W błękicie i granacie chyba każdemu do twarzy, ja również mam kilka bluzek i T-shirtów w tym kolorze...
ale jakoś.....nie używam za często:)
Niedawno na blogu Anko, która ma o wiele więcej talentów w rękach:) niż ja...między wierszami wyczytałam, że jest z pokolenia "kartkowej" młodości- tu wyjaśniam- chodziło o różne towary na kartki:)
I tak się zamyśliłam, że ja przecież też z tamtej epoki...
Co prawda nigdy włóczki na kartki nie było- a szkoda!:) ale za to nie było jej wcale.
Potem słynne Pewex-y - ale niestety nie na moją, a raczej nie na moich rodziców kieszeń.
Jako prawie dorosłe dziewczę czasem wchodziłam, by nacieszyć oczy cudownymi tkaninami- jak z bajki- cekiny, jety, haftowane aksamity, przewiewne żorżety, kaszmirowe, miękkie wełenki itp.
Były też włóczki ; z niesamowicie długim włosem mohery, przepięknie kolorowe boucle, o różnorodnej fakturze wełny- o dziwo- niegryzące?- jak to możliwe? :))
Kiedy wracałam do domu, opowiadałam mamie co widziałam i na marzeniach się kończyło.
Podobnie jak dziś- dziergałam swetry z upolowanej włóczki- bo jak wiecie zakup czegokolwiek w normanym sklepie odbywał się pod hasłem;
"trzeba kupić, bo jest i na pewno się przyda".
Owszem, zręczne ręce mojej mamy oraz przerysowywane od zaprzyjaźnionych Jej klientek krawieckich wzory- na kartkach w kratkę- dawały zawsze wspaniały efekt w postaci niespotykanego sweterka:)
Pamiętam, jak czasem mama przychodziła z kościoła z wypiekami na twarzy-
"Wiesz, jaki śliczny wzór miała na sobie babeczka, co przede mną w ławce siedziała?":))
Ja słuchałam równie zaciekawiona, a potem mama obmyślała, niczym detektyw, kto może znać tą babeczkę i jak dotrzeć do wzoru:)
A niejednokrotnie nie okazywało się to proste, bo babeczce sweterek robiła inna babeczka, a wzór to tamta pożyczyła do odrysowania innej i akurat go nie ma...i tak jak po nitce do kłębka...:)
Tak więc poczta pantoflowa działała skutecznie, przyjaźnie i życzliwość kwitły w domach otwartych, bo przecież jak zaprosić kogoś do siebie w sprawie wzoru na sweterek bez kawki czy ciasta?
Ale jak zwykle się rozgadałam a chciałam krótko:)
Otóż i dziś kwitnie życzliwość w moim świecie- tyle, że netowym:)
Przemiła koleżanka z drugiego końca Polski- Anetka, jeszcze późną jesienią(?) zaproponowała mi kupno nowej , pięknej wełny w SH, za atrakcyjną cenę - bo sobie kupiła w różu i się sprawdziła na czapce i szalu.
No i jak Was nie kochać?
Leżała ta włóczka u mnie do wczoraj...bo jak zobaczyłam jaka miękka i jaka rasowa:) to postanowiłam,
że zrobię coś fajnego tylko dla siebie.
I oto przedstawiam zaczęty sweterek- bezrękawnik robiony od góry w jednym kawałku:)
A wszystko po to, by złagodzić moje doły psych-fiz...co to się wloką i wloką, bo choroba w naszym domu nie odpuszcza- zmogła syna a ja nadal głucha i smarkata.
Więc tak sobie dziergam coś pierwszy raz, bo nigdy wcześniej takiego modelu nie robiłam, a myśli płyną swobodnie...
ku granatowym mundurkom i fartuszkom,
białym, szkolnym, odpinanym kołnierzykom,
granatowym, plisowanym spódnicom,
białym bluzkom,
błękitnym, letnim sukienkom...itp.
CDN:)



Noooo i pociągnęłaś i moją fantazję za uszy... kołnierzyk robiony przez moją mamę na szydełku mam do dziś, ale głęboko schowany w pamiątkach.... Piękny mięciuchny ten błękit. Czekam na efekt końcowy.
OdpowiedzUsuńlubie ten kolor ;)
OdpowiedzUsuńoch sentymentalne wspomnienia...tak bylo..tez tak pamietam...teraz wybor..mozna kupic wszystko ale niestety nie zawsze nas stac...ladne te nibieskosci..duzo zdrowka zycze...pozdrawiam ania
OdpowiedzUsuńŚliczny błękit, nie mogę doczekać się efektu końcowego.
OdpowiedzUsuńTobie i rodzince zdrówka życzę.
Pozdrawiam cieplutko:)
Niesamowite! Ostatnio zajmował mnie również stan wojenny, kartki itp. a na drutach kamizelka zaczęta od góry z tej samej wełny, tylko w odcieniach różu...
OdpowiedzUsuńPrzerwałam robienie na podobnym etapie, ponieważ dodając oczka na oczkach lewych(mam warkocze) bardzo było widać miejsca dodawania oczek.
Powrotu do zdrowia!
Wielbicielka Twego bloga :-)
PS od ilu oczek zaczynałaś i ile/jak dodawałaś ?
Komentuję i komentuję, ale coś nie tak z publikacją.
OdpowiedzUsuńNapisałam, że też zajmował mnie ostatnio stan wojenny, kartki itp. a na drutach zaczęta od góry kamizelka z tej samej wełny, tyle że w odcieniach różu...
Powrotu do zdrowia!
Wielbicielka Twego bloga
PS od ilu oczek zaczynałaś i ile/jak dodałaś?
Już chyba 5-ty raz zaczynam.
OdpowiedzUsuńNie wiem dlaczego, ale komentarz nie ukazuje się.
Pisałam, że również zajmował mnie ostatnio stan wojenny, kartki itp. a na drutach kamizelka od góry z tej samej wełny, tyle że w odcieniach różu...
Powrotu do zdrowia!
Wielbicielka Twego bloga
PS od ilu oczek zaczynałaś i ile/jak dodałaś?
Dziękuję za miłe słowa, talenty odziedziczyłam po babciach i mamie. Jedna szyła, druga haftowała trzecia dziergała na drutach. Każda mnie czegoś nauczyła. Takie były czasy jak chciałaś mieć coś extra musiałaś zrobić sama. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńhmmm wygląda bardzo fajnie:D czekam na efekt:D
OdpowiedzUsuńI życzę Wam wszystkim mnóstwo zdrówka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
uściski