Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

piątek, 1 maja 2020

Szary sweterek moherowy- "Chmurka- widmo":)






Zrobiłam ten sweterek jeszcze na przełomie lutego i marca. 






Kilka razy prułam, bo moher, nawet w dwie nitki, 
rozciąga się bardziej wszerz niż wzdłuż:)





 Poza tym nigdy nie wiadomo, czy zgubiona liczba oczek na raglanie przy rękawach, 
da nam efekt wystarczająco głębokiej pachy. 







W końcu zrobiłam, uprosiłam córkę do zdjęć.






Okazało się jednak, że nie zrozumiałyśmy się z Moniką, bo miał być zwykły, 
opadający , kimonowy rękaw doszywany osobno.



Ponadto, sweterek oglądany tylko na zdjęciach nie odzwierciedla 
jego faktycznej grubości dzianiny.



Monika pisze: "A czemu taki piórkowy? Miał być grubasek na zimę;))"



Ok, uzbroiłam się w cierpliwość....:)



Ponieważ Monika jest jedną z moich najukochańszych 
nosicielek dzianin...:) sprułam cały. 



Dodałam trzecią nitkę i zrobiłam nowy, 
ale o tym w następnym poście;)

sobota, 11 kwietnia 2020

Wielkanoc 2020 ;)...zupełnie inna.



Kochani,

Spokoju Ducha,

Zdrowego Ciała, 

oraz
Nieustającej Nadziei

Wam życzę💗

środa, 19 lutego 2020

Chusta na drutach- "Kakadu 2"


Ta chusta jest bardzo szczególna.


Powstała z kilku kwadratów chusty Kakadu- o tej;)


Potrzebowałam bowiem takiej kolorowej 
włóczki do innego projektu, 
. . .    więc sprułam Kakadu prawie całkowicie.



Pięć dolnych kwadracików to właśnie zaczątek tamtej chusty.


Leżały te zaczęte kwadraciki ponad rok...


Aż dokupiłam innej, ale do złudzenia podobnej włóczki, 

bo tamta-Padisah w tych papuzich kolorach już nie do zdobycia.



Był początek grudnia,  gdy moja psinka Sarunia  po 2 miesiącach nasilenia choroby (chorowała przewlekle od 2,5 roku) teraz codziennie, przez prawie 2 tygodnie, dzień w dzień dzielnie szła ze mną do weta, 

na badania, zastrzyki, a potem kroplówki.


 Zabrałam więc chustę  i dziergałam tam, 
między jednym a drugim przytulasem, 

czy głaskiem dla schorowanego, ale bardzo cierpliwego 
dziecka psiego pod kroplówką.



Zdążyłam tylko zrobić przez dwa dni, dwa górne, długie rzędy...
Trzeciego dnia zabrałam robótkę na kolejną wizytę, 
bo to ok 2,5 h pracy cennego czasu dla mnie przy chuście...
Jednak kolejne wyniki badań miast nadziei, zwaliły mnie i lekarkę z nóg.
Trzeba było szybko zakończyć cierpienie, 
którego chore zwierzątko 
wprost  nie komunikuje...a gaśnie w oczach.

 Tego dnia nie zrobiłam ani jednego oczka...



Następnego również nie...




Dokończyłam ją przed świętami, bo dobra dusza na nią czekała.
Chusta jest radosna, barwna...pomimo wszystko:)
 i mam nadzieję, przynosi radość i ciepło.


Brzegi wykończyłam szydełkiem.



Tu lewa strona;) też ma swój urok.



I jeszcze z przybliżenia;)




Entrelak, jeśli ma dobrą włóczkę, 
jest bardzo fotogeniczny. 


Dzierganie barw przynosi mi ulgę w tęsknocie i otuchę, 
Traktuję to jako swoistą terapię,
stosuję każdego dnia;)


***

sobota, 15 lutego 2020

Wełniane, żakardowe rękawiczki z serduszkami;)



W listopadzie zupełnie zapomniałam opublikować 
te rękawiczki dla Krysi.


Z powodu braku kremowej wełny, 
kciuki wykończyłam czerwoną.


Projekt z serduszkami całkowicie mój, 
jedynie wzór gwiazdek inspirowany skandynawskimi rękawicami, 


Trzy moje wzory grubych rękawiczek.


 Lewe strony- każda inna.


Tu w przybliżeniu - kremowe rękawice to żakard, 
a czerwone haft;)


Dla porównania, ta sama liczba oczek i rzędów, 
jedynie kremowa wełna grubsza , 
a jaka różnica w długości.


Tu już u Krysi, pierwsza przymiarka;)



A tu moje rękawice w plenerze;)


A tu dostałam zdjęcia 2 par, które zrobiłam dla Moniki;)

Wszystkie rękawice zrobiłam ze 100% wełny owczej, 
 projekty autorskie.

piątek, 7 lutego 2020

Szafirowa czapa i komin z mackami;)


Uwielbiam  dziergać,
gdy mam wolność wyboru kreacji projektu;)


Od ulubionej mojej imienniczki, Krysi;)
dostałam nieśmiałą prośbę o wygodną, lekką czapę w błękitach.



Zrobiłam zatem "na obraz i podobieństwo"
 swojej ulubionej czapy malinowej.


Moja czapa, po roku intensywnego użytkowania nie zmieniła się nic.
W szafirowej jest jednak więcej moheru;)


Jak widać, czapa jest smerfna, nie tylko z koloru;)



Namotałam z trzech nitek;)


Później powstał pomysł małego komina.
Jednak ja lubię sobie dodawać pracy, komin zrobiłam w wersji  big;)
Później chciałam dodać frędzle na dole komina...bo Krysia uwielbia styl "boho".
No ale frędzle może mieć każdy...
Postawiłam na oryginalność- wybrałam macki szydełkowe!:)


Komin można nosić dowolnie,
tu akurat przekręcenie ósemki jest schowane.



Sama się dziwię, że przypadkowo wycieniowałam komin, 
od błękitu- do szafiru;)




Tu lewa strona, można nosić dowolnie;)





Tu widać puszystość dzianiny i jej melanż;)



Planuję kolejne "mobilne" projekty, 
bo uwielbiam te macki;)


Dane techniczne;
- włóczka: Yarn Art Everest do kupienia u Liloppi 
błękitny i szafirowy  moher, motek akrylu
- waga czapki; ok. 10 dkg
- długość czapki; 33 cm
- waga komina; 35 dkg
- wymiar komina; obwód 160 cm, wysokość 24 cm
druty; okrągłe 6 i 10 mm
- wzór; projekt własny