Skarpetki nr 5 i 6:)
Miały być bardzo kolorowe, energetyczne i radosne, więc wyszedł mi taki melanż:)
Drugie spokojne, ze znanej Wam wcześniej wrzosowej wełenki 100%.
Ale są inne, długaśne, z podwójnej nitki, więc grube i ciepłe:)
Mróz podobno do nas nadciąga tęgi, jak to w lutym normalne:), więc będą jak znalazł:))
Obie pary bardzo mi się podobają. Chyba zaraz wyciągnę włóczkę i też coś w tym stylu wymodzę. Dzięki za inspirację.
OdpowiedzUsuńKapitalne, czekam na nie z niecierpliwością *_*
OdpowiedzUsuńCiepłe śliczności zapraszam was do mojego domku *_*
OdpowiedzUsuńmiałam takie skarpetki kiedyś tam, Babusia mi na drutach zrobiła i bardzo je lubiłam:) Twoje piękne te kolorkowe:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam niebiesko:)
Muszę nauczyć się dziergać takie śliczne skarpetki jak Ty! Na mrozy idealne :D
OdpowiedzUsuńja uwielbiam chodzić boso po mieszkaniu, i takie skarpety są do tego najlepsze, gdybym umiała je robić to miałabym kilka par w róóóżnych kolorach zależnie od nastroju :)
OdpowiedzUsuńświetne są :)