Przy dzierganiu tego płaszczyka
nie obyło się bez przygód:)
Począwszy do tego, że wełenka ręcznie farbowana okazała się
za cienka na grubszy kardigan- płaszcz, poprzez liczne zmiany modelu,
wzorów oraz grubości drutów:)
Tu np. początkowa forma i wzór rękawa:), wzór francuski.
Tu próbki plisy, wzorów itp:)
Ale w końcu jest:)- bardzo milutki, kolorowy, melanżowy.
Można się w nim doszukać 4 pór roku.
Monika zostawiła mi na tyle wolnej fantazji w tworzeniu,
że dodałam jako drugą nitkę kolorowe alpaki, jakie miałam w domu,
co dało właśnie taki cieniowany ale i zaskakujący efekt.
Płaszczyk jest zatem troszkę dziełem przypadku, oraz naszej wspólnej weny.
Ilości wymienianych ustaleń, pomiarów, wiadomości i zdjęć nie zliczę:))
Płaszczyk ma nakładane- jeszcze nie przyszyte spore kieszenie.
Miejsce oraz ich stronę przyszycia wybierze sama Monika:)
Podobnie jest z zapięciem.
Plisa zrobiona jest w ten sposób, że będą pasować wszyte guziki
- kołeczki, lub zamek- do wyboru.
Całość waży 85 dkg, więc należy do tych raczej lekkich:)
Użyłyśmy dwóch rodzajów wełny; jagnięca wełna z włóczek Warmii, oraz cieniutka alpaka.
Paski są celowo nieoczywiste i niesymetryczne:))
Pewnie zdziwicie się
dlaczego sweter nazywa się Redford?
Zdjęcie z Pinterest.
Mianowicie dlatego, iż obejrzałam przy nim ponad 20 filmów
z Robertem Redfordem.
Poza tym sweter zaczyna się od ślicznej mieszanki-
w kolorze jabłuszka...czyli "red":))
Zdjęcia gotowego płaszczyka, oraz na pięknej modelce-
właścicielce- mam zamiar mieć..:))
Na razie pozowała Sara:))





























































