Zupełnie znienacka, moja córka przyszła do domu
z długą spódnicą szydełkową.
Myślałam, że sobie kupiła....a tu nie;)
Była to spódnica zaprzyjaźnionej Babci,
z którą moja córka się zgadała co do moich robótek.
Okazało się, ze spodnica Babci się troszkę znudziła jako długa, wolałaby krótszą:))
Moja córka bez konsultacji i mrugnięcia okiem..:)) powiedziała,
że ja to ogarnę;))
...nie miałam wyboru:)
Spódnica zrobiona jest z cieniutkich, kilku bawełnianych niteczek.
Po dokładnym obejrzeniu, okazało się, że spódnicę można skrócić,
odejmując jeden rząd rozetek na dole.
Wyciagnęłam jedną nitkę i po chwili, prując co nieco:)
cały szeroki pas był osobno.
Zostało mi wykończenie dołu.:)
Troszkę sprułam te niepotrzebne już elementy i obrobiłam wkoło 5 rzędów,
zmieniając wzór na dole.
Nie powiem, nie przepadam za taką cieniutką robotą na szydełku,
oczy już nie te:(.
Ale "suma sumarum", spódnica jest teraz za kolanko,
bardziej wygodna, Babcia zadowolona.
Ponieważ tak, jak nagle spódnica znalazła się w moim domu,
tak i nagle z niego wyfrunęła, nie zdążyłam zrobić zdjęć:))
Te po przeróbce mam dzięki uprzejmości córki Babci- Jolu dzięki:))
Tym to sposobem spódnica zyskała nowe, drugie życie:)





















































