No cóż, przyszło mi zwolnić tempo, czasem tak bywa,
że nie mamy wpływu na siły wyższe.
Choroba rąk stawów zmusza do przerw w dzierganiu.
Trzeba się też zastanowić, skoro mam chore ręce, \
czego tak naprawdę nie chcę puścić?
Czego nie mogę złapać?
To druga strona medalu naszego "Ja":)
...A jeszcze tyle mam planów,
tyle projektów dziewiarskich w głowie się plącze...;)
Tymczasem pomalutku dziergam duży sweter.
Nie robię plagiatów i robię wszystko,
aby sweter był tylko podobny do innego projektu.
Ale o tym niebawem:))
Jak widzicie, praca wre,
aktorka drugiego planu też musi być;)