czwartek, 6 grudnia 2012
Cieniowana, morska chusta szydełkowa;)
Jest lekka jak puch, z cieniowanej włóczki moherkowej.
Do kompletu zrobiłam broszkę- kwiat oraz czapeczkę.
Włóczka to Moher Special Ebruli (nr 80478), akryl 80 %, wełna 10 %, moher 10 %.
Zużyłam 2 motki, czyli 20 dkg.
I jeszcze moja prośba Mikołajkowa, przeczytajcie proszę...
Kochany Mikołaju....
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Śnieżna czapa dla królowej:)
Śnieg przykrył u mnie szarość dnia codziennego, więc nie mogło zabraknąć śnieżnej czapy na blogu:)
Zrobiłam ją z bardzo grubej włóczki o nieregularnym splocie, ze srebrną nitką.
Nie wiem skąd mam tą włóczkę, ale jest niesamowicie miękka i taka perłowa.
Dołożyłam moherku miękkiego, by nadać jeszcze większej puszystości.
Wrobiłam tym razem tylko jeden duży warkocz w ściągacz.
Czapa jest duża, miękka i rozciągliwa.
Zostało mi trochę włóczki i teraz mam dylemat, dorobić mały golfik, czy kombinowane rękawiczki?
Oczywiście czapa szuka właściciela:)
A w następnym poście będzie o:
turkusach, brązach, melanżach- stąd zdjęcie broszki jako zapowiedź;)
Zrobiłam ją z bardzo grubej włóczki o nieregularnym splocie, ze srebrną nitką.
Nie wiem skąd mam tą włóczkę, ale jest niesamowicie miękka i taka perłowa.
Dołożyłam moherku miękkiego, by nadać jeszcze większej puszystości.
Wrobiłam tym razem tylko jeden duży warkocz w ściągacz.
Czapa jest duża, miękka i rozciągliwa.
Zostało mi trochę włóczki i teraz mam dylemat, dorobić mały golfik, czy kombinowane rękawiczki?
Oczywiście czapa szuka właściciela:)
A w następnym poście będzie o:
turkusach, brązach, melanżach- stąd zdjęcie broszki jako zapowiedź;)
niedziela, 2 grudnia 2012
Popielaty komplet szydełkowy, nieco retro, dla kruchej blondynki:)
Bardzo lubię mieć wolną rękę do pracy...wówczas wszystko idzie jak z płatka;)
Po prostu biorę szydełko i robię co mi się podoba:))
A tak serio, nigdy nie widziałam w realu Izy, dostałam tylko wymiary...e...., no nie wszystkie!, takie ze trzy, te najpotrzebniejsze:))
Do tego poprosiłam o zdjęcie płaszczyka, do którego mamy zrobić coś ciepłego na jesienno-zimowy sezon.
Początkowo nawet kolory miały być inne, takie bardziej w brązach:) ale jak weszłam do sklepiku, podotykałam ze dwa motki, w oczy wpadła mi ta wełenka i już biegłam z nią do domu!
Powiem Wam jeszcze, że bardzo jestem zadowolona z beretu- czapki,
to prototyp, zrobiony tradycyjnie u mnie na oko:) i co tam samo szydełko zaplącze:))
I tak zgrabnie zaplątało, że sobie szybko zrobię taki sam beret, póki ten nie wyszedł w drogę;)), bo opisywać nie lubię:((.
Pięknie układa się na głowie, niestety, u mnie na lampce:))
bo ja dalej smarkata i niewyjściowa a modelka akurat na studiach.
Jeszcze dane;
- włóczka to Himalaya Padisah (wełnA 30 %, akryl 70 %, kolor 50210),
- zużyłam 3 motki, czyli 30 dkg.
Hu hu ha...hu hu ha....
z włóczką zima nie jest zła:)
Dobrej niedzieli Wam życzę:)!
Po prostu biorę szydełko i robię co mi się podoba:))
A tak serio, nigdy nie widziałam w realu Izy, dostałam tylko wymiary...e...., no nie wszystkie!, takie ze trzy, te najpotrzebniejsze:))
Do tego poprosiłam o zdjęcie płaszczyka, do którego mamy zrobić coś ciepłego na jesienno-zimowy sezon.
Początkowo nawet kolory miały być inne, takie bardziej w brązach:) ale jak weszłam do sklepiku, podotykałam ze dwa motki, w oczy wpadła mi ta wełenka i już biegłam z nią do domu!
Powiem Wam jeszcze, że bardzo jestem zadowolona z beretu- czapki,
to prototyp, zrobiony tradycyjnie u mnie na oko:) i co tam samo szydełko zaplącze:))
I tak zgrabnie zaplątało, że sobie szybko zrobię taki sam beret, póki ten nie wyszedł w drogę;)), bo opisywać nie lubię:((.
Pięknie układa się na głowie, niestety, u mnie na lampce:))
bo ja dalej smarkata i niewyjściowa a modelka akurat na studiach.
Jeszcze dane;
- włóczka to Himalaya Padisah (wełnA 30 %, akryl 70 %, kolor 50210),
- zużyłam 3 motki, czyli 30 dkg.
