



"...na dzionek za krótki..."
Tak leżały pastelki koło mnie, szydełko też, a ręce ostatnio z "szeroko zamkniętymi oczami":) robią jeden wzór, więc się namotało:)niedzielnie coś, co samo chciało:)
Chyba poduszki z nich zrobię, być może wreszcie coś dla siebie...
Skojarzyły mi się z pastylkami- pudrowymi cukierkami, a Wam?
Nadal deszczowo, chłodno i jakoś nie wesoło, pozdrawiam...
Oj tak, pudrowe pastylki o owocowych smakach, jak ja dawno ich nie jadłam :)))Śliczne kolorki, wzorki się same tworzą w oczach :)))) Pozdrawiam z zachmurzonej wioski z "postrzałem" w łopatce, ale z uśmiechem na widok tych słodyczy :)))
OdpowiedzUsuńmuy bonitos los colores pasteles y el trabajo, me encantaron! Saludos desde Argentina.
OdpowiedzUsuńEwentualnie galaretki oprószone cukrem w kształcie połówek cytryny... choć one może nieco więcej kolorku miały..
OdpowiedzUsuńAch cudeńka wychodzą spod twoich rąk.... że też ja nie mam tyle cierpliwości by zacząć się uczyć szydełkować, a czasu w sumie pod dostatkiem... (zwolnienie w czasie ciąży)...
Nie mogę się napatrzyć....
Pastele mnie się ostatnio niesamowicie trzymają:) Bardzo mi się podobają Twoje - takie delikatne:)
OdpowiedzUsuńMiłego popołudnia:)