Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Święta:)


Takie dziwne zawirowania przedświąteczne sprawiły, 
że i moje Święta są inne niż dotychczas. 

Ale jednak niespodziewanie...
mam choinkę, inną niż zwykle:). 



Zieleń troszkę obgryziona przez kociaki, 
a prezenty są uciechą dla zmysłów:) 
Kilku:)) 



Pięknie pachną mydełka, pierniki, świeczki:) 




Życzę Wam, Mili Moi, 
aby nigdy nie tracić nadziei, 
oraz cieszyć się z tego, co się ma, 
a los obdarzał Was tym, czego Wam najbardziej brakuje:)) 




By nigdy nie gasło światło w Waszych Sercach:)

***
I takie moje świąteczne dzierganie;))


"Na spokojność";))

czwartek, 21 grudnia 2017

Trzy różne czapki...z archiwum cd:)

Lubię nadawać nazwy swoim dzianinom. 
I co my tu mamy? 



"Pomarańcze z cynamonem"





"Mleko na mrozie"



 "Granatowy miś":)

Czapki są obszerne, ciepłe, z tyłu mają mało widoczny szew,
 bo pochodzą z czasów, gdy jeszcze nie robiłam czapek na drutach z  żyłką, 
bez zszywania:)
Teraz wszystko dziergam tą motodą
 a igłę biorę do ręki tylko po to, by wszyć nitki:)

Wszystkie te, oraz inne czapki są wolne i do nabycia tanio 
TU- zapraszam:))

środa, 20 grudnia 2017

Przedświąteczne skarpety wełniane, z warkoczem:) (nr 48)



Zrobiłam je z podwójnej nitki. 


Jedna to średniej grubości 100% wełna owcza, druga, 
kremowa, cieniutka to typowa "skarpetkowa", z dodatkiem polyamidu. 


Bardzo się nakombinowałam przy ich zrobieniu, 
kilka razy prułam a to ściągacz a to piętę. 


Ponadto musiałam nieźle się "nagłówkować", by starczyło mi wełny, 
bo miałam w domu tylko resztówki, jak się okazało wełenek w jednym odcieniu. 


Wobec czego ściągacz i piętki są ciut bardzie kremowe:) 


Światło o zmierzchu w grudniu, potrafi zrobić psikusa i na kremowym kolorze 
wstawić różne jego odcienie, jak na śniegu:))


Już nawet w akcie desperacji chciałam namówić dziewczynę, 
by zmieniła kolor na czerwony, śliczny, świąteczny...
tego mam pod dostatkiem. 

Skarpety ważą ok 12 dkg. i nie straszne im mrozy 
nawet ponad minus 20 stopni:))
Rozmiar 38.




Tak, jedni "skarpecą" i robią fotki a inni śpią:))

PS
Własnie dostałam info.że dziewczyna rezygnuje z nich....:(
Niepotrzebnie tylko poświeciłam im ok. 10 godzin pracy, przed Świętami,
gdy mogłam zrobić coś dla zupełnie kogoś innego,
albo prezent dla swoich dzieci:(.
Sorki, ale piszę to, by osoby, które nie parają się rękodziełem,
wiedziały, że taki czas jest bezcenny...
a zapłata może komuś po prostu pomóc urządzić skromne święta...
Ale dość smucenia;)
Inne dzianiny, kolorowe czekają:)) 

niedziela, 17 grudnia 2017

Wykopalisk ciąg dalszy, czyli szaliki i czapki:)











Takie oto zrobione kiedyś przeze mnie, 
nienoszone, odkryłam wykopaliska.



Niektóre były na blogu, ale moje zdjęcia wtedy były byle jakie.


Grubaśne, ciepłe, lekkie i ponadczasowe.



Kiedyś miałam taką długą fazę, na robienie patchworkowych szali.




Mam ich sporo, będę przypominać je co jakiś czas.
zachęcam też do zajrzenia do zakładki "for sale":))




 Troszkę się uzbierało moich prac, chętnie oddam w dobre ręce,
dosłownie za cenę włóczki:)

Do kupienia tu:) zapraszam:)

piątek, 15 grudnia 2017

Kiedyś, czyli wrzosowa chusta w wachlarze:)




Przy okazji porządków zupełnie nieświątecznych , 
znalazłam takie wykopalisko:) 


Nieskończona chusta z wełenek, cieniowanych mieszanek, melanży, 
moherku oraz nawet pojawia się metaliczna złota i srebrna niteczka:) 


Jak uwolnię trochę ręce, to ją skończę
 i wówczas zaprezentuję na blogu:)


Widzicie ten nos Sary? 
Bez modelki ani rusz;)


A kwiaty też zdezorientowane, kwitną, 
bo nie wiedzą, czy to jesień, czy zima...
a może wiosna? :))

niedziela, 3 grudnia 2017

Wełniany sweterek tęczowy...a może sukienka?



Zmarzłam, jak co roku o tej porze, 
więc zanurkowałam w szafie, w poszukiwaniu swetrów grzejących.
 Znalazłam jeden, 
bardzo stary, upolowany w SH, golf z wełny 100%...ale czarny. 


Brrr, od dawna odrzuca mnie od tego koloru, 
chyba zbyt długo w nim chodziłam...dziesiątki lat. 


Tu przerywnik- Lalunia na moich kolanach, gdy tylko mam wziąć druty do ręki:))
Oczywiście starałam się łączyć ulubiony czarny z innym kolorem zazwyczaj...
ale odkąd mam troje futrzastych dzieci- zmieniły mi się powoli upodobania, poddałam się:) 


Ileż można kupować  rolek do odkłaczania? 
A że obok stało pudło z łotewską, żywą wełną i jakaś mieszanka cieniutka, 
cieniowanej włóczki (wełna, akryl, alpaka)...
zupełnie ad hoc, bez pomysłu złapałam za druty.


 I oto powstaje na okrągłych drutach;)) 
W międzyczasie prułam kilka razy karczek, 
bo się tak rozpędziłam z dodawaniem oczek, bez przymierzania. 
Bo kto by tam przekładał połowę swetra na drugie druty, by przymierzyć.?..
że na wysokości pachy miałam dwa koła 360*..;)) 
Sprułam, zrobiłam to co widać. 
Teraz znów sprułam, bo od pachy zamiast wełny dodaję jako drugą nitkę do cieniowanej- 
znalezisko sprzed lat- cieniutką alpakę w różnej ilości i kolorach:)



Między innymi Dropsa, ale jest i sporo norweskiej:)) 


Suma sumarum:) robię górę i dół jednocześnie..:) 
 W ubieraniu się na cebulkę w domu nie znam umiaru.
Ponieważ ubrań raczej nie wyrzucam, znalazłam przedpotopowy dres ocieplany z kreszu:)) 


Kolorami idealnie pasuje do mojej robótki:)))

CDN 
nastąpi niebawem, mam nadzieję;))