Jeszcze zimą,
Pani Małgosia poprosiła mnie o zrobienie wełnianych,
leczniczych nakolanników.
Ponieważ wcześniej robiłam skarpety z celtyckim warkoczem z tej samej,
zgrzebnej wełny, postanowiłam jeszcze raz wykorzystac ten wzór.
Skarpety były zamówione dla kogoś innego,
kto ich nie odebrał oj, nieładnie... :(
kto ich nie odebrał oj, nieładnie... :(
Jednak by moja praca nie poszła na marne,
zrobiłam z tego fajny komplet na prezent.
Nie uwierzycie, ale nakolanniki mają w obwodzie 60 grubych oczek.
Można je nosic całą zimę jako getry do kozaczków:) a w nocy spać,
jak zamierza Pani Małgosia, w razie ataku bólu reumatycznego.
Dla kontrastu dodałam długie korale ,
które zrobiłam sobie kilka lat temu:)
z białych kamyczków i szklanych,
z białych kamyczków i szklanych,
maleńkich koralików.
Lubię je bardzo, bo są uniwersalne, noszę często jako bransoletkę.
Pochwalę się też białym bzem, jaki moja córka dostała od znajomego
i przyniosła mi do wazonu:)
i przyniosła mi do wazonu:)
Piękny, gruby bez wyhodowany w ogrodzie pachniał nam w całym domu,
szkoda tylko, że jest taki nietrwały.
Obie z córką uwielbiamy jego zapach, jest delikatny i świeży.
Mnie kojarzy się z Mamą, poczuciem dziecięcego bezpieczeństwa
a jednocześnie siły
(bo urośnie na najgorszej glebie)
i kobiecości.

























