Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

wtorek, 12 października 2010

10 srok...czyli proces twórczy - by zająć ręce:)












Zabrałam się wczoraj za mały, biały, bawełniany patchwork- i brakło mi na koronkę:(
Mam czekać.....na dostawę...no to czekam:
- zaczęta, smerfna czapka na drutach z melanżu wg "widzimisię":))
- wyrobiony, turkusowy moteczek moheru- oczywiście brakło na chustę:(-trzeba pokombinować z gładkim turkusem
- elementy z brązowej włóczki od Kasi:)- chusta będzie z frędzlami:)
- elementy z szarej- bo trzeba zobaczyć jak się ma w robocie:))
A dziś w tzw. międzyczasie koronka do czapki i broszka..do czapki.
Ale o tym jutro:)
Dobrej, spokojnej nocy dla Was.

niedziela, 10 października 2010

Moherowe bolerko:)








Na drutach też umiem - kiedyś były mi nieodłącznym towarzyszem w oglądaniu - a raczej słuchaniu TV:)
Bolerko zrobiłam na maks grubych drutach z miękkiego moheru - który musiałam po prostu kupić - jak go zobaczyłam w pasmanterii:)
Wyszły 2 moteczki- czyli 20- dkg.
Dekolt obrobiłam szydełkiem, wciągnęłam atłasową wstążkę- ale bez też jest ok. Niestety nie mam nawet kawałka tej włóczki, bo byłaby broszka do kompletu.
Ale tu właściwie pasuje każdy, jednolity kolor delikatnej broszki. Może skuszę się zrobić szyfonową:)
Wkrótce inne bolerka, które leżą w pudle i czekają na swój debiut:))
No cóż- jedni malują obrazy...inni tworzą dziergadełka różne- tak ot- by były:)
Bo rodzina nie zawsze podziela pasję tworzenia i chęć prezentacji rękodzieła w życiu codziennym:)
Wieczory już dłuższe, dnia mniej...ech, jesień....:)
Życzmy sobie, by była słoneczna jak najdłużej.

sobota, 9 października 2010

Historia jednego wieczoru:)





Czasami człowiek ma pod górę cały dzień- cokolwiek by nie robił.
No taki układ gwiazd po prostu...:)
Wtedy, wkurzona na maksa muszę zająć czym ręce....czyli nic nowego, ale musi to być coś , co lubię:)
I tak w jeden wieczór powstała spora część - prawie całość chusty.
Jeszcze kawałek wieczoru - dorobię jeden rząd,ładny brzeg, frędzle i będzie gotowa.
Włóczka piękna- mięciutka wełna z akrylem- upolowana jakiś czas temu:)
A ten wzór już znacie z bolerka różowego, kilka postów wcześniej.
Pozdrawiam sobotnio, słonecznie i na żółto:)

czwartek, 7 października 2010

W szarościach, srebrze i błękitach:)




















Czapki, berety, szaliki szydełkowe cd:)
Jak widać, łączę dalej gatunki, faktury i kolory włóczek.
Nadal szukam nabywców na moje dzianinowe-zimowe wyroby.
Będę wdzięczna za każde polecenie:)
Pozdrawiam czwartkowo i słonecznie choć chłodno.

wtorek, 5 października 2010

Papućki Calineczki nr 2:))





To co miałam zrobić wczoraj- robię dziś:)
a powinno być: "Co masz zrobić jutro- zrób dziś":))
No taką wadę mam ...czasem się ujawnia.
Papućki zrobione w niedzielny wieczór, tradycyjnie szydełkiem:)
Miękka włóczka, lekko perłowa, jakby moherek.
Calineczka ma stopkę zaledwie 10 cm długości, więc wolałam nie ryzykować z zapinaniem i dałam sznureczek.
Kuleczki się ruszają, więc atrakcje dodatkowe przy noszeniu:)
Lalunia nie mogła opuścić okazji do pozowania, zwłaszcza, że kolorystycznie się komponuje:))
A teraz lecę robić to, co miałam zrobić wczoraj- cd:)).

niedziela, 3 października 2010

Zielono mi:)))










No, zaszalałam, w nagłówku bloga dałam kawałek czapy- robionej tymi ręcami:) ale o nich potem.
W zeszłym roku miałam szał beretów- tradycyjnie schowanych do pudła( lub worka...w zależności od fazy porządkowej).
No..a tu jesień za chwilę...
Wyjęłam, przetrzepałam im fakturę, i proszę: są:)
No tak, rok prowadzę bloga...to człowiek- czytaj: blondynka- się trochę nauczył zdjęć, blogowania, gadek- szmatek, mailowania.
Z szydełkiem też lepiej niż było....czyli rozwijamy się- taki egocentryzm trochę dziś:)
Net to fajna sprawa- mimo, że czasem puszka Pandory.
Zasypywana jestem spamem maści wszelkiej w komentarzach.
Czy Wy też?

No...ale o beretach miało być:))
Dziś kilka kolorowych, szal i mitenki.
Pomalutku będę je wstawiać, bo sporo tego:)))
Mitenki zrobiłam z cudownej, grubej melanżowej wełny o nieregularnym splocie.
Beret wrzosowy to wełenka, zielony - to "aksamitny" akryl.
W szalu "zaszalałam"- jak widać i połączyłam wszystko, co miałam pod ręką a pasowało:))

A na jutro przysłowie:
"Jaki poniedziałek- taki cały tydzień":)
Lecę do szydełka:)), buziaki dla Was.

sobota, 2 października 2010

Kolczyki i poduszki....










będą niebawem:).
Brakło białej włóczki na tło poduszek, ale znając Waszą wyobraźnię artystyczną, chyba nie muszę nic więcej pisać:))

Lalunia tradycyjnie tam- gdzie coś poukładam na nowo.

Kolczyki - półfabrykaty raczej- wyjęte z mojego pudła(a mam ich sporo:)).
Tu brakło mi zawieszek i chęci....jak tej baletnicy z przysłowia..:)
Ale się mobilizuję- wklejam zdjęcia..i jak się powiedziało A..... to Z- jak zawieszki też się znajdą niebawem na swoim miejscu:))
W kolczykach lubię włóczki melanżowe..a jak nie mam takiej- dodaję srebrną lub błyszczącą nitkę pod kolor(źle się szydełkuje wtedy...ale efekt jest tego wart:)
Bardziej jest to widoczne na zdjęciach w przybliżeniu.

Miłej soboty- słonecznej; Wam i sobie życzę.

PS. Zapraszam na Bazarek Handmade - tam dostępne moje czapki i szaliki:)