Hu hu ha...hu hu ha....
z włóczką zima nie jest zła:)
Dobrej niedzieli Wam życzę:)!
sobota, 1 grudnia 2012
Cieniowane warkocze na bis:)
"Mamo, co to jest?" -pyta mnie córka widząc, jak rozkładam do zdjęć półkole z wełenki:)
No golfik, inny niż wszystkie- superaśny!
Ale po kolei:)
Tak się spodobała moja poprzednia praca na drutach z cieniowanej wełny, że musiałam dać namiar na tą konkretną włóczkę i proszę- mamy komplet;
czapka, mitenki i golfik.
Miał być początkowo malutki, taki przez głowę tylko i na szyję, ale skoro zostało włóczki, wymyśliłam,
że rozszerzę go ku dołowi, by ładnie ocieplił karczek, nie zszyję, a zrobię zapięcie z drewnianych guziczków.
Miały być tylko zwykłe, okrągłe...tak sobie wymyśliłam, ale nie uwierzycie, nie było takich w mojej pasmanterii!
Wybrałam więc małe kwiatuszki, następnie zrezygnowałam z wszycia....ale ostatecznie wszyłam:))
najwyżej przemiła Iwonka zmieni na inne.
Włóczka to ponownie Drops Delight: 75 % wełna, 25 %polyamid, colour nr 05,
zużyłam 4 motki, czyli 20 dkg.
Dziś u mnie trochę słonka, ale zimno, no, przecież mamy już grudzień!:)
No golfik, inny niż wszystkie- superaśny!
Ale po kolei:)
Tak się spodobała moja poprzednia praca na drutach z cieniowanej wełny, że musiałam dać namiar na tą konkretną włóczkę i proszę- mamy komplet;
czapka, mitenki i golfik.
Miał być początkowo malutki, taki przez głowę tylko i na szyję, ale skoro zostało włóczki, wymyśliłam,
że rozszerzę go ku dołowi, by ładnie ocieplił karczek, nie zszyję, a zrobię zapięcie z drewnianych guziczków.
Miały być tylko zwykłe, okrągłe...tak sobie wymyśliłam, ale nie uwierzycie, nie było takich w mojej pasmanterii!
Wybrałam więc małe kwiatuszki, następnie zrezygnowałam z wszycia....ale ostatecznie wszyłam:))
najwyżej przemiła Iwonka zmieni na inne.
Włóczka to ponownie Drops Delight: 75 % wełna, 25 %polyamid, colour nr 05,
zużyłam 4 motki, czyli 20 dkg.
Dziś u mnie trochę słonka, ale zimno, no, przecież mamy już grudzień!:)
czwartek, 29 listopada 2012
2 szydełkowe strony poduszkowe:)
Powstanie z nich poducha, inna niż wszystkie moje dotychczasowe, za to uniwersalna, dwustronna , spokojna i nieco zwariowana- zależnie od humoru Pani Domu:)
Pozdrawiam Was tęczowo i zmiennie, jak pogoda na Śląsku za moim oknem:)
Pozdrawiam Was tęczowo i zmiennie, jak pogoda na Śląsku za moim oknem:)
środa, 28 listopada 2012
Kurpiowskie śkarpyty - Yes, I can!
Zarzekałam się wiele razy, sama przed sobą najczęściej....:), że nie dam rady zrobić skarpet na drutach.
No jeszcze nogawka, ok, jak w rękawiczkach, ale pięta i to tak by wyglądała jako tako- nie, to nie na moje nerwy!
A jednak:)...skoro B. Obama wygrał po raz drugi wybory! - to ja nie dam rady?!:)
W ręce wpadła mi sama za grosze na pchlim targu- w realu:)) wełna owcza, bardzo zgrzebna, uprzędziona troszkę nierówno i gryząca.
Ale co komu przeszkadza gryzienie na stopach, skoro jest nawet lecznicze i rozgrzewające? :)
Miałam w domu mały kłębuszek niteczki wełnianej, cieniutkiej.
Połączyłam w jedno, wzięłam 4 druty, bo piąty się zapodział nie wiedzieć gdzie i kiedy...:(
(trochę za cienkie, ale innych nie posiadam), pomoc naukową w postaci realnych skarpet zrobionych kiedyś, przez moją koleżankę - nadmorską Elę:) oraz książkę z opisem.
I udało się!!! Hurra!
Ale łatwo nie było, nie kumałam początkowo nic, w opisie potem znalazłam błędy..lub ja czytam bez zrozumienia;))
Skarpety są dla mojego syna, już były pierwsze przebiegi domowe:)
Tymczasem na drutki wskoczyły inne, damskie:) , na razie jest tylko ściągacz...
ale o tym innym razem, bo z powodu "nie mania" opcji publikacji- mam dużo zaległych prac do pokazania:))
A moje pierwsze "śkarpyty", jak mawiała i robiła moja babcia Kurpianka,
są bardzo do Jej prac podobne: zgrzebne, wełniane, zielone i nieco magiczne:), bo nie do zdarcia;)
Musicie mili moi wybaczyć mi jakość zdjęć, ale wczoraj prawem serii w awariach domowych....
aparat odmówił posłuszeństwa:(.
