Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

niedziela, 3 października 2010

Zielono mi:)))










No, zaszalałam, w nagłówku bloga dałam kawałek czapy- robionej tymi ręcami:) ale o nich potem.
W zeszłym roku miałam szał beretów- tradycyjnie schowanych do pudła( lub worka...w zależności od fazy porządkowej).
No..a tu jesień za chwilę...
Wyjęłam, przetrzepałam im fakturę, i proszę: są:)
No tak, rok prowadzę bloga...to człowiek- czytaj: blondynka- się trochę nauczył zdjęć, blogowania, gadek- szmatek, mailowania.
Z szydełkiem też lepiej niż było....czyli rozwijamy się- taki egocentryzm trochę dziś:)
Net to fajna sprawa- mimo, że czasem puszka Pandory.
Zasypywana jestem spamem maści wszelkiej w komentarzach.
Czy Wy też?

No...ale o beretach miało być:))
Dziś kilka kolorowych, szal i mitenki.
Pomalutku będę je wstawiać, bo sporo tego:)))
Mitenki zrobiłam z cudownej, grubej melanżowej wełny o nieregularnym splocie.
Beret wrzosowy to wełenka, zielony - to "aksamitny" akryl.
W szalu "zaszalałam"- jak widać i połączyłam wszystko, co miałam pod ręką a pasowało:))

A na jutro przysłowie:
"Jaki poniedziałek- taki cały tydzień":)
Lecę do szydełka:)), buziaki dla Was.

1 komentarz:

  1. A mnie sie wlasnie ten "szalony szalik" najbardziej podoba :)
    Zreszat ejstenm wielbicileka czapek i szali i najchetniej codziennie bym zakladala inne nakrycia glowy;)

    OdpowiedzUsuń