A jakże, skończyłam go jeszcze w marcu,
obłożyłam lawendą od Kingi:) i schowałam do szafki.
Na wiosnę przyszła do mnie Basia- ta co pięknie szyje:), pokazałam jej mój płaszcz.
Powiedziała, że cudny! No nie ukrywam, że i mnie się podoba;)
Już po kilku dniach, nieśmiało oglądałyśmy w necie zwisające nitki na dużych swetrach w formie frędzli i zostałam przez Basię bardzo obsztorcowana:
"Widzisz, nitki modne są...a Ty głupia wszystko wszywasz!:)
Kończ go i pokazuj, bo się nie mogę doczekać:)"
No i ja znowu, zajęta czyś innym, czyli kocykami lub poduszkami,
odłożyłam do lawendy mojego "Aqua"
Ale kiedy już dziewczyny na blogach prezentują
swoje "swetrzyska" z nitkami, pokazuję i ja:)
No i tak myślimy z Sarenką; wszywać te nitki, nie wszywać?
Mnie podoba się bardziej prawa strona, bez nitek.
Ale gdyby komuś się spodobał płaszcz z nitkami....
chętnie okiełznam je jako frędzle, oraz dorobię nowych:))
Nie będzie to łatwe, bo część nitek w rękawach przekładałam przy zmianie kolorów,
ale i z tym sobie poradzę.
Płaszcz ma mieć swoją premierę niebawem,
tylko gdzie biega ta moja opalona, smukła modelka?
Bardzo mi pomożecie, gdy wyrazicie swoje zdanie, co zrobić z tymi frędzlami:))
Plis , plis , plis...;)
A ja wracam do skarpetek:)









