Jednak od czego ma się syna w domu:) (w końcu to są Jego skarpety:)),
dziś aparat jest ok, ale za to brak słonka.
No jeszcze nogawka, ok, jak w rękawiczkach, ale pięta i to tak by wyglądała jako tako- nie, to nie na moje nerwy!
A jednak:)...skoro B. Obama wygrał po raz drugi wybory! - to ja nie dam rady?!:)
W ręce wpadła mi sama za grosze na pchlim targu- w realu:)) wełna owcza, bardzo zgrzebna, uprzędziona troszkę nierówno i gryząca.
Ale co komu przeszkadza gryzienie na stopach, skoro jest nawet lecznicze i rozgrzewające? :)
Miałam w domu mały kłębuszek niteczki wełnianej, cieniutkiej.
Połączyłam w jedno, wzięłam 4 druty, bo piąty się zapodział nie wiedzieć gdzie i kiedy...:(
(trochę za cienkie, ale innych nie posiadam), pomoc naukową w postaci realnych skarpet zrobionych kiedyś, przez moją koleżankę - nadmorską Elę:) oraz książkę z opisem.
I udało się!!! Hurra!
Ale łatwo nie było, nie kumałam początkowo nic, w opisie potem znalazłam błędy..lub ja czytam bez zrozumienia;))
Skarpety są dla mojego syna, już były pierwsze przebiegi domowe:)
Tymczasem na drutki wskoczyły inne, damskie:) , na razie jest tylko ściągacz...
ale o tym innym razem, bo z powodu "nie mania" opcji publikacji- mam dużo zaległych prac do pokazania:))
A moje pierwsze "śkarpyty", jak mawiała i robiła moja babcia Kurpianka,
są bardzo do Jej prac podobne: zgrzebne, wełniane, zielone i nieco magiczne:), bo nie do zdarcia;)
Musicie mili moi wybaczyć mi jakość zdjęć, ale wczoraj prawem serii w awariach domowych....
aparat odmówił posłuszeństwa:(.
Jednak od czego ma się syna w domu:) (w końcu to są Jego skarpety:)),
dziś aparat jest ok, ale za to brak słonka.
wtorek, 27 listopada 2012
Zupełnie proste czapki zimowe:)
poniedziałek, 26 listopada 2012
Narzuta z alpaki:)
Ostatnio nie układa mi się tak jak bym tego chciała, awarie i choróbska próbują się zadomowić u nas na dobre....., ale nic z tego, nie damy się:)!
Co prawda, mam nadal komputer w połowie sprawny, jeśli chodzi o zdjęcia, ale postanowiłam to jakoś ominąć publikując bezpośrednio z Picasa.
Ku mojej rozpaczy, sesja zdjęciowa z ukończonej narzuty z poduchami, z alpaki- trafiła na pochmurny dzień i nawet im żadna obróbka nie pomoże:((.
Tu mogę pokazać Wam tylko zdjęcia kawałka narzuty, które ocalały i były robione nieco wcześniej w dzień ze słonkiem.
Mam nadzieję otrzymać zdjęcia od właścicielki narzuty, wówczas się pochwalę ogromem dwumiesięcznej pracy.
Tymczasem pozdrawiam Was z łóżkowych pieleszy, walczę z wirusem, mam nadzieję skutecznie:).
Co prawda, mam nadal komputer w połowie sprawny, jeśli chodzi o zdjęcia, ale postanowiłam to jakoś ominąć publikując bezpośrednio z Picasa.
Ku mojej rozpaczy, sesja zdjęciowa z ukończonej narzuty z poduchami, z alpaki- trafiła na pochmurny dzień i nawet im żadna obróbka nie pomoże:((.
Tu mogę pokazać Wam tylko zdjęcia kawałka narzuty, które ocalały i były robione nieco wcześniej w dzień ze słonkiem.
Mam nadzieję otrzymać zdjęcia od właścicielki narzuty, wówczas się pochwalę ogromem dwumiesięcznej pracy.
Tymczasem pozdrawiam Was z łóżkowych pieleszy, walczę z wirusem, mam nadzieję skutecznie:).
piątek, 9 listopada 2012
Szydełkowe kolczyki:)
Zrobiłam te kolczyki dość dawno temu, a ponieważ spodobały się komuś zupełnie niedawno- wklejam zdjęcia, by ocalić od zapomnienia , jak już będą cieszyć inne osoby:)
A w teraźniejszości nadal szydełkuję, dziergam na drutach a naprawa kompa leży odłogiem:(.
Pozdrawiam Was jesiennie, szaro, mrocznie, listopadowo.
A w teraźniejszości nadal szydełkuję, dziergam na drutach a naprawa kompa leży odłogiem:(.
Pozdrawiam Was jesiennie, szaro, mrocznie, listopadowo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









































