Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

wtorek, 23 czerwca 2020

Zielone, grube, wełniane skarpety z bzem:)




Na przełomie grudnia i stycznia zrobiłam te grubaśne, 

wełniane, zielone skarpety po czym je skutecznie schowałam:)🌿🍀🌿





Miesiąc temu odnalazłam przypadkowo, doczekały się majowego bzu, 

który zakwitł pod moim oknem:)




Gdzie ten czas tak biegnie, 
to ja nie wiem...nie nadążam:)



Zrobiłam je z podwójnej nitki, typowo "skarpetkowej", 
cieniutkiej wełny z domieszką polyamidu.


Skarpetki mają rozmiar 37-39, 
szerokość standardowa.


Tu pięta:) zrobiona ciut inaczej niż zwykle,
z boku są same oczka prawe.


Jak widać, robiłam je od cholewki do palców.


                                              A tu zdjęcia z grudnia, jak powstawały:)
Kolor zdjęć zdecydowanie gorszy, prawda?




Skarpetki nie maja jeszcze właściciela, 
więc chętnych zapraszam:)

***

niedziela, 21 czerwca 2020

Różowa czapka z warkoczami:)


Jeszcze wczesną, zmienną i zimną w tym roku wiosną,
 Ola wypatrzyła u mnie tę kremową, wełnianą czapkę, 
 zrobioną kilka ładnych lat temu:) 


Spodobała się, ale Ola zagadnęła, czy nie zrobiłabym Jej różowej, 
 na wzór swojej starej, ukochanej, o tej.


Oczywiście, że to nie problem. Zrobiłam, nie bez prucia i przeróbek, 
bo musiała mieć konkretne wymiary. 


Tę zrobiłam z alpaki Dropsa, na okrągło, podwójną nitką,
 zużyłam ok. 6 dkg wełny.


Tu lewa strona czapki- też można nosić;)


A tak powstawała. 



Być może pokuszę się o rozpisanie wzoru na nią, 
bo pomimo prostoty, trzeba troszkę kombinować:)

piątek, 1 maja 2020

Szary sweterek moherowy- "Chmurka- widmo":)






Zrobiłam ten sweterek jeszcze na przełomie lutego i marca. 






Kilka razy prułam, bo moher, nawet w dwie nitki, 
rozciąga się bardziej wszerz niż wzdłuż:)





 Poza tym nigdy nie wiadomo, czy zgubiona liczba oczek na raglanie przy rękawach, 
da nam efekt wystarczająco głębokiej pachy. 







W końcu zrobiłam, uprosiłam córkę do zdjęć.






Okazało się jednak, że nie zrozumiałyśmy się z Moniką, bo miał być zwykły, 
opadający , kimonowy rękaw doszywany osobno.



Ponadto, sweterek oglądany tylko na zdjęciach nie odzwierciedla 
jego faktycznej grubości dzianiny.



Monika pisze: "A czemu taki piórkowy? Miał być grubasek na zimę;))"



Ok, uzbroiłam się w cierpliwość....:)



Ponieważ Monika jest jedną z moich najukochańszych 
nosicielek dzianin...:) sprułam cały. 



Dodałam trzecią nitkę i zrobiłam nowy, 
ale o tym w następnym poście;)

sobota, 11 kwietnia 2020

Wielkanoc 2020 ;)...zupełnie inna.



Kochani,

Spokoju Ducha,

Zdrowego Ciała, 

oraz
Nieustającej Nadziei

Wam życzę💗

środa, 19 lutego 2020

Chusta na drutach- "Kakadu 2"


Ta chusta jest bardzo szczególna.


Powstała z kilku kwadratów chusty Kakadu- o tej;)


Potrzebowałam bowiem takiej kolorowej 
włóczki do innego projektu, 
. . .    więc sprułam Kakadu prawie całkowicie.



Pięć dolnych kwadracików to właśnie zaczątek tamtej chusty.


Leżały te zaczęte kwadraciki ponad rok...


Aż dokupiłam innej, ale do złudzenia podobnej włóczki, 

bo tamta-Padisah w tych papuzich kolorach już nie do zdobycia.



Był początek grudnia,  gdy moja psinka Sarunia  po 2 miesiącach nasilenia choroby (chorowała przewlekle od 2,5 roku) teraz codziennie, przez prawie 2 tygodnie, dzień w dzień dzielnie szła ze mną do weta, 

na badania, zastrzyki, a potem kroplówki.


 Zabrałam więc chustę  i dziergałam tam, 
między jednym a drugim przytulasem, 

czy głaskiem dla schorowanego, ale bardzo cierpliwego 
dziecka psiego pod kroplówką.



Zdążyłam tylko zrobić przez dwa dni, dwa górne, długie rzędy...
Trzeciego dnia zabrałam robótkę na kolejną wizytę, 
bo to ok 2,5 h pracy cennego czasu dla mnie przy chuście...
Jednak kolejne wyniki badań miast nadziei, zwaliły mnie i lekarkę z nóg.
Trzeba było szybko zakończyć cierpienie, 
którego chore zwierzątko 
wprost  nie komunikuje...a gaśnie w oczach.

 Tego dnia nie zrobiłam ani jednego oczka...



Następnego również nie...




Dokończyłam ją przed świętami, bo dobra dusza na nią czekała.
Chusta jest radosna, barwna...pomimo wszystko:)
 i mam nadzieję, przynosi radość i ciepło.


Brzegi wykończyłam szydełkiem.



Tu lewa strona;) też ma swój urok.



I jeszcze z przybliżenia;)




Entrelak, jeśli ma dobrą włóczkę, 
jest bardzo fotogeniczny. 


Dzierganie barw przynosi mi ulgę w tęsknocie i otuchę, 
Traktuję to jako swoistą terapię,
stosuję każdego dnia;)


***