Dostałam jakiś czas temu mały ale bardzo miły podarunek
z morskimi moherami:)
Początkowo miałam w planie zrobić z nich szydełkowy szal kwiatowy, ale połączenie kilku odcieni błękitu i jednego cieniowanego motka tak mnie zauroczyło,
że pomyśłałam:
że pomyśłałam:
..."dodam kilka swoich kłębuszków wrzosów i fioletów
i wyjdzie super lekki sweter- w paski:)"
i wyjdzie super lekki sweter- w paski:)"
Jak widzicie usiadłam do drutów,
na okrągło zrobiłam w jeden wieczór
coś tylko dla siebie:)
coś tylko dla siebie:)
na zimne dni.
Na drugi dzień już nie byłam tak zachwycona,
bo uznałam,
że jednak nie mam figury modelki:)
a moher dodaje objętości
nie tylko samemu sobie;)
Sprułam i oddzieliłam ten jeden, cieniowany,
piękny motek.
Szybko zrobiłam z niego coś zupełnie innego,
ale o tym w następnym poście:)
Pozdrawiam zakręcone miłośniczki
włóczek i koloru:)




Cześć zakręcona miłośniczko włóczki :) No to dzisiaj masz u siebie niezwykłości kolorystyczne, piękne :) Pozdrawiam Kasia
OdpowiedzUsuńBardzo piekny bedzie ten sweter,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPrucie wychodzi mi ostatnio najlepiej :/ Moherki piękne, ciekawe, co zamiast swetra ... :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że sprułaś... Figura modelki do niczego nie jest podobna, wiec śmiało mogłaś nosić taki śliczny moherek...
OdpowiedzUsuń