Skoro już jest, a mój hiacynt wieloletni
nieśmiało zakwitł,
trzeba było to uwiecznić:)
Skończyłam moherkową, tęczową sukienkę,
ale jeszcze przed praniem i nitkami:)
A pod tzw. ręką mam nie jedną robótkę, a dwie;))
Jakbym miała 4 ręce, to by było super!:)
Szary sweterek z alpaki i bawełny chyba będzie sukienką...:)
bo jakoś włóczka cekinkowa nie chce się skończyć:)
Różowe cekiny
przerabiam już drugi raz...pamiętacie,
sweterek z tej włóczki był już gotowy..:(
Sprułam, bo niby za obcisły dla córki,
a to tylko moda sie zmieniła ...;)
i teraz robimy luźniejszy.
Będzie spokojny i prosty, jeddynie z warkoczami na rękawkach,
a może i na boku?
Tamten robiłam od dołu, ten jest na okrągłych drutach,
od góry, aby nie było znów
nic zszywania:))
Piękna ta cekinowa włóczka, kolory delikatne, cudne. Pozdrawiam. Kamila.
OdpowiedzUsuń