










Po ciężkim, smutnym kwietniu nadszedł maj...
Uwielbiam ten miesiąc, gdzie wszystko zaczyna kwitnąć; mlecze ( czyli mniszek lekarski), stokrotki, magnolie.... potem pachnie bez( od dzieciństwa kojarzony z moja nie żyjącą już od wielu lat mamą...)...
Potem inne kwiecie- które można było garściami nosić na Dzień Matki.
Dziś sama jestem matką....i właśnie chcę się pochwalić moją córką...:)
Na zajęciach miała przygotować dekorację talerza.
Wróciła szczęśliwa, że mimo, iż się nie przygotowywała do tego jak jej koleżanki, tak ot, z marszu ułożyła i wygrała pierwsze miejsce w pochwałach nauczyciela:)
Lekko zdziwiona nawet....
A ja jej na to, że ma zmysł artystyczny, wyczucie koloru i formy(zupełnie nie wiem po kim, nie wiem....;)
Kochane, chwalmy nasze dzieciaki, ile się da....to procentuje, daje im wiarę i poczucie własnej wartości. Żeby nie było, że jestem nieobiektywna, wkleję kilka zdjęć i innej młodzieży. Zgadujcie, które są mojego dziecka?
Pozdrawiam was ciepło, księżycowo, majowo:)