





Zaszalałam....
Dwa dni krążyłam i zastanawiałam się czy kupić "upolowane" na szmatkach włóczki. Nowe, tanie jak barszcz w porównaniu ze sklepami...:)
No ok...:).. "jak barszcz z krokietem"...:) bo znów pół darmo nie były.
Ale są, cudne, ozdobne, angorki, wełny prawdziwe, moherki, igiełkowe, bawełna..a na dokładkę- troszkę pięknych tasiemek(jak zwykle dla mnie za mało:)
Pokazuję Wam tylko po jednym motku, bo wór mam tego przeogromny:)
A wcześniej upolowałam sobie narzutę- w moich ukochanych różach...prawie, jakbym sama robiła:)
Frędzle niestety zniszczyłam trochę w praniu...ale od czego ma się włóczkę i nożyczki? Zrobię nowe. A teraz podziwiajcie:). Już nie mogę doczekać się jesieni, bo strasznie mi się chce nowych wzorów czapek, szalików, rękawiczek itp.
Oglądam moje skarby niczym małe dziecko...:) Ale wiem, że mnie rozumiecie:)
Pozdrawiam wszystkie "sztrykujące" istotki ( jak się tu u nas - na Śląsku mówi:)
Pewnie, że rozumiecie :) Przecudne cudeńka upolowałaś, naprawdę cieszą oko. Osobiście za jesienią nie tęsknię, ale rób kochana jak cos "na zapas" ;) Na jesień będzie jak znalazł ;) Pozdrawiam ciepło z deszczowego dolnego śląska:)
OdpowiedzUsuńDobrze zapolować to połowa sukcesu, a cieszyć się i radośćią się dzielić to następna połowa :-)) Kiecka, którą upolowałam za pół darmo wisi na manekinie w centralnym punkcie mieszkania jako obiekt moich zachwytów.
OdpowiedzUsuńsuper! ja się dopiero uczę i też muszę skoczyć na ciuchy po takie skarby:) pozdrawiam ciepło!!!
OdpowiedzUsuńHi
OdpowiedzUsuńYou are so busy, and show very nice crochet - which for a job.
The embroidered maps please me very well.
Continue to be happy with your work -
See you again
♥☼♥Barbara♥☼♥