Już prawie wiosna,
Zrobiłam je dla innej Krystyny,
która dała mi wolność w wyborze koloru i warkocza.
Zrobiłam je z grubszej, zgrzebnej nieco,
rustykalnej wełny owczej.
Mam taką zachomikowaną jeszcze,
prawie vintage, ale nadal pachnie owcą:) i trochę gryzie.
Ale to akurat dla zdrowotności.
Nie przepadam za dzierganiem szarości, wolę kolory,
nawet takie na moim oknie;)
Ale to akurat dla zdrowotności.
Nie przepadam za dzierganiem szarości, wolę kolory,
nawet takie na moim oknie;)
Tu oczywiście moja etatowa modelka,
wbiegła niezaproszona tym razem;)













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz