11 grudnia, moje Najukochańsze, Złote, Psie Serduszko przestało bić.
Sarenka była ze mną ponad 13 lat.
Wiele razy pozowała z moimi dzianinami, nie odstępowała mnie na krok.
Przegrałam 2,5 roczną walkę o Jej zdrowie z nieznaną chorobą autoimmunologiczną.
Teraz biega już bez bólu, szczęśliwa po kwietnych, pachnących łąkach,
jak to robiła ostatnio tylko we śnie.
***
Moje serce rozbiło się na 100 kawałków...💗

Tule i ściskam. Przykro mi.
OdpowiedzUsuńBardzo współczuję.
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro....
OdpowiedzUsuńJak smutno. Trzymaj się.
OdpowiedzUsuńBardzo Ci współczuje....:(
OdpowiedzUsuńŚciskam, Krysiu! Współczuję straty. Obie zatem mamy nadzwyczaj smutne świtea w tym roku...
OdpowiedzUsuńBardzo Ci współczuję, trzymaj się...
OdpowiedzUsuńPrzykro mi...
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro... Miałam trzy pieski... Nie wiem, jak pocieszyć, choć chciałabym bardzo... Dobrze, że Sarenka już nie cierpi...
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam.
Wielki to smutek,ale jak dobrze,że tyle lat mogła ozdabiać Ci życie,Krysiu.Nic nie trwa wiecznie...oprócz wspomnień które my wszyscy nosimy w sobie.Mocno przytulam.
OdpowiedzUsuńPrzykro mi... wiem co znaczy odejście swojego pupila
OdpowiedzUsuńściskam mocno :)
Bardzo współczuję. We wrześniu w ciągu jednej doby odeszła od nas Celty, miała tylko 9 lat.
OdpowiedzUsuń