnie widzę, ile dodać drugiego koloru, czy tła:)
Ponadto wstawiam Wam zdjęcia mojego,
śląskiego, jesiennego zachodu słońca.
Niestety, kolory są tylko częściowo uchwycone,
bo niebo przeszło samo siebie:
począwszy od żółtego przez pomarańcze, róże
do wszystkich odcieni fioletu.
Aparat telefoniczny również nie jest okiem-
więc nie ogarnia całego widnokręgu
i nieba nad moim oknem:)
Obiecuję poprawę...
czyli w listopadzie
czyli w listopadzie
więcej postów i barw:)






















