Zrobiłam ten sweterek jeszcze na przełomie lutego i marca.
Kilka razy prułam, bo moher, nawet w dwie nitki,
rozciąga się bardziej wszerz niż wzdłuż:)
Poza tym nigdy nie wiadomo, czy zgubiona liczba oczek na raglanie przy rękawach,
da nam efekt wystarczająco głębokiej pachy.
W końcu zrobiłam, uprosiłam córkę do zdjęć.
Okazało się jednak, że nie zrozumiałyśmy się z Moniką, bo miał być zwykły,
opadający , kimonowy rękaw doszywany osobno.
Ponadto, sweterek oglądany tylko na zdjęciach nie odzwierciedla
jego faktycznej grubości dzianiny.
Monika pisze: "A czemu taki piórkowy? Miał być grubasek na zimę;))"
Ok, uzbroiłam się w cierpliwość....:)
Ponieważ Monika jest jedną z moich najukochańszych
nosicielek dzianin...:) sprułam cały.
Dodałam trzecią nitkę i zrobiłam nowy,
ale o tym w następnym poście;)