Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolory. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 lutego 2018

Pastelowe, bawełniane kwiatki, zanim zakwitną wiosenne;)




Zakupiłam kilka motków organicznej bawełny. 



Niektóre z nich  pochodzą z bliskiego 
memu sercu 
recyclingu:)


Testuję różne grubości, oraz nowe włóczki. 



Trzeba się jakoś ratować kolorami przed 
szarością dnia codziennego, 
oraz tego za oknem. 




Niektóre bawełny składają się z 4 niteczek, 
rozdwajają na szydełku.



Ale dam sobie z nimi radę, 
potrzeba tylko ciut więcej uwagi.




Cdn:)

środa, 2 grudnia 2015

Czerwone, wełniane, żakardowe skarpety:)


Te bardzo energetyczne skarpety już cieszą  oczy
 i grzeją stopy właścicielki:)


Nie bez powodu kolor czerwony chętnie nosimy w mroźne dni
- sama sprawdziłam:)
On po prostu usprawnia nasze krążenie,
 przez co grzeje cały organizm, prócz super właściwości wełny. 


Czerwień dodaje witalności i energii życiowej, 
dynamiki, ekstrawagancji, 
polecany dla osób przemęczonych. 


Jedynie powinny go unikać osoby o cholerycznym usposobieniu, 
oraz bardzo zestresowane. 


No...chyba, że mają zimne nogi:)


Moja Luśka też zainteresowana włóczkami:)

czwartek, 15 sierpnia 2013

Morska sukienka na drutach, co była swetrem...czyli będę pruć ;))

W oczekiwaniu na włóczkę do szydełka ,
oraz w chwilach wielkiej chandry, 
dziergałam po nocach swetrzycho- chyba z miesiąc temu:)


Miał być  z tego letni sweterek melanżowy...a wyszło
katowickie rondo:)
na cztery pory roku:))


Czemu będę pruć , już po raz trzeci, jak nie czwarty...
górę, czyli karczek i pół swetra? :)) 
Ano:
-bo rękawki po dołączeniu do karczku wyszły za długie.....
-bo i sama sukienka była już mi za długa.....
-a teraz...bo mi się moje osobiste gubienie oczek w karczku nie podoba. 
Robię to po raz pierwszy, metodą prób i błędów....:))
Wiem, że mogłam gubić  pod pachą po skosie, ale
...no właśnie, chciałam okragły, fajny ,  nie kanciasty
dekolt:))
No wiec, będę sobie dziergać  na nowo i pruć , 
jak tylko  skończę narzutę...już , już niedługo:))!!!
Każdy kawałek sukienki jest inny i tak sobie wymyśliłam, nie z braku włóczki.
Mam taką duszę cygańską i już:))


Mam w głowie i już nawet w worku przygotowaną inna wersję kolorystyczną.
Dla mojej córki o karnacji mulatki:))
Bawełna, delikatniejsza i lżejsza, oraz moherek i melanże w odcieniach łososia, na sweterek.
Ale najpierw muszę się nauczyć  robić  ten karczek poprawnie;))

A na dokładkę dzisiejsze zdjęcie ;
"Śpiąca Królewna  na ziarnku grochu":),
czyli Sarenka, towarzyszka mojego dziergania;))


Do miłego mili moi:)

niedziela, 5 sierpnia 2012

Szydełkowy, kwiatowy latawiec:)

Kwiatuszki zrobiłam z różnych włóczek, akryl i bawełna w konkretnych kolorach.
Będą użyte do ozdoby pokoików dziecięcych, czasem będą przyszyte w środek guziczki, więc zostawiłam im długie ogonki:)
Można je naszywać w formie aplikacji na odzież, przyklejać do kartek ozdobnych, wieszaków, woreczków, gumek czy spinek do włosów itp.


Proszę się częstować:)

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozpanoszył mi się turkus ...w upale:))

Zupełnie logicznym wydaje się fakt, że przy ogromnych upałach szukamy chłodu i cienia.
Zawsze jestem "za...a nawet przeciw" :), by słuchać swojego głosu wewnętrznego, czy to przy wyborze jedzenia, ubrania itp:)
Najczęściej wybieramy w sklepie te produkty, których pierwiastków nam w organiźmie brakuje:)
bo przecież jemy również oczami:))

A skoro do lazuru mórz południowych mam daleko, jakoś latem, mimochodem wybieram chłodzący turkus.

Taką nieco naiwną biżuterię zrobiłam sobie już dawno, ale są tam i kryształki górskie i prawdziwe turkusiki.

W związku z tym upałem:), zupełnie nieracjonalnie.....weszła w moje posiadanie cieniowana włóczka turkusowa, Himalaya Padisah.....która nie tylko zawojowała mnie ale i moje drutki:)
Wcześniej dwa razy odkładałam ją na półkę w pasmanterii, że przecież mam tyle włóczek w domu i naprawdę jest co robic:) a z kaską wiadomo...

Uwierzcie mi na słowo, nie dało się, nie dało:))
Córka kupiła mi kłębuszek na dokończenie "kociego ogona"z porzedniego postu, (który skończyłam, a jakże!:) a nawet zaczęłam czapkę do niego dorabiać na szydełku i znów brakło włóczki:((
i ten cudowny turkus, mój:)
Bo wiecie, jedne z nas poprawiają sobie humor butami, szmatkami, kosmetykami, ja czasem czekoladą i włoczką! Najlepiej miękką i wielokolorową:))

I na koniec chwilka miłego uśmiechu;
Wchodząc do domu z włóczką , moja córeńka od progu opowiada mi tak:
Wiesz Mamo, wchodzę, a Pani od drzwi mi mówi...
-No nie wyparłaby się Pani Mamy:)).... poza tym poznałam Panią po psie:))

Buziaki spod wentylatora Wam posyłam:)

PS.
- kolczyki kupione ok 5 lat temu- 4 zł
- koraliki- hand made własny z tego co miałam w domu, już noszę jakieś 5 lat:))
- bluzeczka turkusowa, bawełna haftowana- ok 1,50 zł SH:)
- tunika z cekinami i chusta z koronką- podarowane od rodzinki:)
- buty - kupione rok temu w sklepie Strefa Niskich Cen- 29,90 :)